sobota, 20 października 2012

Sama


      Zawsze wszyscy mieli ją gdzieś. Rodzice się nią nie interesowali, w klasie nie pełniła żadnej znaczącej roli, nigdy nie miała przyjaciółki, przyjaciela ani nawet dobrego kolegi. Była, jest i będzie sama oraz niechciana. Widocznie tak musi być.
      Uczyła się raczej dobrze. Nauczyciele szanowali ją, bo wkładała wiele pracy w naukę. Nie zawsze wszystko wychodziło jej bez zarzutu, ale komu niby wszystko się udawało?
      Gdyby nie jej wybujała wyobraźnia, na pewno dawno by ze sobą skończyła. Umiała jednak utopić swe smutki i wszechogarniającą samotność. Wszystkie emocje przelewała na papier. Żal, nostalgię, złość oraz te pojedyncze i rzadkie przebłyski radości. Kochała pisać. Jej utwory zawsze wyrażały jej własne uczucia - gdy płakała, jej opowiadania także; gdy się śmiała - wymyślone postaci śmiały się wraz z nią.
      Ze swoim grubym zeszytem i długopisem nigdy się nie rozstawała. Musiała mieś pewność, że w każdej chwili może przelać swe myśli i marzenia na białe kartki. Niegdyś wszystkie jaśniały pustkami, teraz zaś zostawało coraz mniej wolnego miejsca. Coraz mniej życia.
      Ludzie nieraz uważali ją za dziwaczkę. Bo kto, idąc do sklepu czy szkoły, nagle zatrzymuje się, wyjmuje jakiś stary zeszyt i długopis i pisze?
      Nadszedł dzień, w którym napisała to ostatnie opowiadanie. Zeszyt został zapełniony. Wiedziała, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Mimo wszystko było jej jednak trudno. Jakież głupie się to wydaje! Zapełniła tylko tych kilkadziesiąt czy kilkaset stron, a czuła się, jakby utraciła najbliższego przyjaciela.
      Zamknęła oczy. Co teraz zrobić? Iść do sklepu papierniczego i kupić nowy? Czy to będzie to samo? Nie, wiedziała, że nie. Ale nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiała - zawsze byli tylko ona, gruby zeszyt i długopis. Ten ostatni wymieniany, ale zawsze z czarnym tuszem.
      Wyszła z domu. Dokąd ma pójść? Co uczynić? Postanowiła iść prosto przed siebie.
      Po dziesięciu minutach zaczął padać deszcz. Wręcz ulewa. A ona stała, mokła i marzła.
      - Dlaczego tu stoisz? Chodź, bo się przeziębisz! - powiedziała jakaś staruszka.
     Dziewczyna posłuchała. Poszła do mieszkania starszej pani, dostała herbatę i ciastka. Staruszka zauważyła zeszyt. Spytała, czy może zerknąć do środka. Nastolatka zgodziła się, choć nigdy wcześniej nikomu nie pokazywała swoich utworów. Bo nikt nie chciał.
      Babcia przeczytała kilka opowiadań.                                                          
      - Są cudowne! - oznajmiła. - Myślę, że masz wielki dar…
      Następnie starsza kobieta opowiedziała swoją historię. O swoim życiu. Życiu samotnej i smutnej dziewczynki, a potem kobiety.
      Tego dnia obie odnalazły największy skarb - przyjaźń. Od tego czasu spędzały ze sobą każdą wolną chwilę, najczęściej opowiadając sobie nawzajem różne historie…



***
      To króciutkie opowiadanko napisałam w gimnazjum, pod wpływem impulsu, chwili... Miałam dołka, nic nowego, i naszła mnie chęć na stworzenie czegoś takiego, ot tak, po prostu.
      Dziękuję Sayuri, Ann116 i Kiran Lilith za ostatnie komentarze. Pozdrawiam!

22 komentarze:

  1. Nmzc, Aya-chan! ;**
    Hm... Sayuri ostatni wspominała, że Twoje opowiadania są jak Twoja autobiografia... Cóż, zgadzam się z nią. Już dawno temu zauważyłam, że jak coś piszę, to to jest cząstką mnie (moich marzeń lub nawet realnych sytuacji) więc Ty najwyraźniej masz podobnie. Czerpiesz inspirację z życia.
    Ja jak byłam w Twoim wieku nie umiałam tak dobrze pisać (jestem zazdrosna! xd) Właściwie to wtedy nie miałam takiego hysia na punkcie książek jak teraz mam! xd A pisać zaczęłam dopiero gdy kończyłam gimnazjum ^^
    Widać Twój styl ewoluował przez tych parę lat ;D
    Mam nadzieję, że coś jeszcze napiszesz/ opublikujesz z dawnych lat, bo to fascynujące obserwować jak dorastałaś ;)

    Ave!

