poniedziałek, 4 marca 2013

Oddech wiosny


      Od kilku dni codziennie odwiedza nas wiosna. Niepewnie, z jakąś dozą nieśmiałości wychyla zza rogu zarumienioną twarz. Choć wciąż odziana w czapkę i szalik, przynosi ze sobą powiew świeżości. „To” powietrze. To, które od lat kojarzy mi się z początkiem wiosny, przebiśniegami i krokusami w ogródku… Po tylu dniach deszczowo-śniegowo-lodowo-nie-wiadomo-jakich to doprawdy swego rodzaju mały cud. Buzia sama się uśmiecha, płuca domagają się więcej tlenu, policzki łaskotania przez promienie słońca, a pokój solidnego wiosennego wietrzenia.
      Wszystko ładnie, pięknie, gdyby nie to, że złapało mnie dziś jakieś choróbsko, przez co mogę mówić tylko szeptem! Ewentualnie trochę powarczeć/pocharczeć/pochrypieć (niepotrzebne skreślić). Cóż, tak to już ze mną jest, iż zbyt długo zdrowa być nie mogę. Bądź co bądź jestem do tego przyzwyczajona.
      Minusem wczesnowiosennej pogody jest też rozpoczęcie sezonu alergicznego. Już zaczęłam odczuwać dyskomfort. Ale co tam, po dziesięciu latach praktyki alergia to nic nowego. Czyż nie?

~*~

„Gdy coś sobie dobrze i wyraźnie wyobraziłam, mogłam uciec od rzeczywistości. A najbardziej cieszyło mnie to, że to nic nie kosztuje. Wyobraźnia nie kosztowała ani grosza.”
(Haruki Murakami - „Kronika ptaka nakręcacza”)

      Umielibyście żyć bez wyobraźni? No, coś tam człowiek zawsze sobie wyobraża, czy tego chce, czy nie, ale mam tu na myśli prawdziwą fantazję. Przenoszenie się do innego świata, stawanie się innym człowiekiem (bądź inną istotą), przeżywanie takich a takich przygód… Ja nie potrafiłabym utrzymać się bez tego przy życiu. W ciągu tych dwudziestu lat niejednokrotnie bywały momenty, w których wyobraźnia mnie ratowała. Odcinałam się w jakiś sposób od tego złego, dziwnego, przerażającego świata i szybowałam daleko w przestworzach, w innej krainie. W mojej krainie. Takiej, gdzie wszystko jest możliwe… Do dziś miewam chwile, w których zdaje mi się, iż to ten „prawdziwy świat” jest nierealny. Tak samo ludzie go zamieszkujący. Czuję się wtedy jak przybysz z innej planety, można tak powiedzieć. Wszystko jest obce… Znacie to uczucie…?

„Atmosfera na ulicach była nieco inna niż zazwyczaj. Wszyscy mijani ludzie wydawali mi się jacyś nienaturalni, jakby nieprawdziwi. Idąc, przyglądałem się po kolei mijanym twarzom i zastanawiałem się, jakiego typu ludźmi są ich właściciele. W jakich domach mieszkają, jakie mają rodziny, jakie wiodą życie? Czy śpią z innymi kobietami prócz własnych żon i innymi mężczyznami prócz własnych mężów? Czy są szczęśliwi? Czy wiedzą, że wyglądają nienaturalnie i nieprawdziwie?”
(Haruki Murakami - „Kronika ptaka nakręcacza”)

      Zadziwiające, jak trafnie zdarza się autorom przekazać słowami coś, co siedzi w nas samych, ale nie potrafimy tego nazwać bądź dobrze opisać. Ostatnio co rusz spotykałam się w książkach Murakamiego ze zdaniami, które w dużym bądź ogromnym stopniu opisywały MNIE. Jedną z jego wielu anonimowych czytelników. To musi być cudowne: trafiać do tylu osób, wpływać na ich myśli i emocje, dawać innym do myślenia. Nie mówię tu tylko o Murakamim, ale o wielu pisarzach, których lubię i szanuję. Wspaniale byłoby dołączyć do tak zacnego grona. I choć dla większości ludzi to nieosiągalne, w tym dla mnie, cudownie jest poczuć tego namiastkę. Kiedy czytam niektóre z komentarzy odnośnie moich opowiadań, coś chwyta mnie za serce… Między innymi dla takich chwil warto pisać. Bo oczywiście pisanie ma też mnóstwo innych zalet. I jest kolejną sprawą, bez której najprawdopodobniej nie potrafiłabym żyć. Macie coś takiego? Może to czytanie i pisanie jak u mnie, może muzyka, może rysunek bądź sport…?

