środa, 10 października 2012

Sarenka u wiedźmy



      Dawno temu żyła sobie czarownica. Mieszkała w domku na kurzej stopce. Miała białego kotka (w bajkach czarownice mają czarnego, ale ta uwielbiała białe jak śnieg), czarodziejską różdżkę, kociołek i inne czarodziejskie przedmioty. Najbardziej na świecie kochała zwierzęta. Zimą, gdy nie miały co jeść, wyczarowywała im jedzenie. Zawsze mogły schronić się przed deszczem, burzą czy zamiecią w jej chatce. Jak prawie każda wiedźma, w czasach młodości czarownica ukończyła czarodziejską szkołę.
     Pewnego razu zobaczyła małą sarenkę, która kulejąc zbliżała się do jej domu. Wybiegła z chatki i wzięła sarenkę na ręce. W domku opatrzyła ją i uzdrowiła czarami. Okazało się, że sarnę ugryzł wilk.
      Ta sarna tak naprawdę była zaczarowaną księżniczką. Dawną postać mogła odzyskać pod warunkiem, że znajdzie kwiat paproci. Błądziła więc po lesie przez całe lato, bo nie wiedziała, że ten kwiat kwitnie tylko w ciągu jednej nocy, z dwudziestego trzeciego na dwudziestego czwartego czerwca. Wtedy właśnie spotkała złego wilka. Czarownica oczywiście ulitowała się nad biedną sarenką, a jak skończyła się ta znajomość? Zgadnijcie! Może nieco ułatwię wam zadanie, kiedy powiem, że tak, jak kończy się każda baśń.



***
      To króciutkie opowiadanko napisałam w czwartej bądź piątej klasie podstawówki na potrzeby szkolnej gazetki (a więc prawie dziesięć lat temu!). Mam do niego pewien sentyment, zresztą jak do większości bazgrołków powstałych w tamtym okresie.
      Dedykacja dla Ciebie, Sayuri :) Dziękuję za wszystkie miłe słowa, którymi podniosłaś mi nieco samoocenę.

      Mam dość, tak strasznie dość! Co rusz chce mi się płakać. Każdy dzień wygląda tak samo: wszyscy wychodzą, zostawiając w domu totalny syf (inaczej nie da się tego nazwać), a ja zaraz po zjedzeniu śniadania "latam ze szmatą" i wszystko sprzątam. I tylko mama powie chociaż "dziękuję". Reszta ma to w głębokim poważaniu.
      "Widocznie tak musiało być", mówi co druga osoba (jeśli nie każda). Ale ja się nie zgadzam, to bez sensu. Tracę tylko czas, który powinnam spożytkować na rzecz studiów. Wiem, gdybym studiowała, marudziłabym na ogrom materiału i tak dalej, czyli robiłabym to, co obecni studenci, ale przynajmniej szłabym do przodu, a nie...
      Życie jest niesprawiedliwe. I na co nam to wszystko?

6 komentarzy:

  1. Jak się skończyła....wzięły ślub? Nie no żartuję, słodkie. Chyba się dodam do "członków tej witryny" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, kochana Ayu!Główka do góry!Lepiej sprzątać niż leżeć odłogiem i zarastać tłuszczykiem ;).A tak na poważnie to jeszcze całe życie przed Tobą i zdążysz jeszcze ponarzekać na inne aspekty w tym studia hihi

    Co do opowiadanka to faktycznie bardzo kruciutkie, ale komentarzyk zostawie!
    Powiedziałabym, że ta czarownica to bardziej jakaś wróżka (w dodatku zoofilka) XD, ale mimo wszytsko miło, że zaofiarowała pomoc dla sarenki-księżniczki (które z tego wszystkiego może powinna być syrenką? XD)
    W każdym bądź razie ,myślę że wiedźma pomogła jej znaleźć paproć, wilk został unieszkodliwiony,a potem razem zamieszkały w domku na kurzej łapce. Koniec!
    Mogło być też tak, że wiedźma została zaprzęgnięta do ciężkiej fizycznej pracy dla rozkapryszonej księżniczki jak nasza Aya w swoim domku XD.
    Morał z tego taki że samotne sarenki lepiej zostawiać głodnym wilkom XD.
    Ja ne!
    Ps Przepraszam za ten komentarz, ale jestem padnięta po pracy, na zegarku pierwsza w nocy a ja padam na twarz!XD XD XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohayo!
    Tu jeszcze raz Sayuri!
    Tym razem już świerzynka z dobrze prosperującym umysłem.
    Mam dla Ciebie propozycję a zarazem pytanie.
    Czy nie myślałaś o przelaniu swojego talentu na papier?
    Mam na myśli napisanie własnej książki i wydanie jej!
    Czy kiedykolwiek ktoś Ci to proponował
    ?Masz wielki talent więc dlaczego, pozwalasz tylko poniektórym dostrzegać jego piękno?
    Jeśli spróbujesz bardzo chętnie pomogę w szukaniu wydawcy i w promocji!
    Mam jednak nadzieję, że bloga nie zaniedbasz jeśli rozpatrzysz moją propozycję pomyślnie!
    3-mam kciuki i z niecierpliwością czekam na dalsze opowiadania :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuszczykiem i tak pewnie zarastam xP
      Właśnie: całe życie przede mną. Innych może to pociesza, ale mnie wręcz przeciwnie...