    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że w pewnym sensie każdy, kto pisze, poprzez opowiadania/książki itp. w jakiś sposób pokazuje innym siebie. Masz rację, po części czerpię inspirację z życia, po części z książek...
      Cóż, ja pisałam od zawsze, ale, niestety, bardzo rzadko. W główce zrodziło się całe mnóstwo historii, ale niewiele z nich zostało przelanych na papier. A szkoda, bo jak teraz wracam do tych starych opowiadanek, czuję prawdziwe rozrzewnienie! Miło jest się niejako cofnąć w czasie...
      Opublikuję, spokojna głowa :)
      Dziękuję Ci bardzo za odwiedziny i komentarz!

      Usuń
  2. Więc się powtórzę:
    "Nmzc, Aya-chan! :**"

    Ps. Doskonale Cię rozumiem. Też żałuję, że nie zaczęłam pisać wcześniej, bo wiele moich, ciekawych pomysłów przepadło bezpowrotnie... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że wówczas nie pisałaś, chętnie bym przeczytała coś z tamtego okresu!

      Usuń
    2. Cóż... Nie pisałam wtedy dobrze, za to miałam ciekawe (no powiedzmy) pomysły... Wiesz, zanim zaczęłam czytać, nie miałam takiego zasobu słownictwa, ani takiej wyobraźni... (choć moi rodzice pewnie by się nie zgodzili xd podobno jak byłam mała, to opowiadałam bajki, aczkolwiek ja tego nie pamiętam xd)

      Usuń
    3. Cóż, to logiczne, książki najlepiej wzbogacają nasze słownictwo :)
      Co do opowiadania bajeczek, to chyba wiele dzieci tak ma. Mój brat zdaje się momentami żyć w innym świecie (a ma niespełna sześć lat), kuzynka jak już coś zacznie opowiadać, to też jej się buzia nie zamyka... ;)

      Usuń
  3. Masz bardzo fajny styl pisania. Pasuje do opisanej historii :)
    Ja w gimnazjum napisałam kiedyś opowiadanie (na ponad 50 stron!) z gatunku "romans historyczny". Właściwie nie było to zamierzone, ale moją inspirację stanowiło "Przeminęło z wiatrem", więc jakoś tak wyszło. Gdybym teraz miała coś napisać to pewnie byłby to kryminał, albo ewentualnie obyczajówka, ale wtedy padło na romans. Do dzisiaj trzymam tę historię z sentymentu, bo koleżanki twierdziły, że jest fajna. W sumie nieskromnie powiem, że też tak myślę;) Czasami w młodej głowie kłębią się dziesiątki szalonych pomysłów, ale za to pełnych pewnej świeżości. Z czasem chyba coraz trudniej to w sobie odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Och, "Przeminęło z wiatrem" to wspaniała powieść!
      Ja obecnie piszę fantasy (aczkolwiek z domieszką romansu), ale najbardziej lubię chyba fragmenty psychologiczne. W opowiadaniu, które pisałam z siostrą ("Terra Nostra") skupiłam się głównie na psychice bohaterów i chyba naprawdę fajnie to wyszło.
      Nie zamierzasz przypadkiem opublikować swojego opowiadania? Chętnie bym przeczytała :)

      Usuń
    2. Nie planuję, bo trochę bym się wstydziła;P Poza tym ja jednak jestem leniem i nie uśmiecha mi się przepisywanie takich staroci. Zresztą co innego przeczytać to koleżankom, które znam od przedszkola, a co innego opublikować na blogu. Myślę, że pod tym względem brakuje mi zwykłej odwagi. Nawet jak piszę jakąś notatkę na bloga to ciągle obsesyjnie się zastanawiam czy wszystko dobrze napisałam i czy w sposób czytelny przekazałam to co przekazać zamierzałam. Podziwiam osoby, które potrafią się pod tym względem przełamać. Ja chyba nie mam ku temu talentu.

      Też lubię takie elementy psychologiczne, takie wieczne rozgryzanie bohaterów jest naprawdę fascynujące.

      Ps. Myślę, że masz się fajnie dzieląc z siostrą swoje zainteresowania.Trochę Ci zazdroszczę.

      Usuń
    3. Wiesz, ja też bardzo długo nie chciałam publikować opowiadań. Tak naprawdę to dzięki siostrze zaczęłyśmy razem pisać i publikować na blogu, wcześniej prowadziłam tylko swego rodzaju blogowy pamiętnik. I, wierz mi lub nie, do dziś za każdym razem, gdy dodaję jakieś moje bazgroły, stresuję się tym, czy komukolwiek się to spodoba. Za to kiedy czytam niektóre komentarze, buźka sama się uśmiecha :)

      Co do siostry, miły okres dzielenia zainteresowań minął. Raz na jakiś czas przyjdzie jej chętka na napisanie paru scenek naszego wspólnego opowiadania, ale poza tym piszę teraz sama.