37 komentarzy:

  1. Wiosna, nareszcie, ale nie pocieszymy się nią długo, a na pewno nie ja. Podobno w następnym tygodniu ma padać śnieg.
    Ja na szczęście nie mam żadnych alergii (choć mój lekarz twierdzi inaczej, ale mniejsza) :3
    Też bym nie potrafiła żyć bez wyobraźni, zwłaszcza teraz, gdy popsuły mi się słuchawki, a do szkoły jadę niecałe pół godziny. Zawsze odpływam, wyobrażam sobie różne sceny, które mogłyby się wydarzyć w przyszłości, albo tworzę w głowie jakieś opowiadania. :D
    Mi też pisanie sprawia przyjemność, więc wiem jak się czujesz. A szczególnie, gdy twoja ciężka praca jest przez kogoś doceniona - to naprawę jest bardzo miłe i czasami mogę pomyśleć, że stać mnie na więcej. Ostatnio oddałam pracę na konkurs (jakieś opowiadanie, a wczoraj śniło mi się, że moja historia została wyśmiania. Popłakałam się w tym śnie :D Kiedyś interesowałam się sportem, dokładnie bieganiem na długie dystanse, a potem zaczęłam chodzić, jednak porzuciłam sport. :)

    Pytam tak z ciekawości co do książek, które czytasz, kupujesz je i czytasz tak na papierze, czy sobie ściągasz czy coś i na komputerze? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Zima wraca, ale ponoc nie na długo, więc jeszcze przed Wielkanocą powinno zrobic się ładnie :)
      Więc z pisaniem mamy podobnie :) Heh, sportu to ja akurat nienawidzę (poza pływaniem - ale od dłuższego czasu tylko i wyłącznie czysto rekreacyjnego).

      Zdecydowanie częściej kupuję bądź wypożyczam z biblioteki. Nie jestem fanką e-booków, aczkolwiek i mnie zdarza się je czytac, bo nie zawsze mogę zdobyc to, z czym chciałabym się zapoznac ;)

      Usuń
  2. Kurczę! Dokładnie!
    Cudownie opisałaś zjawisko wiosny. Chodzę do szkoły przez teren baardzo błotnisty, targowy, ale jak świeci to słońce i jest takie ciepłe powietrze, to kij z zamszowymi butami! Chce się iść z podniesioną głową. <3
    Wspaniałe uczucie, choć przepadam także za deszczem.
    ~*~
    Hm, wiesz co? Trochę Ci teraz zazdroszczę.
    Nie posiadam takiej wspaniałej wyobraźni, właściwie moją jedyną umiejętnością, czy raczej... czymś innym jest posiadanie nieodłącznych różowych okularów. Powoduje to, że jestem dosyć, BARDZO, naiwna i nie zauważam zła, więc przechodzę przez życie jak wieczny optymista. Oczywiście, są momenty, gdy los uparcie próbuje mi wybić szkiełka, wtedy jest trudno, ale mija i tak w kółko.
    Nie potrafiłabym za to żyć bez muzyki. :D
    ~*~
    O, właśnie o to spytałaś. Cóż, odpowiedziałam już. Muzyka. :D Zaraz po wstaniu, mam jakiś utwór w głowie, idąc na lekcje- muzyka, na przerwach, w domu, przy kompie, pisaniu, w łazience, przy spaniu. Zawsze praktycznie. Kocham to. :3 Oczywiście, rozmawiam też z ludźmi i spotykam się z przyjaciółmi, bo teraz to tak napisałam, jakbym nie robiła nic innego. Hah. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że tak myślisz :)
      Ja również lubię deszcz, ale kiedy przez długi czas jest raczej brzydko, ładna pogoda napełnia swego rodzaju pozytywną energią.

      Wyobraźnia to coś wspaniałego, ale szczerze mówiąc, chciałabym byc optymistką, przynajmniej w jakimś stopniu. Ty wszystko widzisz w kolorowych barwach, a ja - w czarnych bądź szarych. Trudno się żyje w ten sposób, więc gdyby nie wyobraźnia, pewnie dawno by mnie już na tym świecie nie było...