      A propos syrenki: w owej gazetce szkolnej, o której wspominałam w notce, był błąd i tytuł brzmiał "Syrenka u wiedźmy" xD
      Swoją drogą, nieźle mnie rozśmieszyłaś tym komentarzem xD

      Przechodząc zaś do drugiego: napisanie i wydanie książki to coś, o czym marzę, ale w co nie wierzę (jak w większość rzeczy mających być moim udziałem). Proponowało mi to sporo osób, począwszy od mamy i paru innych osób z rodziny, poprzez znajomych, aż po blogowych czytelników. Kiedyś chciałam, żeby potencjalna książka mojego autorstwa była jakimś fajnym fantasy, ale teraz wolałabym napisać raczej coś psychologicznego. To przez Terrę Nostrę - dzięki temu opowiadaniu jeszcze mocniej niż niegdyś zagustowałam w opisywaniu ludzkich przeżyć. Niemniej jednak obawiam się, że nie mam siły, by stawić czoła swoim słabościom i wziąć się za pisanie czegoś poważnego. Ale bardzo Ci dziękuję za te wszystkie propozycje i w ogóle, jesteś kochana! :*

      Usuń
  4. Boże, aż płynie od.tego dziecięcy urok!
    Ayu, wiesz, że mogłabyś spokojnie pisać bajki dla dzieci? Jeśli kiedykolwiek będę w ich posiadaniu to na pewno przytoczę im Twoje dzieła!
    Moja wersja zakończenia: sarenka dała z pół obrotu w paszczę wilka, który upadł na ziemię. Nie mogą wyjść z podziwu dla siły księżniczki - oświadczył się. Razem udali się po kwiat paproci i żyli długo i szczęśliwie!
    Dziewczyno, Ty musisz, ale to musisz wziąć się w garść! Trochę Cię teraz okrzyczę.. Masz zwątpienia - to jest oczywiste. Wiesz dlaczego? Bo jestes prawdziwą artystką! Tacy ludzie są nadwrażliwi.z natury i czują się niezrozumieni, to normalne. Ale nie.mogę patrzeć jak tak dodatkowo się sama dołujesz.. Nie rób z czegoś błahego wielkiego problemu. Jesteś utalentowana, mądra i przeurocza. Nie jesteś.już małą dziewczynką, Ayu. Jesteś dorosła. Wierzę w Ciebie i Twój talent. Spróbuj swoich sił w wydawnictwach, nic Ci nie szkodzi. Tylko musisz być silna i uparta. Nikt nie powiedział, że uda się od razu.. Zobacz jakie.masz wsparcje, ile osób uwielbia Twoje opowiadania. Jeśli nie dla siebie to chociaż dla nich spróbuj! Uda się, ja to wiem.
    I głowa do góry!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dziecięcy urok jest. Nie ma to jak opowiadanko napisane jakieś 10 lat temu!
      Hm, bajki dla dzieci, powiadasz? Nie jestem pewna, czy teraz umiałabym takowe napisać.
      Ach, te Wasze pomysły na zakończenie xD
      Po raz kolejny praktycznie doprowadziłaś mnie do łez, wiesz? Ale siła i upór mnie nie lubią. Nie wiem, może kiedyś uda mi się to przezwyciężyć, ale póki co... wątpię. Chociaż może zacznę pisać coś niebędącego fanfickiem ani krótkim opowiadankiem, bądź co bądź mam teraz nieco wolnego czasu :/
      Dziękuję za wszystko, buziaki ;*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.