środa, 17 października 2012

Krwiożercza uczta


Harry obudził się. Był piękny majowy poranek. Za oknem powitały go słoneczne promienie. Zauważył, że w dormitorium nikogo już nie ma.
- Która to godzina? - zapytał zdenerwowanym głosem samego siebie.
Szybko się ubrał i pospiesznie zbiegł do Wielkiej Sali na śniadanie. Ku wielkiemu zdziwieniu spostrzegł, że nikogo tam nie ma. Zjadł lekkie śniadanie i wybiegł na zewnątrz.
- Wielkie nieba! Dzisiaj miał być przecież wypad do Hogsmeade! - wybełkotał.
Znalazł jednak rozwiązanie. Pędem pobiegł do wieży Gryffindoru po swoją miotłę. Minutę później szybował już w powietrzu, a po pięciu minutach był już na miejscu. Zaczął poszukiwać przyjaciół. Znalazł ich dopiero po następnych dziesięciu minutach, gdy wracali już do Hogwartu.
- Stary, ile ty spałeś?! - prawie krzyknął Ron na widok Harry’ego.
- Martwiliśmy się o ciebie - powiedziała zaniepokojona Hermiona.
- Czemu mnie nie obudziliście? - zapytał Harry.
- Spałeś jak zabity - odpowiedzieli przyjaciele i spokojnie wrócili do szkoły.
Nastało nudne popołudnie. Nagle, Harry przypomniał sobie o mapie Huncwotów, którą kiedyś podarowali mu Fred i George. Poszedł po nią, „otworzył” zaklęciem i zaniemówił... Na mapie zauważył przejście, którego nigdy tam nie było. Wybadał, że znajduje się ono w obrazie sir Clowna. Powiedział o swym odkryciu Ronowi i Hermionie.
- Musimy tam pójść! - zarządził Harry.
Przyjaciele wybiegli z wieży. Udali się na korytarz, na którym znajdował się portret sir Clowna.
- Jak się otwiera to przejście? - zapytał Ron.
- Skąd mam wiedzieć? - odrzekł Harry. - Mniej więcej...
- Tu! - Hermiona odnalazła klucz. - Trzeba pociągnąć za muszkę tego pajaca. Zobaczcie - dziewczyna pociągnęła za muszkę.
- Strasznie tu ciemno! Nic nie widzę! - Ron jak zwykle marudził.
- Lumos! - powiedziała jedyna tam myśląca osoba. - Na co czekacie? Zapalajcie różdżki.
- No już, lumos!
- Lumos!
- No, wreszcie coś widać - powiedział Ron.
- Idziemy - rzekł Harry.
Szli krętymi korytarzami. Otaczała ich głucha cisza.
- Ile jeszcze? - Ron był całkiem znudzony ponad godzinną marszrutą.
- Nie marudź, Ron! Jesteś czasem nie do wytrzymania! - Hermiona zdenerwowała się nie na żarty. - Jesteś...
- Spokój! - Harry nie wytrzymał. - Zobaczcie, tam pali się jakieś światło.
- Może Snape urządza bal z okazji odebrania nagrody na najgorszego nauczyciela na świecie - Ron wreszcie odzyskał humor.
- Nie żartuj, Ron! Cicho! Może to coś gorszego!
- Niż Snape? E, niemożliwe!
- Ron, zobacz, ogromny pająk!
- Aaa! - wrzasnął przerażony Ron.
- Żartuję, hi, hi, hi! - Hermiona była zadowolona ze swego dowcipu.
- Ale śmieszne! Wiesz, jak się przestraszyłem?!
- No dobra już, dobra...
- Cicho! - wyszeptał groźnie Harry. - Patrzcie, to jakieś stwory. Hermiono, czy poznajesz...
- Rany! To cała zgraja czerwonych kapturków, mantykor, zwodników, wodników kappa i wiele innych!
- Eee... - zaczął zdziwiony Ron.