      Muzyki oczywiście lubię słuchac i też robię to bardzo, bardzo często i przy różnych okazjach, ale to tak dla czystej przyjemności (mam na myśli, że np. w ogóle się na niej nie znam). ;)

      Usuń
  3. O! Widzę, że nie tylko ja wyłapuję choroby z powietrza! ;) Ze dwa tygodnie temu też straciłam głos, tak więc wiem co przeżywasz... ;/ W dodatku koledzy ze studiów mieli ze mnie niezłą polewkę, bo nie mogłam ich normalnie ochrzanić, tylko... wyszeptać, że zachowują się jak dzieci... Cóż, nadrobiłam to kilka dni później ;>
    Hm... Znam to... W sensie odcinanie się od świata, gdy sobie z czymś nie radzisz i uciekania do "krainy fantazji"... Fajnie jest mieć takie miejsce. Własne, nieosiągalne dla innych, oryginalne. Magiczne. Czasem chciałabym by było prawdziwe. A czasem myślę, że to dobrze iż nie jest. Choć akurat tych drugich chwil jest znacznie mniej niż tych pierwszych.
    O tak... Muzyka to coś co potrafi wprowadzić w odpowiedni nastrój, pobudzić zmysły... Bez niej ciężko byłoby mi żyć. Gdyby ktoś mnie zapytał, co wzięłabym na bezludną wyspę, to odpowiedź byłaby prosta: książki, odtwarzacz MP3 i słodkie, białe wino. Zupełnie by mi to do szczęścia wystarczyło :D
    Lubię pisać, bo to najłatwiejszy i najefektywniejszy sposób na wyrażanie własnych emocji. Poza tym czasem mam tak, że jakiś pomysł "siedzi mi w głowie" i nie chce "odejść", no i MUSZĘ go zapisać. Jasne, że nie piszę często, ani dużo (jak kiedyś), ale ostatecznie bez pisania chyba bym... uschła... Była pusta emocjonalnie... Cholercia... Nie wiem nawet jak to dobrze nazwać, ale... czułabym pustkę i przygnębienie. Hm... Brzmi to dość... samotnie... Ale nie jest tak, że siedzę cały czas w domu i nic nie robię.. (a szkoda! chciałabym tak xD) Zawsze to trzeba się z kimś spotkać, a to gdzieś lecieć coś załatwić... A to spotkać się z dawną przyjaciółką... I tak mija czas.
    Dzięki za powiadomienie! :)
    Ave i powrotu do zdrowia! :*
    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, teraz z gardłem jest już ok, ale inne dolegliwości mi się rozwinęły i w rezultacie jestem na antybiotyku :/
      Też tak mam... Zazwyczaj wolałabym, by to, co wymyślone, było prawdziwe.
      Heh, wino mówisz? xd Tego to bym nie brała. Książki na pewno, mp3 też byłoby dobre (tylko co z baterią? xD), a co do trzeciej rzeczy, to sama nie wiem.
      Też tak mam :) Pisanie to wspaniałą rzecz.
      Nie ma za co :)
      Dziękuję ;*

      Usuń
    2. Oj! Współczuję... *.*
      Heh, widzę, że nie jestem jedyna... To podnosi na duchu (choć chyba nie powinno)
      Yes! Wino ;D Lubię dobre, drogie alkohole. A wino byłoby na poprawę nastroju... Poza tym picie wina w wannie, z kadzidełkiem, albo świeczkami zapachowymi- dekadenckie, bezcenne doświadczenie...
      Hm, a wiesz, że nie pomyślałam o tym? o.O Kurde, oto jest pytanie! Może kolektory słoneczne??? Na egzotycznej wyspie powinno być sporo światła! xD
      Tak... Tak wspaniała, że nie wiem jakby wyglądało życie bez niej...
      Nmzc ;*

      Usuń
    3. Nie przepadam za alkoholem. Jak już coś piję (czy raczej popijam, bo piciem trudno nazwac taką niewielką ilośc), to jest to jakiś likier.
      Ach, nastrojowe kąpiele <3 Pamiętam, że jak kiedyś nie było prądu, zrobiłam sobie kąpiel w blasku świec. Było zacnie :)
      Heh, no tak, światła by na egzotycznej wyspie raczej nie brakowało xD Więc może to jest jakiś pomysł xD

