piątek, 19 kwietnia 2013

A wiosną ... Wiosną kwitną moje sny.


      Dawno nie pisałam, ale nie sądzę, by komukolwiek robiło to jakąś różnicę. Czy działo się u mnie coś ciekawego? Hm, nie, raczej nie. Ale to też nic nowego.
      Kiedy pisałam poprzednią notkę (4.03.2013), mieliśmy przejściową wiosnę. Potem jednak szanowna pani zdecydowała się przedłużyć sobie wakacje (jakby trzy czwarte roku jej nie wystarczały!). A może poszła na chorobowe? Tego się zapewne nie dowiemy, ale zmierzam do tego, by tu odnotować, iż wreszcie doczekaliśmy się prawdziwie białych świąt. Szkoda tylko, że nie tych, co trzeba. Człowiek marzy o Wigilii pełnej śniegu, a ten raczy nas swą obecnością w Wielkanoc. Zaiste ciekawe.
      W poniedziałek byłam na działce, jutro udaję się tam ponownie. Jak dobrze jest rozpocząć sezon działkowy! Praca tam mnie nie odpycha - wręcz przeciwnie, przyciąga! Aż mnie rwie, by tam posprzątać, zająć się z dziadkiem ogródkiem, na obiad zrobić tradycyjne tosty, posiedzieć na tarasie… Chyba nawet robaków brzydzę się trochę mniej (z naciskiem na „trochę”, szczególnie jeśli mowa o pająkach…)! W każdym bądź razie wiosna wróciła (mam nadzieję, że tym razem już na stałe), wycieczki na działkę rozpoczęte… i matura za pasem. Tak, gdyby nie to, byłabym pewnie szczęśliwa. Tymczasem spędzam wiele czasu na nauce, wciąż gonię za marzeniem, choć nie wiem, czy jest w tym jakikolwiek sens, bo patrząc na moje umiejętności, nie mam zbyt wielkich szans na japonistykę. Ale cóż, grunt, że się staram, nie…? Chociaż tyle, że maturę mam zdaną i tak naprawdę muszę tylko poprawić rozszerzony angielski, bo z procentami uzyskanymi rok temu na „japkę” nie mam szans… O czym zresztą przekonałam się w zeszłym roku - brakowało ledwie kilka punktów, ale jednak…
      Wiosna sprzyja kwitnięciu marzeń i snów. Też tak uważacie? Wszystko budzi się do życia, ludzie również niejako otrząsają się ze snu zimowego. Podwórko znów pełne jest rozszalałych dzieciaków śmigających na rowerach, deskorolkach, hulajnogach i rolkach, na boiskach roi się od piłek, parki pełne są spacerujących rodzin. Nawet ja - JA, mega przeciwniczka sportu i wysiłku - po raz pierwszy od jakichś dwóch-trzech lat wsiadłam wczoraj na rower. I z pewnością to powtórzę, już od jakiegoś czasu mam ochotę na krótkie (wręcz króciutkie, jeśli brać pod uwagę moją formę - albo raczej jej brak) wycieczki na rowerze czy na rolkach.
      Ostatnio napisałam krótkie opowiadanko, niebawem je opublikuję. Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na Global Quiz - stronę założoną przez mego wujka. :)

Chcę już tam być!

11 komentarzy:

  1. Hey!
    Wpadła, poczytałam i zastanawiam się skąd u ciebie tyle samozaparcia??? Za chiny bym ponownie do matury nie podeszła! To zbyt stresujące... Jak dla mnie! :)
    No i chciałam zapytać, czy to zdjęcie jest zrobione przez Cb. A jeśli tak, to gdzie machnęłaś tę fotkę? Bo krajobraz wygląda zachęcająco :D
    Ha! Nic się nie dzieje? Hm... Zapewne tylko z Twojego punktu widzenia :) "Zycie to pociąg nie stacja kolejowa" (jestem chyba mistrzem w rzucaniu takich frazesów)
    Ave!
    K.L.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale masz tempo! Ledwie dodałam notkę, patrzę, a tu już komentarz xd
    Szczerze? Nie mam pojęcia. Po raz pierwszy (i być może ostatni, jeśli tyle wysiłku i stresu pójdzie na marne) gonię za marzeniem. Po raz pierwszy się nie poddałam. Dla mnie też to stresujące, gdyby nie specjalistyczna pomoc, że się tak wyrażę, pewnie siedziałabym tylko w kącie i ryczała, ale cóż...
    Albo przeze mnie, albo przez siostrę. To zdjęcie z małej miejscowości wypoczynkowej (nazwy mimo wszystko publicznie wolę nie wyjawiać xD) - to tam mam działkę. :) I naprawdę jest tam pięknie!
    Może... Choć wątpię :P Heh, dobre xD
    Buziaki i dzięki za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha xD Zdarza się :D
      Ale tego nie robisz i to się liczy :) Ja się zbyt szybko poddaj,ę i pewnie dlatego nigdy niczego nie dokończyłam... Nie wykorzystałam szansy, kiedy się nadarzyła, albo nie spełniłam jakiegoś małego marzenia.
      O proszę! Widok jak pisała, zachęcający! Leżak, książka, mp3 i można leniuchować! :D
      Niestety, nie mojego autorstwa ;) Paulo Coelho- lubię tego pisarza, ale co ciekawe nie mam ani jednej jego książki ^^" Jakoś tak się dziwnie złożyło...
      Nmzc :*

