sobota, 26 stycznia 2013

Zimowo, działkowo

"(...) jeszcze nie znam świata, ale to jedno mogę z przekonaniem stwierdzić: jeżeli ja jestem pesymistką, dorośli tego świata niebędący pesymistami to głupcy."

      Powyższy cytat to fragment „Kroniki ptaka nakręcacza” Harukiego Murakami, powieści, którą obecnie czytam. Co sądzicie o optymizmie i pesymizmie? Możecie nazwać siebie optymistą, pesymistą lub realistą? Jeśli chodzi o mnie, optymistkę można natychmiast odrzucić, bez dwóch zdań. Jednak linia oddzielająca realizm od pesymizmu wydaje mi się czasami doprawdy cienka. Kiedy się słucha o okrucieństwie, chciwości, obłudzie czy głupocie ludzi… Cóż, żyć się odechciewa. Czy Wy również chwilami tak macie? Myślicie sobie: „o rety, świat zwariował, na co nam to wszystko”?

„Pewnego typu obrzydliwość, pewien rodzaj stagnacji, pewnego rodzaju złe cechy mnożą się szybko same z siebie, cyklicznie. A kiedy miną pewien punkt, nikt nie może ich już powstrzymać. Nawet jeśli chce to powstrzymać osoba, której to dotyczy.”


~*~


      Za oknem wciąż biało i mroźnie. Lubicie zimę? Według mnie, każda pora roku coś w sobie ma i szczerze mówiąc, obecnie trudno byłoby mi wybrać ulubiony sezon.
      Ciekawym przeżyciem była wizyta na działce mniej więcej tydzień temu. Zazwyczaj przebywam tam przecież wiosną i latem. Tym razem całe otoczenie tonęło w morzu śniegu, widok taki podziwiałam dopiero po raz drugi. Pojechaliśmy z dziadkiem po kolejną porcję jabłek (tyle ich w tym - a dokładniej w zeszłym - roku jest, że chyba nie zdołamy wszystkich zjeść) i skorzystałam z okazji, by na szybko zrobić kilka zdjęć. Niestety, są byle jakie i niedokładne, ale czegoż innego miałabym wymagać od zwykłej komórki? W każdym bądź razie mama, ciocia i przyjaciółka były zachwycone tą namiastką widoczków, nigdy bowiem nie były na naszej działce zimą.










~*~


      Przedwczoraj złożyłam wreszcie drewnianą pagodę, którą dostałam od „Świętego Mikołaja”. Jest śliczna, choć na zdjęciach nie bardzo to widać, jako iż są nie najlepszej jakości.



13 komentarzy:

  1. Ja optymistką raczej nie jestem. Kiedyś bardziej uważałam się za realistkę, ale teraz... faktycznie mi się żyć odechciewa.
    Widoczek cudny... chociaż gdybym miała się tam znaleźć pewnie nieustannie bym narzekała. Zimę toleruję tylko na zdjęciach. Jest za zimno i zdecydowanie za jasno. Gdybym nie musiała chodzić do szkoły, to w ogóle nosa spod koca bym nie wyściubiała. Najbardziej lubię jesień. Tak, jesień jest w porządku. Nie jest ani za gorąco, ani za zimno. Jedynym minusem jest koniec wakacji... chociaż to właściwie można przeboleć.
    Tak patrzę na tę pagodę i pierwszym co przychodzi mi do głowy jest to, że jest śliczna, a drugim jest to, że za Chiny bym jej nie złożyła! O nie, to nie na moje nerwy!

    Pozdrawiam- Andzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, czyli nie jestem sama...
      Mam podobnie, jeśli chodzi o zimę. Widoczki cudne (choć gdy świeci słońce, mam wrażenie, iż oczy mi wypalą), ale nie jestem zbyt odporna na zimno (ani na upały, swoją drogą). Miło jest na chwilę wyjść i posłuchać, jak śnieg skrzypi pod stopami, ale dłuższe wycieczki równają się niemalże zgonowi ^^'
      Żebyś wiedziała, jak trudno było ją złożyć! Tym bardziej, że instrukcja była nie do ogarnięcia. Siedziałam nad tym kilka godzin, ale za to efekt jest cudny :)

      Usuń
  2. Och, "Kronika". Książka, którą zdecydowanie muszę raz jeszcze powtórzyć, ponieważ pod koniec się zgubiłam, jak to przy Murakamim bywa (ach ta rzeczywistość przeplatana z wyimaginowanym światem). Polecam "Wszystkie boże dzieci tańczą".
    Co do Twojego pytania, bez dwóch zdań jestem optymistą. Czasem aż za bardzo. Tak, jak Ty widzisz cienką linię między realizmem a pesymizmem, tak u mnie jest między optymizmem a naiwnością. Bardzo często jej nie rozróżniam i padam ofiarą różnych, nieczystych zagrań, aczkolwiek myśląc zawsze pozytywnie, łatwiej się żyje. :D
    ~*~
    Hah, nie mam tego problemu. Nie znoszę zimy, choć jeśli zorganizuje się czas w odpowiedni sposób, to może być nawet fajnie. :3 Ulubioną porą roku jest zdecydowanie jesień. Lubię deszcz, lubię słońce, lubię te kolory. <3
    ~*~
    Gratuluję talentu! Jasny gwint, zniszczyłabym to, zanim cokolwiek by powstało. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, czytając Murakamiego, można się pogubić. A "Wszystkie boże dzieci tańczą" już czytałam ;)
      W takim razie trochę Ci zazdroszczę. Optymistom na pewno dużo łatwiej jest żyć niż osobom takim jak ja.