      Usuń
    4. O proszę! Trochę to dziwne, ale podoba mi się... Obecnie młodzież pije stanowczo za dużo...
      Cóż, jestem wybredna jeśli chodzi o alkohole, dlatego rzadko pijam. Ale jeśli miałabym być szczera, to od alkoholu wolę czekoladę... ^^
      Hm... Kąpiele w płatkach kwiatów- bezcenne doświadczenie... Oczywiście, potem jest dużo sprzątania, ale warto!
      Hm... Tylko kto zamontuje te kolektory??? Bo ja bym nie umiała... ^^"

      Usuń
    5. Może i dziwne, ale mnie to nie przeszkadza. Młodzież faktycznie pije zdecydowanie za dużo (no, nie tylko młodzież, ale też dorośli i, o zgrozo, niepełnoletni).
      Och, ja też wolę czekoladę, zdecydowanie!
      Hm, w płatkach kwiatów to się chyba nie kąpałam...
      Oj, ja też nie ^^'

      Usuń
    6. Cóż, mam kolege na studiach, który ma już 25 lat (chyba xD) i w życiu nie tknął alkoholu. Więc po jego przypadku nic mnie już chyba nie zdziwi :D
      Niepełnoletni... Temat rzeka... Ale ich rozumiem. Najlepiej smakuje zakazany owoc.
      Hehehe ;) Miałam kiedyś bukiet róż i jak trochę uschły, przypomniałam sobie, że można wrzucić je do ciepłej wody, a one puszczą soki (czy tam jakkolwiek to się nazywa xd). Cóż, całkiem przyjemne doświadczenie ;)
      Hm... Myślę, że zanim już zostałabym na tej bezludnej wyspie, to bym kogoś poprosiła, by mi zamontował kolektory i może zbił chatkę na palmie xD

      Usuń
    7. O, no proszę, nie spotkałam jeszcze nikogo takiego (a szkoda)!
      Niby tak, aczkolwiek mnie jakoś do tych zakazanych owoców nie ciągnie xp Dużo pewnie zależy od charakteru, wychowania i towarzystwa, w jakim się przebywa.
      O, może kiedyś spróbuję :D
      Och, przydałoby się xd

      Usuń
    8. Hehehehe ;D Różne, ciekawe osobistości można spotkać na studiach- jedne fajne i ciekawe, a inne... mniej fajne i mniej ciekawe. Przyznam, że miałam sporo szczęścia trafiając na tego ekscentryka...
      Hehehe to Ci zazdroszczę! Mnie, niestety (^^"), zawsze ciągnęło do rzeczy zakazanych... Kolczyki w dziwnych miejscach, makijaż (obecnie się nie maluję), farbowanie na zwariowane kolory włosów, noszenie ekstrawaganckich ciuchów, no i alkohol, czy palenie... Aczkolwiek papierosy to straszny syf. Nigdy się do nich nie przekonałam. A jak skończyłam 18 lat, to przestało mnie to wszystko w ogóle kręcić.
      Owszem, myślę, że akurat towarzystwo jest tu bardzo znamienne. W końcu jak znajomi nie piją/ palą, to Ty też tego nie robisz.
      Spróbuj! :D
      Yhm... To niegłupi pomysł... *myśli intensywnie* Zdecydowanie zatrudniłabym kogoś, kto by mi zamontował wszystkie niezbędne rzeczy, a potem sama bym sobie na wysepce została... Myślisz, że dużo taka wyspa kosztuje???

      Usuń
    9. Ludzie są różni, ale to dobrze, przynajmniej nie jest nudno.
      Aha ^^' Papierosów nie tknęłam i nie zamierzam tego zmieniac, alkohol to tylko trochę likieru od czasu do czasu, jak już wspominałam, kolczyki tylko w uszach (po jednym xD), lekki makijaż w sumie dopiero od zeszłego roku (m.in. Kao wierciła mi dziurę w brzuchu, że się nie maluję xd), włosów nie farbowałam... Więc jestem raczej nudną/normalną (niepotrzebne skreślic) osóbką.
      Zazwyczaj tak jest. Ale mnie parę razy namawiali do alkoholu/papierosów, ale się nie dałam xd
      Spróbuję, pytanie kiedy ^^'
      Hehe, zapewne xd

