środa, 7 listopada 2012

Andrea i Aragon: rozdział 3 - Podniebne loty





Lenora rosła jak na drożdżach. Już po kilku dniach miała pół metra długości! Andrea była z tego bardzo zadowolona. Wciąż wychwalała smoczycę i spędzała z nią każdą wolną chwilę. Razem bawiły się i pływały. An odkryła, że może z nią rozmawiać za pomocą myśli. Okazało się, że tata tak samo gawędzi z Piorunem. Jeśli chodzi o kotołaka czy o włochatka, można było rozmawiać z nimi swobodnie bez posługiwania się myślami, ponieważ stworzenia te po prostu umiały mówić.
Pewnego dnia Andrea poszła na spacer z Lailą. Dawno tego nie robiły, gdyż An wciąż zajmowała się smoczycą. Laila nie była jednak z tego powodu zła. Pamiętała, że gdy dostała Lotka, robiła to samo.
Dziewczyny szły powoli. Po kilkunastu minutach dotarły do Wielkiego Muru.
- Czy ty też miewasz takie chwile, w których marzysz o tym, aby zobaczyć, co jest za nim? - spytała Andrea.
- Kiedyś nie myślałam o niczym innym! Ale już mi przeszło. Rozejrzyj się! Mamy tu jak w raju! Algaseja jest przecudowna!
- Zgadzam się, ale może w Putinezji jest równie pięknie?
- Tu żyjemy w błogim spokoju. A tam? Wiesz dobrze, że mieszkają tam potwory! I inne raczej nieprzyjaźnie nastawione istoty.
- Wiem, wiem. Ale fajnie byłoby przeżyć przygodę… Taką, jaką zapamiętałoby się do końca dłuuugiego życia!
- Chyba cię nie przekonam! Ale i tak nie masz jak przejść przez mur, więc proszę, nie zawracaj sobie nim głowy!
- Dobrze. Postaram się - odrzekła An. Ale tak naprawdę wcale nie była tego pewna.
***
Kolejny ranek… Kolejne myśli… Młoda elfka leżała w swym łożu i rozmyślała. Często to robiła rano.
Znowu myślisz o Wielkim Murze?
Tak, Lenoro. Myślisz, że uda nam się przejść?
Oczywiście. Tylko nie wiemy jeszcze jak.
No właśnie… Andrea zadumała się na chwilę.
Może przelecimy nad nim? Po tych słowach An ocknęła się.
Co? Przelecimy? Przecież ja tego nie potrafię!
Ale ja tak. Wsiądziesz na mnie i polecimy!
Jesteś jeszcze za mała.
Wcale nie!
Smoczyca wetknęła głowę przez okno. Stała na dworze. I była… Była wielka! Dwa razy wyższa od dorosłego pegaza, a długa na jakieś trzy metry! Z tego ogon mierzył mniej więcej pół metra. Szyja chyba też podobnie. A skrzydła! Jeszcze wczoraj wieczorem były to malutkie, błękitne skrzydełka, a teraz?! Elfka była zdumiona i szczęśliwa. Lenora dorosła. I to w jakim tempie! W przeciągu zaledwie trzech tygodni! Smoczyca miała rację. Rzeczywiście udźwignie An z łatwością!
Za godzinę odbędziemy próbny lot, powiedziała elfka do przyjaciółki.
Dobrze.                                                                                                                                                       
Andrea pospiesznie zjadła śniadanie, umyła się i ubrała. Była gotowa.
Lenora czekała przed domem.
Wsiadaj!
An głęboko odetchnęła i weszła na smoczycę. Cóż, nie było zbyt wygodnie, ale elfce to nie przeszkadzało. Najwyżej kupi potem siodło.
Uwaga, ruszamy! Trzymaj się!, ostrzegła Andreę smoczyca. Ta posłuchała polecenia przyjaciółki. W tym momencie Lenora odbiła się od ziemi i wzleciała w powietrze. Jakież to było wspaniałe uczucie! Wiatr potargał elfce gęste, czarne włosy. Odczuwała radość smoczycy, która udzieliła się także jej. Wzleciały niezwykle wysoko, zrobiło się chłodno… Czuły się, jakby płynęły wśród chmur. Czegoś takiego piętnastoletnia elfka nie doświadczyła jeszcze w całym swoim życiu. Z pewnością nigdy tego nie zapomni. Smoczyca i elfka, złączone nierozerwalną więzią, frunęły i frunęły.