      Ostatnio zauważyłam, że wiele osób najbardziej lubi jesień. Ciekawe ;)

      Talentem bym tego nie nazwała. Pierwszy raz składałam coś takiego i było naprawdę ciężko x_x Ale grunt, że się udało :)

      Usuń
  3. Hej:) Bardzo się cieszę, że dostałam zaproszenie do czytania Twojego bloga. Widzę, że nie jest on komercyjny i nie muszę tu"gwiazdorzyć" i pisać jakieś niewiadomo jak grzeczne i "wysublimowane(jezuu jakie słownictwo O.o) komentarze xD. Mam dwa podstawowe pytania(bo poczytam sobie później,dziś mam dużo roboty ^^)
    1. Dlaczego ja? (tak,wiem,jest tak program na polsacie xD) Nie rozumiem dlaczego mnie spotkał ten zaszczyt czytania i chciałabym się dowiedzieć^^
    2. Skąd się znamy? Bo znam tak z 20 dziewczyn o ksywce"Aya" w nie tak małym mangowym światku^^ Jak przybliżysz mi jakąś naszą rozmowę to już będę pamiętać:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. a i jeszcze jedno...orientujesz się może gdzie można kupić taką pagode do składania? To jest przepiękne..chcę..muszę taką mieć<333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ;) Zaprosiłam Cię jako jednego z obserwatorów bloga, a ponadto nieraz odwiedzałam Twojego bloga i - o ile dobrze pamiętam - kilka razy chyba również go komentowałam (choc głowy nie dam). :)
      Co do pagody... Mama mówi, że przez przypadek na nią trafiła na Allegro, więc możliwe, że jeśli dobrze poszukasz, to znajdziesz taką samą bądź podobną. Życzę owocnych poszukiwań!

      Usuń
  5. Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie! Jak miło, że niektórzy starszy blogowi znajomi jeszcze o mnie pamiętają. :))

    Jeśli chodzi o pierwszą część notki - zdecydowanie jestem optymistką. Niepoprawną. Mam w sobie ogromne pokłady nadziei, wiary w ludzi i we wszystkim widzę, bądź staram się widzieć, gdy minie już pierwsza złość czy rozczarowanie, pozytywne strony. "It's always OK in the end. If it's not OK, it's not the end." :)

    Zimę zdecydowanie uwielbiam, ale tylko taką ze śniegiem i mrozem, a najlepiej jeszcze słońcem. Najgorsze są roztopy i szare, ponure dni bez śniegu, dlatego mam nadzieję, że w najbliższym czasie zrobi się znowu biało.

    Pagodą - świetna! - przypomniałaś mi o domku z cegiełek, do którego ułożenia zbieram się... od lat. Koniecznie trzeba jednak się za niego zabrać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co :) Ja z kolei się cieszę, iż zaproszenie przyjęłaś.

      Och, w takim razie naprawdę zazdroszczę. Chciałabym miec podobne podejście do życia.

      O tak, dokładnie. Prawdziwa polska zima jest piękna, ale roztopy, chlapa i tym podobne to już okropnośc.

      O tak, zabierz się do tego, efekt może byc naprawdę cudny :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Granica między optymizmem, pesymizmem i realizmem jest bardzo cienka.. Najlepiej by było odnaleźć złoty środek, ale czy tak się w ogóle da? No i żeby nie popaść w skrajność... Mimo, że większość ludzi uważa się za realistów-optymistów, to jednak w każdym z nas siedzi ten zły duszek, który zamartwia nas (najczęściej zupełnie niepotrzebnie).. A swoją drogą, droga do naiwności stąd jest już całkiem prosta...
    A jeśli chodzi o mnie? Jeszcze dwa-trzy lata wstecz nie musiałabym nic mówić, bo czyny i wygląd od razu szufladkował mnie to folderu 'pesymistka'. Mam sporo zakrętów, ciężkich i bolesnych chwil za sobą, chorowałam na depresję, leczyłam się na nią. Obecnie nie mogę stwierdzić, że jestem już całkowicie wyleczona, choć był czas, że tak myślałam. Jednak dość niedawno stwierdzono u mnie stany depresyjne, więc staram się robić wszystko by znów nie popaść w biedę... Czy mi się uda, miejmy taką nadzieję.

    Prezencior fenomenalny, czuję się trochę zazdrosna!

    Nie liczy się jakość zdjęcia a jego przekaz. Supr są.

    Wybacz, że teraz piszę, ale tak jakoś zeszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czy w tym przypadku da się znaleźc złoty środek? Jeśli tak, musi byc to naprawdę ciężkie zadanie.
      Współczuję Ci, bo sama mam spore problemy ze stanami depresyjnymi - i to od wielu lat. Miewają chwile lepsze i gorsze, ale nie nigdy nie potrafię całkiem się ich pozbyc.

      Dziękuję za odwiedziny. A komentowanie to przecież nie obowiązek ;)

      Usuń
  7. Myślę, że ja optymistką nie jestem bo najpierw myślę o najgorszych rzeczach. Ale ja mam tak zawsze, a mimo to nie czuje się jako taki pesymista.:D
    Zima to moja ulubiona pora roku i pewnie dlatego, że mam wtedy urodziny. ^^ Widoki są ładne, ja podobne widzę za oknem bo mieszkam na osiedlu domów jednorodzinnych. :)
    Fajną masz tą pagodę. Ciężko się ją składało? I zastanawiam się ile części miała. :3
    Pozdrawiam! I dziękuję za zaproszenie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soka. Ale skoro nie czujesz się pesymistką, to i tak dobrze :)
      Ja również mam urodziny zimą. Ale to już nie wpływa na to, czy lubię daną porę roku, czy też nie (inaczej było, gdy miałam kilka lat).
      Oj, bardzo ciężko się ją składało. A części miała... mnóstwo xD
      Nie ma za co :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.