sobota, 27 października 2012

Andrea i Aragon: rozdział 1 - Wielki Mur



Andrea stała przed Wielkim Murem. I chyba po raz setny zastanawiała się, co kryje się po drugiej stronie. Ale czy kiedykolwiek się tego dowie? Och, bardzo by chciała! Przypomniała sobie rozmowę, która odbyła z mamą dość dawno. Miała wtedy 5 lat…

-  Mamusiu, co jest za tym murem? - spytała zaciekawiona elfka, gdy wraz z Anyą przechodziła obok niego.
- Nic ciekawego - odparła obojętnie Anya.
- Mamo!
- Kochanie, już ci mówiłam, że mieszkają tam inne istoty niż my. Mają tam też swe kryjówki potwory. Nigdy nie próbuj się przez niego przedrzeć!
- A dlaczego? - zapytała ciekawska elfka.
- Przed chwileczką ci wyjaśniałam. Chyba nie chciałabyś walczyć z potworami, co?
- Ależ chciałabym! To by była super przygoda! - An bardzo się podnieciła. Już to sobie wyobraziła - pięcioletnia elfia dziewczynka przed stadem straszliwych potworów w jednej chwili rozgramiająca je wszystkie.
- Tak ci się tylko wydaje. A nawet gdyby, jeśli chcesz przez ten mur kiedykolwiek przejść, to na pewno nie w tym wieku.
- A dlaczego?
- Bo jesteś za mała - odpowiedziała cierpliwie mama.
- Ja jestem duża! Mam pięć lat! - Andrea troszkę się oburzyła.
- Tak, masz pięć lat. Ale zważając na to, że prawdopodobnie będziesz żyła kilkaset, pięć latek to naprawdę mała sumka. - Mamusia uśmiechnęła się.
- Jak można przejść przez ten mur? - dopytywała się dalej elfka.
- Nie można.
- A dlaczego?
- Bo mogą to uczynić jedynie elfy władające potężną magią.
- A dlaczego?
- Bo Wielki Mur nie dość, że jest bardzo wysoki, to jest jeszcze zabezpieczony wieloma potężnymi zaklęciami.
- A czy ty albo tatuś moglibyście przez niego przejść?
- Nie wiem, nigdy nie próbowaliśmy. Ale ciesz się tym, co masz i nie zaprzątaj sobie głowy tym murem, zgoda?
- A dlaczego?
- Dość już tych pytań! - Anya roześmiała się i poklepała córeczkę po główce.

Andrea miała teraz czternaście lat. No, właściwie to dobiegały jej piętnaste urodziny. Miały się odbyć pojutrze.
Elfka była naprawdę śliczna. Gęste, kruczoczarne włosy opadały za ramiona. Miała piękną, bladą cerę - bez śladu jakiejkolwiek skazy. Wszystkich zachwycał kolor jej oczu - zielony, brązowy, niebieski, pomarańczowy, żółty, szary… Trudno orzec, co jeszcze! A do tego rzęsy miała długie i ciemne. Brwi i usta miały idealny kształt, nos też niczego sobie.
Obecnie ubrana była w białą, zwiewną sukienkę, która podkreślała jej zgrabną sylwetkę. Na włosach miała opaskę ze srebra. Wyglądała iście anielsko!
Stała tak przed tym murem już od godziny. Zresztą nie pierwszy raz. Słońce chyliło się już ku zachodowi. Był to przecudny widok. Jeden z tych, na które Andrea mogłaby patrzeć całymi godzinami. Teraz jednak patrzyła na coś innego - na Wielki Mur.
Zaraz, skoro nie mogę przejść przez MUR, to może… Czemu ja na to wcześniej nie wpadłam? Przecież istnieje jeszcze inne wyjście z Algasei! Drogą morską!
Andrea radowała się ze swego odkrycia. Wróciła więc do domu. Zamierzała wyruszyć w drogę z samego rana, chociaż tak naprawdę sama nie wiedziała, czemu tak bardzo zależało jej na dotarciu do Putinezji. Najbardziej pociągały ją przygody - odkąd tylko pamiętała.
Był już wieczór. Na ciemnym niebie iskrzyły się gwiazdy. Andrea weszła do marmurowej wanny. Zanurzyła się w letniej wodzie. Przez kilka minut nie wynurzała się. Mogła wytrzymać pod wodą całkiem długą chwilę. No, w końcu to jej żywioł! Zawsze, gdy prawą dłonią dotykała wody, znak zaczynał lśnić delikatnym blaskiem.
Po półgodzinnej kąpieli udała się do swego pokoju. Weszła do łóżka, przykryła się jedwabną pościelą i natychmiast zasnęła.
***
Elfka obudziła się. Słońce jeszcze nie wzeszło. Andrea ucieszyła się z tego faktu. Ubrała się, przekąsiła coś i cichutko jak myszka wyszła z domu. Skierowała swe kroki na wschód. Po jakimś czasie doszła do muru. Uśmiechnęła się.
- Mimo że tu stoisz, i tak nie przeszkodzisz mi w dotarciu do Putinezji!
Skręciła w prawo i szła tak aż do chwili, gdy ujrzała morze. Odetchnęła głęboko morskim powietrzem, wiatr roztargał jej włosy. Rozejrzała się. Nigdzie nie spostrzegła żadnej łódki.
- To dla mnie żaden problem! Skoro całymi dniami mogę pływać w Jeziorze Nimf, to z pewnością dopłynę do Putinezji! - oznajmiła sobie. Była bardzo pewna siebie. Żwawym krokiem ruszyła w stronę brzegu. Jeszcze kilka kroków i dotknie wody… Już, już…
Elfka odbiła się od jakiejś niewidzialnej bariery i upadła.
- Au! Co to takiego?!
Zbliżyła się do niewidocznej przeszkody, wyciągnęła przed siebie ręce… Rzeczywiście, coś tam było.
Nie da się przejść, to musi być jakieś potężne zaklęcie. Ciekawe jakie?
Westchnęła zrezygnowana. Już zamierzała wracać do domu, ale jej wzrok przykuło Jezioro Nimf, czekające w oddali. Nie mogła się powstrzymać. Pędem pobiegła w stronę jeziora i po kilkunastu minutach zanurzyła się w orzeźwiającej wodzie.
Tego mi było trzeba.
Znak zaczął lśnić.