      Usuń
    10. Heh ^^" Nigdy nie byłam grzecznym dzieckiem ^^"
      I dobrze robisz. Też lubię likiery... i nalewki... Z mocnych alkoholi: brandy (albo tylko z colą). Hehehehe ja przebiłam pępek, ale... kolczyk w pępku jest niewygodny. Poza tym... Ładnie się prezentuje tylko w bikini.
      Hahaha xD Ja się malowałam do drugiej liceum, a potem uznałam, że nie ma sensu wstawać wcześniej tylko po to, by się wy paćkać xD Poza tym miałam ciemnoblond włosy, a potem bawiłam się w różne odcienie rudości i brązów. Moje naturalne-jasny brąz.
      Nudną? Hehehehe nie sądzę. Może raczej "normalną osóbką" ;) Wszystko przed Tobą. Całe lata popełniania błędów i odnoszenie sukcesów. Hm... Mówię jak staruszka xD I czasem czuję się jak osiemdziesięcioletnia babcia (nie obrażając starszych pań ^^"), a nie dwudziestojednoletnia studentka.
      Gratuluję silnej woli! I jestem pod wrażeniem. Odmówić kolegom/koleżanką jest trudno.
      Hm... Jak zdobędziesz płatki kwiatów ^^
      Szkoooda... Może kiedyś będzie mnie na taką małą wysepkę stać... *rozmarzona*

      Usuń
    11. PS. Wiosna została porwana! Na Podkarpaciu pada śnieg i temperatura sięga minus 5! Oddajcie mi Wiosnę!!! *chlip!*

      Usuń
    12. Grzecznych jest raczej niewiele ^^'
      Heh, no proszę... Ludzie są naprawdę różni!
      Szczerze mówiąc, też często czuję się jak staruszka, a nie dwudziestolatka ^^'
      Niby tak, ale skoro w ogóle mnie do tego nie ciągnęło, to i tak odmówic było łatwiej niż komuś, kogo pociągają zakazane owoce.
      Ogólnie rzecz biorąc jakieś tam uschnięte mam xd Ale są naprawdę stare.
      Marzenie ściętej głowy ^^'

      Co do wiosny, to spoko, u mnie już od ładnych paru dni dochodzi nawet do -13 stopni xd Też chcę wiosnę z powrotem ;_;

      Usuń
    13. Tia... Wiem, wiem... Na tym polu to się nie wyróżniam ^^"
      No... są xD
      Ciekawe dlaczego? :) Choć czasem to dobrze. Dzięki temu robi się mniej głupot :D
      No, to chyba z takich starych nic nie będzie... ;(
      Pomarzyć zawsze wolno ;)

      U mnie dzisiaj jest taka śnieżyca, że nie ma szans, by dostała się na uczelnię ;/ Dobrze, że nie lubię antropologii kultury (czyli: kości! Oglądamy ludzkie kości! Prawdziwe! I baaaardzo stare...)

      Usuń
    14. A ja i owszem ^^'
      Fakt, robi się mniej głupot :)
      Ech, no więc widzisz, będę musiała kiedyś jakieś zdobyc ^^'
      Wolno, wolno, zresztą co by bez tych marzeń było...?

      Heh, u mnie tylko lekko śnieg pada, no ale my śnieżyce mieliśmy kilka dni temu, do Was później ta pogoda doszła.
      Nie lubisz oglądac kości? xd

      Usuń
    15. Bez nich byłoby smutno :)

      Tia... Nawet na wykład nie zdążyłam, takie korki były.. ^^"
      Nie mów, że Ty lubisz... o.O
      Hm... Przeraża mnie czaszka i złożona do kupy dłoń... Z resztą jakoś sobie poradzę...Choć jak zdaję te kości to muszę pokazywać co i jak, więc nie uniknęłam ich dotykania... ;/ Ale podobno mam wtedy bezcenną minę ^^"

      Usuń
    16. Co najmniej.