      Usuń
  4. W tym opowiadaniu czułam całą palete uczuć. Chciałam wiedzieć o bohaterce wszystko...a ty tak pięknie opisywalaś jej emocje. Jestem pod wrażeniem, że w gimnazjum miałaś już taki talent. Widać, rozwijałaś go z czasem^^
    Dodaję do obserwowanych^^
    Pozdrawiam:3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi, że tak myślisz :) Z reguły wolę dłużej rozwodzić się nad emocjami, lepiej je opisywać, ale to opowiadanie miało być mniej więcej takie, jakie jest.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. No i za co dziękujesz głupia? :D Opowiadanie.....nie wiem czy mogę powiedzieć że to moje (jak na razie) ulubione, czy nie. W Każdym razie, jest to jeden z najlepszych twoich...."utworów"? Nie ważne jak to nazwę, naprawdę przyjemnie się to czyta. Jedyne co mam do zarzucenia to powtórzenie (znaczy nie wiem czy to dalej powtórzenie jak zrobiłaś zdaniową przerwę, ale nieładnie to wygląda) słowa "dobrze" w drugim akapicie. I jeszcze jedno- po przeczytaniu tego czuje wielki niedosyt. Chciałabym dowiedzieć się więcej o bohaterce i wszystkim. Słowem- za krótkie! Czekam na kolejne opowiadanie i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, masz rację, nieładnie to wygląda. Już poprawiam :)
      Wiesz, to opowiadanie akurat miało być takie. Nigdy nie zamierzałam go rozbudowywać.
      Miło mi, że czytasz te moje bazgroły :)

      Usuń
  6. Ja nie mogę to opowiadanie jest cudowne noo Q.Q Po prostu cudne ! Kurcze jak to czytam widzę ciebie Q.Q Kobieto naprawdę masz talent !
    Co do poprzedniego opowiadanka jest uroczę choć przerażające ^.^' Ech Harry i reszta wspomnienia xD

    Kochana moja pisareczko pisz dalej ;*

    Całuski Suzu-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nietrudno widzieć w tym mnie, bo bohaterka faktycznie jest do mnie nieco podobna. Nie wiem, czemu Wam się tak to wszystko podoba, ale dziękuję :*

      Usuń
  7. Ohayo!
    Przepraszam,że komentarz dodaję dopiero teraz, ale jestem przeziębiona i pierwszą rzeczą którą zrobiłam wczoraj po powrocie z pracy było użalanie się nad bolącymi mięśniami w całym ciele XD.Pogoda już daję się we znaki!
    Opowiadanie wywarło na mnie nie małe wrażenie!
    Czułam jakby ktoś zrobił retrospekcję moich odczuć!
    Przypomniał mi się czas między podstawówką a gimnazjum kiedy bardzo się w sobie zamknęłam.
    Byłam wtedy tylko ja i moje komiksy!
    Wszystkie emocje które przeżywałam, niespełnione marzenia otrzymywały moje postaci!
    Odgradzałam się od wszystkich ,bo miałam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie.Uciekałam na przerwach od zgiełku, czasami chodziłam na wagary (choć ich nie pochwalam), ale tylko w swoim towarzystwie było mi dobrze.Zamiast okresu buntu, zamknęłam się we własnym wnętrzu z moją przyjaciółką-wyobraźnią...
    Teraz bardziej otworzyłam się na ludzi,ale często mi brakuję tamtych lat.Niczego z nich nie żałuję...
    Dziękuję za dedykację i za te opowiadanie :*
    Kisu ne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bolące mięśnie? Znam to. Od niemal trzech tygodni dręczy mnie jakieś irytujące przeziębienie :/
      Ech, ja wciąż jestem raczej zamknięta w sobie. Lubię porozmawiać na internetowym forum czy w formie komentarzy, ale kiedy staję twarzą w twarz z ludźmi, nie umiem już być taka... powiedzmy, że względnie "otwarta". Większość myśli, moje zdanie na różne tematy i tak dalej zazwyczaj nie opuszczają więc mojej główki. Ogólnie mam wrażenie, że z mówieniem mam problem, zdecydowanie wolę pisemną wymianę zdań ^^'
      Nie ma za co,to ja dziękuję, że to wszystko czytasz :*

      Usuń
  8. Świetne, naprawdę świetne *.*
    kocham twój styl pisania <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie krótkie a ma w sobie wielką iskrę. Podziwiam cię naprawdę , masz dar w sumie jesteś jak główna bohaterka. NAPRAWDĘ JEST NIESAMOWITE ! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana :*
      W sumie dawno Cię u mnie nie było, dzięki za odwiedziny :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.