sobota, 10 listopada 2012

Andrea i Aragon: rozdział 4 - "Aragon"




Aragon obudził się. Topazowe słońce już wzeszło. Przemył twarz wodą z miednicy i zszedł do niewielkiej kuchni. Mama krzątała się, przygotowując śniadanie, a wujek palił cygaro. Przywitał się z dorosłymi i usiadł przy stole, czekając na posiłek. Wtedy do pomieszczenia wszedł Ligus i zajął miejsce obok kuzyna.
- Śniadanie gotowe. Alu, chodź! - krzyknęła mama.
- Idę! - odpowiedziała Alicja. Była z pewnością najładniejszą dziewczyną w Tornaku. Wszyscy chłopcy szaleli za siedemnastoletnią córką młynarza, ale w jej sercu było miejsce tylko dla jednego. Miała długie, jasnobrązowe włosy i błękitnoszare oczy przepełnione inteligencją i czarem.
Rodzina bez pośpiechu posiliła się, a następnie wujek Bogdan wraz z chłopakami poszli pracować. Kobiety posprzątały po śniadaniu, a potem zajęły się swoimi sprawami.
Po ciężkim dniu pracy w młynie Aragon wyszedł na przechadzkę. Spotkał wtedy Kasię, piętnastoletnią córkę garncarza. Chłopak uśmiechnął się do niej, a ta zrobiła to samo. Razem pospacerowali po wiosce. Gdy zrobiło się późno, szesnastoletni chłopak wrócił domu. Tam umył się i ułożył do snu.
***
Następnego dnia wujek dał Aragonowi wolne popołudnie. Chłopak bardzo się z tego ucieszył. Wziął łuk i kołczan i wybrał się na polowanie do małego lasu, który nie nosił nawet żadnej nazwy. Znajdował się tuż za rzeką Natorą, nad którą leżał Tornak.
- Wrócę wieczorem - oznajmił matce z uśmiechem.
Uwielbiał polować. I trzeba przyznać, że miał do tego żyłkę. Doskonale tropił zwierzęta.
Chłopak szybko przeprawił się przez rzekę i zapuścił w las. Cierpliwie szukał zwierzyny. Natknął się na świeże odciski dzików i podążył ich śladem. Po kilkunastu minutach ich tropienia znalazł zdobycz. Niezwykle szybko i zręcznie nałożył strzałę na cięciwę i ją wypuścił. Ta trafiła w największego dzika ze stada. Reszta uciekła. Chłopak ucieszył się i podszedł po zdobycz. Zaczęło się ściemniać, więc wrócił do domu.
Rodzina ucieszyła się ze zdobyczy Aragona. Nie miała wielu pieniędzy, ale na życie wystarczało. Zjedli skromną kolację i położyli się do łóżek.
Aragon spał tej nocy dziwnie niespokojnie. Miał jakieś dziwne przeczucie, że niedługo wydarzy się coś, co odmieni jego życie. Pytanie tylko na lepsze czy na gorsze?
Chłopak wcześnie się obudził i nie mógł już zasnąć. Leżał więc i rozmyślał. Gdy słońce wzeszło, wstał i umył się.
Aragon był bardzo przystojny i dobrze zbudowany. Miał orzechowe oczy, ciemne brwi, włosy brązowe. Szesnastolatek był dobrze wysportowany, zwinny i szybki.
Chłopak wyszedł przed dom, by odetchnąć świeżym powietrzem. Spojrzał na Tornak. Młyn wujka mieściła się na samym krańcu wsi, tuż przy rzece Natorze. Tornak to niewielkie miasteczko. Wszyscy jego mieszkańcy się znali. Najbliżej domu wuja stał niewielki domek tutejszej uzdrowicielki Marzeny. Dalej kilka kramików, dom kowala, garncarza, rzeźnika, piekarza i innych.
Szesnastolatek pospacerował chwilkę, ciesząc się świeżym powietrzem. To wszystko, cała wieś, jest takie bliskie.
Ciekaw jestem, jak wyglądają inne miasta, pomyślał. Chciałbym się tego dowiedzieć! I zwiedzić całą Putinezję! Może też spotkać elfy… Na tę myśl uśmiechnął się. Wiedział, że elfy nie istnieją. Lubił jednak pogrążać się w marzeniach, w których dzielnie stawia czoło nieistniejącym potworom. Życie tutaj nie jest złe, ale… nudne. Jeśli mi się uda, w przyszłości objadę dookoła całą Putinezję. A następnie wrócę tutaj, aby opowiedzieć wszystkim o moich zapierających dech w piersiach przygodach! Na te myśli roześmiał się. Następnie poszedł do centrum wioski, a ponieważ nie działo się nic ciekawego, zaczął drogę powrotną. I nagle, z drugiego krańca wsi, dobiegły krzyki. Chłopak pobiegł tam szybko. Zauważył dwóch przybyszy na koniach. Wyglądali okropnie - obdarte i poplamione krwią ubrania, podkrążone oczy, wymęczone twarze. Do szat przypasane mieli noże myśliwskie.
- Co się stało?! - zapytał przestraszonym głosem piekarz Karol.
- To… to straszne… - zaczął jeden z przybyszy.
- Co jest straszne? - nie ustępował piekarz.
- Dajmy im najpierw odpocząć - powiedziała Marzena. - Chodźcie, zajmę się wami.
Mężczyźni zeszli z koni i podążyli za uzdrowicielką. Konie zaprowadzono do niewielkiej stajni i napojono.
- Ciekaw jestem, co takiego się wydarzyło… - podjął rozmowę Karol.
- Nie ty jeden. Na pewno wszystko wytłumaczą, gdy dojdą do siebie - odparł garncarz Marek.
- Czy powiedzieli, skąd pochodzą? - spytała żona Karola, Mariola.
- Nie… - odparł jej mąż.
Mieszkańcy Tornaku przez cały dzień nie rozmawiali o niczym innym. Każdy zadawał sobie pytanie: co takiego strasznego się stało i co zmusiło przybyszy do ucieczki?
Aragon opowiedział wszystko rodzinie. Najbardziej przejęła się tym mama chłopaka, Karolina.
  