      Znam to z czasów licealnych xD
      Nie no, nic takiego nie mówię, ale wiesz, to nie ja studiuję archeologię xD
      Chciałabym tę minę zobaczyc xD

      Usuń
    17. Hahaha fakt ;) Ale archeologia rzadko się łączy z kośćmi. Jak już się jakiś szkielecik znajdzie (jak się ma zaje*istego farta, że tak powiem) to się wzywa specjalistę: czyli antropologa. On sobie szkielet odkopuje, opracowuje, etc., a archeolog tylko korzysta w wyników badań... Sam raczej niewiele ma z tym do czynienia.
      Yyy... ^^" A z jakiegoś powodu ja bym nie chciała... x)

      Usuń
    18. Aa, no chyba że tak. Wiesz, ja tam w takie rzeczy wtajemniczona nie jestem xD
      Hehe xD

      Usuń
    19. Spoko! Rozumiem :D Służę oczywiście, jako encyklopedia na temat archeologii i śmiało można mnie o to pytać :D W końcu tym się będę zajmować przez całe studia xD
      Jak mnie natchnie, to strzelę jaką archeo-fantastyczną historyjkę na bloga xD Kiedyś miałam taki pomysł, zobaczymy, może dokopię się do starych notatek ;)

      Usuń
    20. Nie wątpię xp
      O, brzmi ciekawie, życzę powodzenia, bo chętnie bym coś takiego przeczytała :)

      Usuń
    21. Więc poszukam! Ale to by miało tylko taką archeologiczną otoczkę, więcej w tym fantastyki ^^" Opisy wykopaliska NA PRAWDĘ są ciężkostrawne xD

      Usuń
    22. Domyślam się, u Ciebie zawsze jest fantastyka xD
      Ach tak? xp

      Usuń
    23. Heh ^^" Nic nie mogę na to poradzić... Nawet jak staram się pisać coś normalnego, zawsze muszę jakiś wątek fantasy wpleść... ^^" Moja miłość (obsesyjna) do tego gatunku książek jest niezniszczalna...
      Aha ;) Zwykłe wykopaliska nie wyglądają jak przygody Indiana Jonesa... (a szkoda!) Ani jak poszukiwanie mumii... To generalnie prażenie się na słońcu i machanie łopatą. Czasem nazywa się archeologów kretami xD (na przykład jedno z kół naukowych archeo ma w logo kreta z łopatą)

      Usuń
    24. Heh, faktycznie to jakiegoś rodzaju obsesja xd
      Wiem, wiem... W filmach to zawsze muszą wszystko poprzekręcac, by było ciekawie. Heh, krety pasują do archeologów xD Choc te zwierzątka prażeniem na słońcu raczej zadowolone by nie były ^^'

      Usuń
    25. Tia... ;/ Wiem! Aż wstyd się do tego przyznawać...
      No tak, ale Indiana Jones to praktycznie poszukiwać skarbów, nie archeolog... :D Choć trzeba przyznać, ze wiedzę ma imponującą...
      A pasują xD I słońca nie lubię :D Osobiście też nie znoszę słońca, ale! Kapelusz/ czapka z daszkiem, krem z wysokim filtrem, przewiewna koszula, spodenki, co najmniej litr wody i można przeżyć xD

      Usuń
    26. Oj tam, oj tam xP
      No dokładnie ^^'
      Ja bym nie przeżyła xD Chwila na słońcu i zdycham ^^'

      Usuń
    27. Heh... Ja normalnie nie wychodziłam w lecie na dwór... Tylko wieczorem. Tzn. prowadziłam nocny tryb życia. Całe wakacje. Ale na wykopaliska się przestawiłam. Choć zależy u kogo się kopie... Ostatnio było tak, że mieliśmy mnóstwo przerw, by odsapnąć w cieniu i napić się czegoś (wody- nic innego na wykop się nie nadaje).
      Dałabyś radę. Albo oddelegowano by cię do robienia jakiś lekkich rzeczy (i nudnych :P)

      Usuń
    28. Kiedy jest upał, nie wychodzę, jeśli nie muszę. Naprawdę źle znoszę wysokie temperatury. No ale cóż, archeologiem nie zamierzam zostać, więc w pracy nie powinno mi to przeszkodzić xD

      Usuń
    29. Heh racja. Więc wysokie temperatury nie powinny ci przeszkadzać ;) Poza tym... Zawsze można mieć klimatyzację w gabinetach/ pokojach.

      Usuń
  4. Zapraszam do mnie na http://biala-czarownica.blogspot.com/, pojawił się nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie świeżutki rozdział IX "Whisper"! Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć. ;3 Pojawił się u mnie nowy rozdział. :D Zapraszam na http://biala-czarownica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.