- No co? - Hermiona powoli domyślała się, o co chodzi. - Nie mówcie mi tylko, że nie wiecie, co to jest. Błagam was! - Spojrzała na chłopaków z pobłażaniem. Ich miny były co najmniej zdziwione, jakby mówiły, że nie mają pojęcia, o czym ona mówi. Postanowiła więc ich oświecić. - No dobra, czerwony kapturek, zwany również krwistym kapturkiem i czerwonym grzybkiem - Harry i Ron przełknęli ślinę - to rasa złych goblinów. Nawiedza ruiny zamków, w których toczyły się krwawe boje. Nosi charakterystyczny kapelusz nasączony krwią. Mantykora natomiast, po persku „pożeracz ludzi”, uwielbia ludzkie mięso. Zwodniki mylą wędrowców, którzy przez to wpadają do dołów lub spadają z urwiska. Wodniki kappa wciągają ludzi i zwierzęta do wody, topią i rozszarpują na kawałki. Więcej  informacji znajdziecie w szkolnej  bibliotece. - Hermiona zakończyła z uśmiechem swój mrożący krew w żyłach wykład.
- Wiesz co? Chyba już wolałbym Snape’a. No to co, wracamy? - zapytał ze strachem w głosie Ron.
- Nie! - krzyknęli Harry i Hermiona, przy okazji zdradzając swoją obecność.
- No, świetnie! I co my teraz zrobimy?! Te potwory już wiedzą, że tu jesteśmy! - rzekł wściekle Ron. - Hermiono, rzuć szybko jakieś zaklęcie, które je uspokoi!
- Dobra! - powiedziała rzucając zaklęcie zatrzymujące czas. - Szybko, schowajmy się, bo działa tylko pół minuty.
- Biegiem, za tę skałę! - krzyknął Harry.
W ostatniej chwili ukryli się za ogromnym głazem.
- Uf! - Ron trochę odetchnął.
- Cicho! Nie mogą wiedzieć, gdzie się schowaliśmy! Jak nas znajdą, to... No wiecie... Musimy się przygotować.
- Tak jest! - odkrzyknęli chłopcy.
- No to co robimy? Wymyślaj, zanim nas ugotują. Chyba widziałaś te wszystkie półmiski z jedzeniem, nie? Na pewno mają jakąś ucztę, a przygotował ją pewnie najstraszniejszy z potworów - Misiel-Kisiel.
- Oszalałeś? Co, może myślisz, że ja wszystko załatwię? - Hermiona była wkurzona.
- No co, a nie? - Ron wydawał się szczerze zdziwiony.
- Ron, spadłeś na głowę, czy co? Nawet gdyby, to nie dam sobie rady sama!
- Hermiona ma rację, musimy wspólnie z nimi walczyć! - stwierdził rzeczowo Harry.
- Dobra, więc jak to zrobimy?
- Nie wiem, może rzucimy na nie zaklęcie znieruchomienia, a potem zamienimy je w... na przykład kamienie!
- Eee... Hermiona, przecież nie wiemy, jak to zrobić - zauważył Harry.
- No tak, racja. Może więc zamienimy ich w puchary na wodę, tego się uczyliśmy, prawda? Chyba pamiętacie to zaklęcie?
- Raczej tak.
- No dobra, wyskakujemy na trzy. Raz... dwa... trzy!
Przyjaciele z różdżkami w dłoniach wyskoczyli zza głazu.
- Imofilus! - krzyknęła Hermiona, a wszystkie straszne potwory znieruchomiały. - Super, teraz szybko musimy je zmienić w puchary!
- Ok!
- Feraverto! - krzyknęli przyjaciele.
Na ich szczęście, podziałało, wreszcie byli bezpieczni. Następnie puścili się biegiem do wyjścia. Z duszą na ramieniu udali się do wieży Gryffindoru i poszli spać, nikomu nie wspominając o przeżytej przygodzie. Harry głęboko schował mapę Huncwotów i przyrzekł sobie, że na długo zapomni o jej istnieniu.