      Usuń
    2. Nie no, gratulacje się należą :D
      Skoro tak mówisz. Ech, ja właśnie też wciąż się poddawałam, ale ten jeden jedyny raz odważyłam się zaryzykowac w imię marzenia. Chyba mnie coś trafi, jeśli znowu się nie dostanę - albo jeśli się uda, a okaże się potem, że japonistyka jest nie dla mnie D:
      Dokładnie <3
      Czytałam chyba ze trzy jego książki, ale żadnej nie posiadam. No, jedną ma Kao, ale nawet do niej nie zajrzała ^^'

      Usuń
    3. Więc dzięki :D
      Myślę, że przekonasz się dopiero, gdy chwilę postudiujesz, czy to jest właśnie TO co chcesz w życiu robić. Jak Ci się jednak nie spodoba, zawsze możesz zrezygnować. Zakładam, że masz sporo innych zainteresowań, więc na pewno coś dla siebie znajdziesz :)
      Aha xD Ja nie czytałam tych wydanych w ciągu ostatnich trzech lat... Kiedyś pewnie przeczytam, ale myśle, że to jeszcze nie ten czas.

      Usuń
  3. Wiosna, wiosna. Nareszcie. :D Choć gdzie niegdzie widziałam jeszcze leżący śnieg. Mam nadzieję, że na wigilię napada tyle co na wielkanoc. :D
    Mam nadzieję, że twoje marzenia się spełnią i uda ci się dostać do tamtej uczelni. Podziwiam twój zapał i trzymać będę kciuki. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na działce jeszcze w poniedziałek gdzieniegdzie widac było śnieg, ale dziś już nie :) Och, też mam taką nadzieję!
      Dziękuję bardzo :*

      Usuń
  4. Oj no! Co to za początek! Mnie robi różnicę, czy piszesz, czy też nie. Co prawda, nie zawsze wpadam od razu, ale zawsze staram się nadrobić i muszę powiedzieć, że Twoje wpisy zostawiają we mnie jakiś rodzaj magii, bez względu na to, o czym właściwie są. Zawsze tak jest. Myślisz, że na wielu blogach można coś takiego odnaleźć?
    ~*~
    Pamiętam, jak wracałam skądś i ktoś palnął: "no, zając wielkanocny na sankach nam przywiezie prezenty", nieważne. XD
    Stawiam jednak chorobowe. Pewnie zachorowała jak wszyscy w tym okresie...
    ~*~
    Hm, praca w ogródku, nigdy nie miałam ku temu okazji. Jedyne co, to zżerałam czyjeś owoce. :3 Kocham takie świeże, prosto z drzewa czy krzewu! <3 Ach.
    ~*~
    Dla mnie wiosna, to pora budzenia się. Można wreszcie wyjść z domów i porobić coś na zewnątrz! Żyć, nie umierać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, bardzo miło mi to słyszec Q.Q Dziękuję za miłe słowa!

      Heh, w sumie racja xd
      Och, to bardzo możliwe...

      Ja również uwielbiam owoce. A pracę w ogródku (tylko działkowym) chyba dopiero od jakiegoś roku ^^'

      To życzę miłego czasu spędzonego na świeżym powietrzu :)

      Usuń
  5. "Dawno nie pisałam, ale nie sądzę, by komukolwiek robiło to jakąś różnicę" ta... Aya jak zwykle wita nas w "optymistycznym" stylu... Chociaż zdziwiłabym gdyby było inaczej...
    Ta... sąsiad ulepił królika ze śniegu i mu marchewkę w łapkę wcisnął xD
    Wiosna- no me gusta. Za delikatna jestem na taką pogodę. Pieką mnie oczy, w głowie mi się kręci, a jakby tego było mało nie mogę wychodzić na słońce.
    Ja się do ogródka nie pcham. Tam są pająki. Żywe pająki, a dobry pająk, to martwy pająk.
    Goń za marzeniami, bo warto :) Mam nadzieję, że na japonistykę się dostaniesz :D

    Pozdrawiam- Andzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Optymizm to nie dla mnie ;]
      Hahah :D Chciałabym to zobaczyć!
      Ja mam alergię i astmę, najgorzej jest właśnie wiosną (ale późną + wczesnym latem), ale mimo tego czekałam na nią.
      Wiem, że są pająki. Dlatego wcześniej się tam nie pchałam (a do domowego ogródka wciąż się nie pcham, działka to wyjątek, bo to moja mała arkadia).
      Czy warto, to nie wiem. Dowiem się, gdy się dostanę/nie dostanę... Dzięki :*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.