wtorek, 4 czerwca 2013

O tym, jak Mimi znalazła dom

... czyli bajka, którą z okazji Dnia Dziecka napisałam dla braciszka. :)


      Wcale nie tak dawno temu i bynajmniej nie za górami i lasami, w mieście, którego nazwa pozostanie nieujawniona, pewnej wiosny na świat przyszło pięcioro uroczych kociąt. Mama była z nich bardzo dumna i starała się jak mogła, by wiodły przyjemne życie. Niestety, bezdomnym zwierzętom nie tak łatwo jest przetrwać! Najpierw, jeszcze tej samej wiosny, jedno z malców zostało zabite przez złego psa. Latem inny kotek zmarł z pragnienia, jesienią zaś kocia mama i jej jedyny synek zginęli pod kołami Przerażającego Potwora, jak zwierzęta zwykły wówczas nazywać samochody.
      Przy życiu pozostały dwie siostry - Lia i Mimi.
      Lia była kotką doskonałą - piękną, pewną siebie i zadbaną. Jej puszyste futerko zawsze lśniło czystością, a ona nigdy nie głodowała, jako iż uroda ułatwiała jej zdobywanie pożywienia, którym, nawiasem mówiąc, nigdy nie dzieliła się z siostrzyczką. Kocury zresztą przeganiały się w ofiarowywaniu jej coraz to lepszych kąsków, nawet jeśli w rezultacie same miały iść spać o pustym żołądku.
      Dla Mimi nikt nigdy się tak nie poświęcał. Była przeciętnym dachowcem, na którego mało kto zwracał uwagę. Gdyby jej zabrakło, nikt by tego nawet nie zauważył, o czym zresztą często przypominała jej Lia.
      Siostry niewiele czasu spędzały razem. Lia kokietowała kocury - również te z bogatych domów - zaś Mimi przechadzała się smutna po pełnych kałuż ulicach miasta. Jej życie zmieniło się, gdy pewnego pochmurnego dnia poznała niezwykle sympatycznego ludzkiego chłopca. Wracał właśnie ze szkoły i choć z pewnością był zmęczony, nie omieszkał pogłaskać Mimi, a nawet się z nią pobawić. Jakaż była wtedy szczęśliwa! Nigdy wcześniej nikt nie poświęcił jej tyle uwagi.
      Nadeszła jednak mroźna zima i Mimi jeszcze trudniej było utrzymać się przy życiu. Któregoś mroźnego popołudnia, słaniając się na nogach, w oddali ujrzała znajomego chłopczyka w towarzystwie dorosłej kobiety i małej dziewczynki, niesamowicie wprost do niego podobnej. Ku jej zdumieniu, ta przemiła rodzina wyraziła chęć jej przygarnięcia! Uradowana, łasiła się do ludzi, miaucząc wesoło. Dzieci śmiały się zadowolone. Pani po chwili wzięła Mimi na ręce i już chciała ruszyć w stronę przytulnego domu, gdy kotka zaczęła żałośnie piszczeć. Cóż bowiem stanie się teraz z jej jedyną siostrą? Nie mogła jej tak zostawić!
      Zziębnięta Lia przyglądała się tej scenie zasmucona. Kiedy chłopiec zauważył i ją, oświadczył mamie, iż ją zna. Jest zadufana w sobie, nigdy nie pomaga innym i wciąż ugania się za podejrzanymi kocurami. Te okrutne słowa prawdy uświadomiły Lii, że zachowywała się dotychczas niczym próżna egoistka. Tak bardzo zaczęła tego żałować!
      Mimi jednak wybaczyła siostrze jej postępowanie i udało jej się przekonać nową rodzinę, by zaadoptowano też ją. Ta z kolei, niepomiernie wdzięczna, przerosiła Mimi i obiecała, że już nigdy nikomu nie wyrządzi najmniejszej krzywdy.