Następnego dnia w wiosce było wielkie zamieszanie. Wszystkich mieszkańców zwołano do niewielkiej karczmy Pawła.
Gdy ludzie siedzieli już przy stołach, do pomieszczenia weszli przybysze.
- No, powiedzcie teraz, co was spotkało! - krzyknął kowal.
Mężczyźni wydawali się zmieszani i wystraszeni.
- Pochodzimy z Putii - podjął opowieść jeden z przybyszy.
Putia była stolicą Putinezji. Aragon słyszał, że to największe i najpiękniejsze miasto w tej krainie. W Putii miał również siedzibę król Putinezji - Kameron. Sprawiedliwie rządził krainą, nikt na niego nie narzekał.
- Jeszcze nie tak dawno wszystko było w porządku - powiedział drugi przybysz. - Jednak dwa tygodnie temu na nasze miasto napadło jakieś wrogie wojsko. Stało się to tak nagle, że nie zdążyliśmy się obronić. Wielu ludzi zginęło, w tym król, a także cała rodzina królewska.
- Co?!
- To niemożliwe!
- Król nie żyje?!
- Nie ma następcy tronu? - Po sali rozległy się głośne niedowierzania i protesty.
Aragon nie wierzył własnym uszom. To jakieś brednie!
- I co dalej? - przerwał rozgardiasz Bogdan.
- Miasto zostało spustoszone. Na dodatek jakiś zwariowany mężczyzna narzucił nam swoją władzę! Chce zostać królem Putinezji.
- Przecież to okropne! - krzyczeli ludzie. Niektórym zbierało się na płacz, inni zaczęli kląć.
- To jeszcze nie wszystko! Ten „król”… umie posługiwać się… magią - powiedział nieśmiało przybysz.
Twarze wieśniaków wykrzywiły się. Po chwili kilku mężczyzn zaczęło śmiać się szczerze.
- Cha! Cha! Cha! Magia przecież nie istnieje!
Po sali rozległy się szepty. Większość ludzi pokiwało głowami.
- Ale on naprawdę to potrafi! - wybuchli przybysze. - Sami wiedzieliśmy! Żołnierze nie posiadają tej zdolności, ale ON tak.
Po twarzach wieśniaków przebiegł cień grozy i niedowierzania.
Magia… Niemożliwe! A może jednak… Aragon na chwilę zamyślił się.
- I co takiego ten rzekomy król jeszcze ciekawego powiedział? - spytał ktoś z tłumu.
- Zamierza podbić całą Putinezję i pokonać… elfy.
- Nie, przestańcie! Najpierw magia, teraz elfy! Bez przesady! To tylko brednie! To wszystko NIE ISTNIEJE - stwierdził z rozdrażnieniem rzeźnik.
- Nie kłamiemy! Ja też nie wierzę w elfy, ale ten mężczyzna posługujący się magią twierdzi, że istnieją - bronił się przybysz. Drugi potwierdził prawdziwość jego słów.
- I co teraz zrobicie? - Jedna z kobiet zwróciła się do mieszkańców Putii.
- Przybyliśmy tu, aby was uprzedzić i żeby wyrwać się z tego koszmaru - odpowiedział jeden z nich.
Po wielu negocjacjach ludzie rozeszli się do swych domów.
Moje dziwne przeczucia sprawdzają się. Jesteśmy zagrożeni… Cały świat jest…