***
Witam wszystkich!
Należą Wam się moje przeprosiny z uwagi na to, że pod prologiem nie wyjaśniłam pewnej sprawy (gomen, nie miałam wtedy czasu na dopiski). Otóż to opowiadanie doczekało się zaledwie czterech krótkich rozdzialików (plus niecałą linijkę rozdziału piątego xD) i nie zamierzam go kontynuować. Pisałam to dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, że się tak wyrażę ^^' Byłam wówczas zakochana w elfach, smokach i tego rodzaju magicznych stworzeniach, ale tak to jest, gdy czyta się "Władcę Pierścieni" J.R.R. Tolkiena czy "Dziedzictwo" Christophera Paolini. Byłam szczerze zdziwiona, iż tak entuzjastycznie przyjęliście to opowiadanko! Tak więc przepraszam! <kłania się na wzór Japończyków>
Swoją drogą, okropnie mi miło, że odwiedzacie tego bloga. Część z Was dopiero poznałam, inne dziewczęta znam od dłuższego czasu dzięki pozostałym moim blogowym przygodom. Osoby nowe serdecznie zapraszam na opo.xx.pl. To tam publikuję opowiadanie, które aktualnie piszę. A jeśli macie ochotę na forumowe pogaduszki, wpadnijcie <tutaj>.
Buziaki!

6 komentarzy:

  1. A więc będziesz dodawać do końca, tak? Troszkę szkoda że takie krótkie ale to nie zobowiązuje tak jak dłuższa historia. Tolkien- absolutnie rozumiem. Jeśli chodzi o Dziedzictwo to ja nawet Eragona nie przetrwałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dodam to, co mam. Tak naprawdę skończyłam pisać tę historię zanim się na dobre zaczęła ^^'

      Usuń
  2. Dzięki za info!

    Hahaha ta mała elfka jest trochę zbyt uparta i nieco arogancka ;) Aczkolwiek nie da się jej nie lubić ;D

    Szkoda... Cóż... Sama miałam "fazę" na Tolkiena i Paoliniego xd Ale... przeszło mi na rzecz wampirów. A teraz jestem oswojona z magami, czarodziejami i tym podobnymi stworzeniami xd Poza tym chyba każdy kto interesuje się fantasy musiał przejść przez Tolkiena. To chyba lektura obowiązkowa!

    Cóż, wracając do tych przyszłych rozdziałów... Szkoda. Wielka szkoda. Bo to mi przypomina, jak sama chciałam stworzyć własne elfie opowiadanie... Ah! Te wspomnienia!

    Ave i weny! :*

    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :)

      No. Wiesz co, jak to przeczytałam po długim czasie, sama się zdziwiłam, że taki uparciuch mi z niej wyszedł, zazwyczaj główne bohaterki moich opowiadań są raczej spokojne...

      Ech, ten "bum" na wampiry! Mnie pociągają tylko ze względu na VK i VN, bo się wkręciłam, ale poza tym już mi przeszło.
      Masz rację, Władca Pierścieni to lektura obowiązkowa :)

      Naprawdę szkoda, że wówczas nie pisałaś, przeczytałabym sobie :)

      Buziaki ;*

      Usuń
    2. Heh na szczęście teraz już piszę ;)
      Obecnie jednak nie zamykam się w jednej kategorii, np nie czytam wszystkiego o wampirach... Cóż, teraz czytam WSZYSTKO, co jest fantasy xd

      Ah! I nie mogę doczekać się "Hobbita"!

      Buźka :*

      Usuń
    3. Hai :)
      Hahah xD Ja nie czytam tylko fantasy, aczkolwiek mimo wszystko to chyba wciąż mój ulubiony gatunek...

      Ja również!

      Buziaki ;*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.