I jak, podoba ci się?, spytała Lenora.
Jest wspaniale!, odpowiedziała An.
Latały tak sobie przez kilka godzin. Zwiedziły z góry niemalże całą Algaseję! Widok spod chmur był piękny. Elfy wyglądał jak mrówki, pałace jak małe krzaczki, a drzewa jak pączki róż. Po tym czasie wróciły do Monitoris.
- Już myślałem, że nie wrócicie! - zaśmiał się tata, gdy rozradowana elfka wbiegła do domu.
- Było przecudownie! Nigdy w życiu nie czułam czegoś podobnego!
- Chyba nie będziemy cię teraz często widywać w domu, co? - Anya uśmiechnęła się. Córka zrobiła to samo i pobiegła pobawić się z Lenorą. Spać poszła bardzo późno.
***
Następnego dnia elfki nie można było dobudzić. Spała jak kamień. Dopiero kubek zimnej wody wylany na jej twarz poskutkował.
Andrea zaraz po wykonaniu codziennych czynności wybiegła do ogrodu i wraz ze swą smoczycą odleciała. Fruwała prawie cały dzień.
I tak wyglądał cały tydzień. Pod jego koniec postanowiły zaplanować swój lot nad Wielkim Murem.
Nad czym się tu zastanawiać? Po prostu nad nim przelećmy, zniecierpliwiła się Lenora.
Ale mur jest bardzo wysoki i do tego zabezpieczony zaklęciami, odrzekła Andrea, przypominając sobie dawną rozmowę z mamą.
Eee tam, odparła smoczyca.
An tylko się zaśmiała.
Zawsze można spróbować!, rzekła po chwili.
***
Następnego dnia i Andrea, i Lenora obudziły się bardzo wcześnie. Elfka po cichu zeszła na podwórze, gdzie czekała na nią smoczyca. Potem wsiadła na nią i Len wystartowała. Dotarcie lotem do Wielkiego Muru zajęło im jedynie kilka minut. Smoczyca wypuściła z nozdrzy kilka obłoczków dymu, Andrea westchnęła głęboko. Już zaraz będzie ten moment… Przelecą nad murem…
Lenora wzbiła się wysoko w powietrze. Leciała wyżej i wyżej. Przebiły się już przez chmury, a wierzchołka muru wciąż nie było widać. Powietrze stało się już chłodne, po chwili prawdziwie mroźne.
Za zimno. Wracaj!, powiedziała elfka, drżąc z zimna. Lenora zgodziła się z nią. Ale właśnie gdy miały zawrócić, dostrzegły koniec muru.
Spróbujmy, jesteśmy tak blisko!, powiedziała Len.
Dobrze, ale jeśli zamarznę to… Ojejku.
An, szczękając zębami, spojrzała przed siebie. Wielki Mur zakończył się. Andrea wrzasnęła z radości. To niemożliwe! Lenora już prawie dotarła do krańca muru, gdy nagle spotkała je znajoma już elfce, niewidzialna bariera. Zdziwiona smoczyca runęła w dół. W ostatniej chwili opamiętała się i powstrzymała zderzenie z ziemią. A było tak blisko!
Lenoro, przebicie się przez mur jest chyba rzeczywiście niemożliwe, powiedziała Andrea, wreszcie odzyskując rozsądek.
Tak… Masz rację, zgodziła się z nią smoczyca.
Już więcej nie chcę próbować, rzekła z przekonaniem elfka. O mało nie zamarzłam.
Wiem, Andreo. Ale prawie się nam udało. Powinnyśmy być z siebie dumne!, powiedziała Lenora i zaśmiała się po swojemu.
Andrea uśmiechnęła się do smoczycy i pogładziła ją po boku.
***
Po tej przygodzie Andrea rzadziej latała na Lenorze, która zresztą też wciąż była troszkę przerażona. Elfka nie myślała już o przebiciu się przez Wielki Mur. Laila była z tego bardzo zadowolona. Teraz częściej elfie dziewczyny spotykały się i wraz z Lotkiem i Lenorą przechadzały się po Algasei. 