***
      To skromne opowiadanko napisałam w piątej klasie podstawówki. Na polskim za zadanie mieliśmy, o ile dobrze pamiętam, wymyślić jakąś przygodę Harry’ego Pottera. Teoretycznie miała to być praca w grupie, praktycznie wyszło na to, że nad pisaniem pracowałam sama (niekoniecznie z winy wspólników xD).
      Jestem doprawdy niesamowicie mile zaskoczona, że ktoś w ogóle czyta te stare opowiadanka, którym niebawem stuknie dekada. Arigatō!

8 komentarzy:

  1. Ohayo :)
    Dlaczego ja czytam Twoje opowiadania:

    Po pierwsze, dla mnie te starsze bazgrołki (przepraszam za wyrażenie,ale nie chciałam ciągle powtarzać tego samego słowa XD ^^)są jak Twoja biografia :).

    Drugim powodem jest fakt,że już od najmłodszych lat w Twoich "historiach" można dostrzec talent.
    Wiele z nich ,po lekkim podrasowaniu, mogłoby wylądować w książkach dla dzieci ^^.

    A teraz komentarz:
    W tym opowiadanku czegoś mi brakowało.Akcja działa się stanowczo za szybko, ale rozumiem, że na napisanie tego miałaś tylko 45 minut więc wybaczam.XD
    Co do okładki: zastanawiałam się skąd mogę kojarzyć te postaci , ale za nic na świecie nie przyszło mi do głowy,że to Harry Potter XD.
    No nic!
    Czekam na dalsze posty ^^
    Kisu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biografia powiadasz? Ciekawe! :)

      Z talentem to nie wiem jak jest, ale może faktycznie gdyby się te starocie ulepszyło, można by było czytać je dzieciom xD Hm, może wypróbuję to na bracie xD

      Och, w pełni się z Tobą zgadzam. Wiesz co, pisaliśmy to poza szkołą, ale chodziło o to, że każda grupa (a tych kilka było) musiała przedstawić to, co zrobiła, na jednej godzinie lekcyjnej, dlatego musiało być krótko i zwięźle. Normalnie rozpisałabym się dużo bardziej!

      Buziaki ;*

      Usuń
  2. Hahah. Zabawne opowiadanko. Śmieszne że jak napisałaś "jedyna myśląca osoba" to wszyscy wiedzą o kogo chodzi :D Za to ten fragment o nagrodzie dla najgorszego nauczyciela świata jest tak bajecznie w stylu Rona :D PS. czy mogłabyś wyłączyć weryfikacje obrazkową? Jeśli nie wiesz jak to zrobić to po prostu wpisz w google, na pewno wyskoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dziękuję za komentarz :)
      Dobra, na razie wyłączyłam tę blokadę, ale jeśli ktoś mi tu będzie spamował, to się zirytuję. Po prostu miałam kiedyś problem ze spamowcami (jeszcze na Oniecie), dlatego miałam włączoną tę weryfikację obrazkową. Ale dobrze wiem, jaka ona jest denerwująca :/

      Usuń
    2. Ah rozumiem, (i dziękuje za wyłączenie) ja na przykład jak miałam włączoną z nowym interfejsem blogera to nie miałam o tym pojęcia nawet więc dobrze że mi zwrócono uwage :)

      Usuń
  3. Hey!
    Oh! Harry Potter! Wracam wspomnieniami do tamtych lat... ^^ Ah! Kiedy to było??
    Opowiadanie świetne! (co prawda pisane w piątej klasie, ale jest super :D)
    Hm... Co do mojego "rankingu"... Myślałam o tym, by to kontynuować! Całkiem fajnie mi się to pisało ;) Co do horrorów... Też ich nie lubię xd Mieszkam w takim miejscu, że oglądanie horrorów nie wchodzi w grę, bo potem nocą boję się wyjść z domu ^^" 30 dni mroku był najgorszy ;/ Szczerze? Nigdy więcej! Cała reszta jest do zniesienie xd
    Czysta krew kipi erotyzmem xd Najgorszy jest sezon 1. Potem jest już mniej... erotycznie xd

    Może masz jakiś pomysł na ranking?? Z chęcią napiszę jeszcze coś takiego! :D

    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HP przywraca wspomnienia, prawda? W pewnym sensie rosłam z bohaterami :)
      Hm, co do rankingów... Sama nie wiem. Komedie są trochę oklepane, ale gdybyś zrobiła ranking jakichś nietuzinkowych, z chęcią bym się z takowym zaznajomiła xD Albo wyciskacze łez! Ostatnio mam na nie ochotę, choć to niemądre z mojej strony. ^^'

      Usuń
    2. Tak, mam tak samo... Też "dorastałam" z Harrym ^^ Moja ulubiona książka swego czasu ;D
      Hm... Zastanowię się. Miałam już jeden pomysł, ale na razie go nie zdradzę ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.