***
      Witam.
      Oto bajeczka, którą napisałam dla mojego sześcioletniego brata z okazji Dnia Dziecka. Wymarzył sobie ode mnie laurkę, więc się poświęciłam i coś tam na szybko zrobiłam, a w środku, zamiast życzeń, wkleiłam tę oto krótką bajkę.
      Sama nie wiem, czy czas biegnie niesamowicie szybko, czy raczej okropnie wolno. Dni mi się ze sobą stapiają, każdy jest podobny do poprzedniego… Nic ciekawego. Czekam za to na upragniony wyjazd - już dwudziestego drugiego. ^^
      Od dawna nie byłam na działce. To przykre. ;_; Ale przynajmniej dużo ostatnio czytam, nareszcie mogę bowiem nadrobić nieco zaległości. Wręcz kocham leżeć sobie na łóżku z książką w dłoni i herbatą w zasięgu ręki! Od matury, czyli w przeciągu niecałego miesiąca, wchłonęłam bodajże szesnaście tomów. Ale nie są długie, ot takie tam dwieście pięćdziesiąt stron jeden.
      Niedługo wakacje. To znaczy ja mam je niby od roku, ale dopiero w ciągu najbliższych tygodni skończę dawać korepetycje, które, o dziwo, czasami też mogą człowiekowi przysporzyć pewnych zmartwień i stresu. Naprawdę.
      Siostra złapała jakieś choróbsko, ściągnęła je do domu i oczywiście mnie zaraziła. Obie mamy trzydniowy antybiotyk. Jak pech, to pech. Kocham to swoje wątłe zdrowie. <sarkazm, of course> Autentycznie się boję, co to będzie na studiach. Nie powinnam wtedy opuszczać zbyt wielu zajęć, a mam tak, że jak jestem chora, to zazwyczaj ledwo się mogę z łóżka podnieść… Ale cóż, w tym roku i tak było lepiej niż zazwyczaj (może dzięki temu, iż mniej się wszystkim stresowałam - mimo wszystko to szkoła była głównym stresotwórczym czynnikiem) i mam nadzieję, że taki stan rzeczy się utrzyma. A jeszcze lepiej - nawet poprawi.

      Pozdrawiam Was serdecznie.


Suzu, już niedługo pójdziemy na pole! 
W sensie dosłownym i tym małopolskim :D

25 komentarzy:

  1. Ojej, już sam początek mi się podoba. Chyba, że nagle zmienisz zamysł i wyjdzie z tego coś strasznego. Kto wie jakie miałaś zamiary wobec swojego brata. XD hah. bo ja bym mojemu czasem taką bajkę stworzyła, że hoho.
    ~*~
    Ojej, jakie wspaniałe! Powiem Ci, że Ty nawet w pisaniu bajek jesteś dobra! Przeczytałam na jednym oddechu, mimo iż wiedziałam co prawdopodobnie zaraz się wydarzy. Morał jest. Mam nadzieję, że rodzeństwo zadowolone? Ma taką zdolną siostrę :D no i przede wszystkim... nie wzorowałaś tego na Waszych kontaktach, prawda? XD oczywiście, żartuję.
    ~*~
    Ojej, zazdroszczę wolnego to raz, a dwa- fajnie, że oddajesz się swojemu hobby. :D Aż przyjemnie się czyta, z myślą, że jutro znów muszę gnić w szkole.
    Jakim cudem złapałaś bezdeszczowe zdjęcie, to nie wiem. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~ widzisz, co ze mną robisz? Każdy akapit zaczynać od "ojej", atak czułości! <3

      Usuń
    2. Nie miałabym serca straszyć mojego kochanego braciszka! Bałam się, że nawet śmierć trojga kociąt i matki to dla niego za dużo. Ale jakoś to przeżył ;D

      Młody zadowolony, a to najważniejsze. I nie, nie wzorowałam się na naszych kontaktach. xD Mamy je naprawdę dobre, mimo czternastoletniej różnicy wieku.
      Całkiem miło pisało się tę bajeczkę. Może kiedyś to powtórzę?

      Wolne - fajnie. Rok w tył - nie bardzo. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Ech, i doskonale jeszcze pamiętam owo gnicie w szkolnych murach. Coś okropnego.

      Zdjęcie jest z zeszłego roku, dlatego bezdeszczowe xd

      Fakt, wszystkie akapity zaczynałaś od "ojej". To pierwszy taki komentarz w mojej karierze xD

      Usuń
  2. Ta bajka jest urocza, choć osobiście wolałabym inne zakończenie (aby ta zła siostra pozostała sama i odpokutowała swoje czyny), no ale to bajka specjalna dla twojego brata, więc dla sześciolatka zakończenie dobre i z morałem. :D
    Jak dla mnie to czas biegnie bardzo szybko. Zwłaszcza teraz gdy jest czerwiec i mi zostały 3 tygodnie szkoły. Zastanawiam się gdzie wyruszasz 22? Pochwalisz się? ;3
    Książki, książki. Jak wpadnie ci jakaś dobra do ręki to czasami jest tak, że cały dzień przy niej spędzisz. W sumie to jakie książki czytasz? Jakieś historyczne, biografie, czy takie... nie wiem jak je nazwać... Powiedzmy, że powieści o różnorodnej tematyce. :)
    Współczuję choroby i życzę ci abyś szybko wyzdrowiała. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dziecka musi byc takie zakończenie ;)
      Wyruszam do "bliźniaczki" :D 8h w autokarze, ale warto ^.^
      Czytam głównie fantasy w sumie. Ale lubię też inne - thrillery, obyczajówki... Właściwie niemal każda powieśc coś w sobie ma ;)
      Dziękuję :*