Rozdział 4 ->



***
Witam. Oto trzeci rozdział AiA, przedostatni z tych, które zostały napisane.
Nie mam weny ani ochoty na nic. Chyba za dużo myślę...

8 komentarzy:

  1. Jak miło mieć odwołane zajęcia i móc poczytać dużo wcześniej xD

    Jejciu rozdzialik słodki Q.Q Heh cóż smoki moją to do siebie że szybko rosną xD Ech ja bym chyba bala się jednakowoż na nim latać ^ ^" A tak w ogóle to strasznie fajnie móc gadać z kimś telepatycznie Q.Q W każdym bądź razie mam wrażenie że mimo wszystko An przedrze się przez ten mur xp

    Ech no własnie za uwarzyłam że nie masz na nic ochoty ani w ogóle T.T Ech też mi się wydaje że za dużo myślisz...*wzdycha*

    Pozdrawiam i całuję

    Suzu-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, szczęściaro :P

      Ja też bym się bała... Ale chciałabym mieć kogoś do rozmawiania telepatycznie, takiego przyjaciela będącego wciąż przy mnie. Niekoniecznie smoka, bo z tym byłoby nieco ciężko w naszym świecie, ale wiesz xD A An przedrzeć się nie zdąży, bo Ai-chan nie chciało się dalej pisać tego opo :]

      No cóż, taka już jestem.

      Buziaki i dzięki ;*

      Usuń
    2. No jestem szczęściarą *śmiech Berfegora*

      Ech ale z nas strachajły ^ ^" Ech no fakt ze smokiem w naszym świecie było by ciężko xD No ale byłoby miło mieć kogoś takiego... Eee no własnie podejrzałam to ^ ^" Ale plany były takie nie? xD

      Oj tam nie zawszę T.T

      Oj nie ma za co :P

      Suzu-chan

      Usuń
    3. Chociaż ktoś xP

      No. Nawet jak pomyślę o locie samolotem do Anglii to mnie dreszcze przechodzą x_x
      Plany... Z tego, co pamiętam, to chyba tak xD

      Ale często.

      Jest :P

      Usuń
  2. Yare yare *wzdycha*

    Dasz radę zobaczysz skarbie :* Ech ale szczerze jak ja miałam lecieć do Hiszpanii też się bałam ^ ^"
    Haha czyli zgadałam xD

    Ech czy ja wiem...

    Oj baka baka :P

    Suzu-chan

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc jednak nie dała rady przelecieć nad Murem... Hm... Ciekawe...

    Ale takie latanie musi być fajne Też chcę mieć smoka! xd

    Ah...telepatia to świetna rzecz... Też bym chciała tak umieć ^^"

    Też ostatnio nie mam weny, ale może Ci przejdzie...A przynajmniej powinno ;)
    A jak za dużo myślisz, to może włącz sobie w TV jakiś bzdurny film, obejrzyj, pośmiej się i powinno Ci też przejść x)

    Dzięki za info! :*

    Ave i weny!

    K.L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przewinęłam na sam dół, ponieważ zawsze to robię, jak wiesz. Czytam i komentuję z rozbiegu. I patrzę... co tak krótko? T^T
    ~*~
    Lenora rośnie jak mój chrześniak... tydzień temu na chrzcie właśnie był mniejszy niż dzisiaj! Straszne. XD
    Ohohoh, łatwo się domyśleć co będzie dalej. Biedna dziewczynka.
    Nie ma to jak dobry kontakt rodziców z dzieckiem. Choć to nie jest nowość, bo w większości zacnych anime postaci po prostu rodziców nie mają. Albo mają, tylko wiemy o nich tyle co w "Krowie i Kurczaku".
    ~*~
    Nie udało się? D: kurcze. a już myślałam, że w rozdziale czwartym spotkamy ogry i inne brzydactwa. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jak widać, kiedyś nie miałam takich tendencji do rozpisywania się, jakie mam teraz.

      Och, dzieci naprawdę szybko rosną :)
      Denerwuje mnie to, że co drugi bohater nie ma rodziców lub nic o nich nie wiadomo x_x

      Chciałoby się xD

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.