***
Piąty rozdział nosił tytuł "Zgroza"; zapisania doczekało się to: "Wioska czyniła przygotowania do ataku. Każdy wiedział, że niedługo nastąpi. To nieuniknione.". I to by było na tyle, jeśli chodzi o "Andreę i Aragona".
Dziękuję wszystkim za komentarze.

11 komentarzy:

  1. O kurczę ale się zaczęło dziać ^ ^" Szkoda że to koniec tej historii Q.Q

    W każdym bądź razie naprawdę miło się czytało ^.^ Heh Aragorn no cóż wiesz z czym mi to się kojarzy xP W ogóle ja muszę w końcu to przeczytać pytanie tylko kiedy x__________x

    Dobra czekam czekam na rozdzialik o niewolnictwie ;)

    Pozdro i weny

    Suzu-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, życie...

      Miło mi :P Aragorn, Eragon, Aragon... Nie ma to jak oryginalność x_x

      Usuń
  2. I to już koniec?? A czytało się naprawdę świetnie... Ciekawe kiedy by się spotkali i jak przebiegłyby ich dalsze przygody... Tak sobie dumam ;)

    Dzięki za info! :* I komentarz u mnie ;) :*

    Hi hi hi, nie przepadam za Sienkiewiczem, aczkolwiek nie jestem jakąś wielką, zagorzałą przeciwniczką jego twórczości ^^
    Co do tych filmów... Ostatnio odkryłam kolejne xd Aczkolwiek jeszcze ich nie obejrzałam xd
    Rodzinę Borgiów z chęcią bym obejrzała, ale...brak czasu ;/
    O tak! Gladiator jest cudowny! To mój ulubieniec! :D
    Ja historię też lubiłam, też dobrze mi z niej szło, jednak... dużo rzeczy pozapominałam ^^"
    Oczywiście, że postaram się kontynuować "Rankingi"! ;) Widać jest to całkiem ciekawa rzecz i ma fanów ;)

    Ave i weny!

    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, koniec ^^' Cieszę się, że dobrze Ci się to czytało. A Andrea i Aragon kiedyś tam wreszcie mieli się spotkać xD

      Nie ma za co :)

      Ach, będę musiała pooglądać sobie niektóre z tych filmów.

      Heh, cieszę się na tę kontynuację :D

      Usuń
  3. Przepraszam że nie czytam ale dodajesz jak szalona a to opowiadanie jest tyci dłuższe więc nie mam czasu. Ale masz za to nominację: http://rebyouanime.blogspot.com/2012/11/liebster-awards-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższe to są te, które piszę obecnie, a nie te starocie xD Ale spoko, rozumiem :)

      Usuń
  4. Zostałaś otagowana japoniamoimokiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Weź... nie to nie może być koniec *.* Cudownie piszesz i cudownie się czytało <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ale jest ^^'
      Dziękuję za te przemiłe słowa :*

      Usuń
  6. Wątek miłosny wyczuwam. XD hoho.
    Wiesz, gdyby Aragon miał blond włosy to prawdopodobnie byłby moim ideałem mężczyzny. XD
    szczerze powiedziawszy, polskie imiona trochę wybijały mnie z rytmu czytania, ale może po dłuższej lekturze bym przywykła. : )
    ~*~
    Kurczę, jak mogłaś porzucić swoje opowiadanie w momencie kulminacyjnym. Normalnie, nie wybaczę Ci tego. XD Chociaż widziałam na stronie głównej kolejne dzieło, więc przy chwili czasu zajrzę i przeczytam *nie jestem pamiętliwa, hah*.
    Ja dziękuję za przyjemne zajęcie wieczorów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc lubisz blondynów? Ja tam wolę brunetów xD
      Szczerze? Mnie te polskie imiona też wybiły z rytmu, gdy przeczytałam to po latach o.o'

      Gomen ^^'
      Dzięki za odwiedziny i komentarze ;*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.