      Usuń
    2. W sumie nie wiem czy ja bym wytrzymała osiem godzin autokarze. Choroba lokomocyjna i te sprawy. Ale skoro cel szczytny :D
      A mogę wiedzieć co czytałaś ostatnio, albo co polecasz? Muszę znaleźć sobie jakieś książki na wakacje, a w sumie to dużo nie czytam. xD

      Usuń
    3. Też mam chorobę lokomocyjną, ale jak coś wezmę i żuję miętową gumę, to da się przeżyc. A cel jest tego warty :D
      Obecnie siedzę w Sadz o Ludziach Lodu Margit Sandemo. Romantyczne, fantasy... Zacne :) Co prawda seria liczy sobie 47 tomów, ale są krótkie ;)

      Usuń
    4. Jejku, kolejna bloggerka z chorobą lokomocyjną. :D
      Fantasy + romans, tak? To moje ulubione gatunki. >D Hmm... a książkę wypożyczyłaś/kupiłaś czy w formie e-booka? :d

      Usuń
    5. Tak jest. Wiesz, w miarę możliwości wypożyczam, ale niektóre tomy czytałam w formie e-booków. Wolę jednak tradycyjne książki. Tyle że nie wiadomo, czy w Twojej bibliotece znajdzie się owa saga. W każdym bądź razie życzę powodzenia i miłego czytania, na cokolwiek by nie padł Twój wybór, bowiem "kto czyta książki, żyje podwójnie" ^.^

      Usuń
    6. Też wolę książki w tradycyjnej formie. Cóż, szczerzę wątpię by w moim mieście była ta saga. Dziękuję za informacje. :3

      Usuń
  3. Niezła kicia z tej Lii (dobrze odmieniłam?) :D Musisz mi, Ayu, wybaczyć moje bezsensowne podteksty :D
    Piękna bajeczka, lekko i finezyjnie napisana. Twój braciszek ma z Tobą baaardzo fajnie (:

    O jej (:D:D), zdrówka dziewczyny ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ;) I wybaczam xp
      O tak, ma fajnie. Aczkolwiek przydałoby mu się również rodzeństwo mniej więcej w jego wieku, a tu lipa!


      Heh, dziękuję :*

      Usuń
  4. Zaproszenie, oczywiście, już przyjęłam :D

    Ja starałam się kiedyś napisać bajkę, ale średnio mi wyszła ^^" No i Twoja ma morał! :D A to ważne, zwłaszcza dla małego dziecka ;)
    Mój brat (najmłodszy) w tym roku dopiero idzie do zerówki, czyli nie umie czytać. Na razie. Ale postaram się to zmienić :D
    Ojojo! To życzę powrotu do zdrowia! Poza tym... nie przejmuj się tak studiami. Wykłady nie są obowiązkowe, co za tym idzie- nie musisz na nich być. Choć, oczywiście, lepiej jest jednak na nie chodzić ^^
    Hehehe... Ja muszę do egzaminu przeczytać Tacyta... Nie wiem kiedy to zrobię, ale kiedyś muszę. Choć może mi się upiecze i nie dostanę pytania z Tacyta xD
    Zdjęcie z małopolski? Czy gdzieś z Twoich okolic? te pola wyglądają tak... swojsko... Podobny krajobraz do tego, który ja mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, dziękuję :)

      Tak jest ;D
      Heh, u mnie i ja, i ten brat przed zerówką umieliśmy czytac. Ale to po mamie. Każdy w swoim tempie nabywa umiejętności.
      Dziękuję. Wiem i mimo wszystko i tak przejmuję się mniej niż normalnie, więc nie jest tak tragicznie. Na razie przynajmniej.
      Heh, to powodzenia i trzymam kciuki!
      Tak, z Małopolski. Pola tam mają wszędzie. U mnie mimo wszystko przeważają lasy - Bory Tucholskie i te rzeczy xD Ale i pól nie brakuje już za moim osiedlem :)

      Usuń
    2. Ojejku! Zazdroszczę! Ja tam czytać nauczyłam się dopiero w zerówce i nie powiem bym wtedy kochała książki ^^"
      Hehe początek zawsze jest... straszny. To mimo wszystko nieznane. Studia to takie tajemnicze słowo i zawsze wydaje się, że nie wiadomo co się pod nim kryje... Prawdę mówiąc, jako iż należę do osób lubiących zmiany, to czekałam z niecierpliwością na zakończenie liceum ;) Teraz czasem wspominam jak to było i jak patrzę na te nieliczne zdjęcia, które mam z tamtego okresu, to aż się łezka w oku kręci... Oj, jestem strasznie sentymentalna ^^
      O! Hehe u mnie jest tak... pół na pół xD Jak się wjeżdża w moje okolice (no, Bieszczady, co tu ukrywać!) to lasy, lasy, lasy i parę domów xD To, oczywiście tylko złudzenie x) Góry jednak robią swoje w krajobrazie :D

      Usuń
    3. Ja kochałam książki od zawsze :) Tak jak mama i brat, inna sprawa z Kao xd Pamiętam, jak w zerówce czytałam innym dzieciom na głos (jako jedna z trzech dziewczynek, bo tylko my umiałyśmy porządnie czytacz). Ach, wspomnienia!
      No cóż, jak i gimnazjum, i liceum kończyłam z chęcia, bo zwyczajnie miałam dośc i wolałam przejśc na wyższy etap. Tyle że zawsze miałam kogoś znajomego w klasie, a teraz będę sama ;_; Ogólnie rzecz biorąc raczej nie jestem zwolenniczką zmian, boję się ich. Ale koniec końców często wychodzi na to, że mogło byc gorzej.
      Chyba fajnie jest mieszkac w górach, co? Dla mnie to tylko miejsce wycieczek klasowych itp. ^^' Za to dośc blisko mam nad morze, czego niestety nie wykorzystujemy :/ Ale bądź co bądź wystarczy mi działka nad jeziorem, otoczona lasami <3

      Usuń
    4. Hehehe, u mnie podejrzewali dysortografie i wszystkie pozostałe dysy... No, na moje nieszczęście nie miałam żadnego z nich... Cóż, byłam zwyczajnie leniwym dzieckiem ^^" Na szczęście z tego wyrosłam! Teraz jestem leniwą kobietą xD (żarcik xD Mam dziwne poczucie humoru, wiem ^^")
      Cóż, po podstawówce poszłam do innego gima niż reszta mojej klasy. Tak samo było z liceum. A na studiach przypadkiem trafiłam na znajomą z podstawówki, a przy drugim naborze na archeo zdecydowała się moje przyjaciółka... Co prawda zrezygnowała po drugiej sesji i teraz jest na prawie, ale fakt pozostaje faktem: przez rok studiowałam z koleżanką. Poza tym nie ma się tego co tak bać... Ludzie na studiach nie gryzą xD No, nie dosłownie. Poza tym studenci są... dość specyficzni...
      O! To ja wręcz przeciwnie. Lubię zmiany. Może nie wszystkie wyszły mi na dobre, ale ostatecznie "mogło być gorzej" ;)
      No, fajnie ;) Co prawda na wycieczki nie chodzę (już nie, aż wstyd!), ale widok nadal mam ładny z okna pokoju ;D Ah! Od lat nie widziałam morza... Jakoś tak się złożyło... Hehehe fajnie, że masz działke nad jeziorem! To musi być super sprawa latem!

      Usuń
    5. Oj, ty leniuszku :P
      To miałaś farta. Ja do gimnazjum szłam z tą samą klasą co w podstawówce, a w liceum natknęłam się na kilkoro znajomych, więc też było ok. Teraz raczej na bank będę sama, ale mam nadzieję, że jakoś się zaaklimatyzuję. Szkoda, że ze mnie taka szara mysz co to się boi odezwac x_x
      Masz więc podobne nastawienie do Kao ;)
      Zazdroszczę widoku z pokoju. Moje okno wychodzi na ulicę ^^' Ale mogło byc gorzej, mieszkam na spokojnym osiedlu (jak na duże miasto).

      Usuń
    6. Eee... w zasadzie to założyłam się z przyjaciółką, że pójdę do innego gima... Ona uznała, że nie będę miała odwagi opuścić klasy, no to... ją zmieniłam!
      Oj tam, oj tam! Szara mysz czy nie, dasz sobie radę. Na początku bywa ciężko, ale potem... Poza tym praktyki zbliżają ludzi. Coś o tym wiem :D
      O proszę! Czyżbym miała zadziwiająco podobny charakter do Twojej siostry? ;)
      No, ja widzę górę. Ogromną!Ale wychodzę na balkon i widze o wiele więcej. Na przykład las i domy, które wyglądają jak małe chatki xD
      Hehehehe więc nie tak źle... Raz nocowałam u koleżanki, która mieszka przy głównej ulicy w mieście... Całą noc nie mogłam zasnąć przez hałas i światło latarni... ;/

      Usuń
  5. Jeśli masz wolna chwilę, to zapraszam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Braciszek na pewno by bardzo zadowolony z takiego prezentu! :)

    Na jakie studia się wybierasz?

    Zdrowiejcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się dostanę, to na japonistykę, a jak nie, to na humanistykę drugiej generacji :)
      Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  7. Hej. U mnie pojawił się nowy rozdział. Zapraszam. ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Pojawił się nowy rozdział. Zapraszam. ^_^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.