sobota, 14 grudnia 2013

Jesienna chandra i inne takie

      Dobry wieczór!
      Ech, znowu nie pisałam przez dość długi okres czasu. Nie miałam jednak kiedy wziąć się za tę notkę. Teraz zresztą też powinnam siedzieć nad drugą setką kanji, ale dobra, uznajmy, że mam prawo do lenistwa ze względu na chorobę. W środę awaryjnie ewakuowałam się z Torunia do domu, by pójść do lekarza. Czułam się okropnie i skończyłam na antybiotyku. Teraz jest już nieco lepiej, ale mimo wszystko chciałabym, by do poniedziałku całkiem mi przeszło. Niemniej jednak to pierwszy raz, gdy opuściłam zajęcia ze względu na złe samopoczucie, więc nie jest źle.
      O ile październik minął w cudownej atmosferze zachwytu studiami, o tyle w listopadzie naszła mnie chandra. Miała pewnie kilka źródeł - a to brzydka pogoda, a to zbliżające się pierwsze kolokwium z pisma, a to coraz cięższy materiał… W październiku praktycznie nie musiałam się uczyć, zaś z nadejściem listopada wszystko diametralnie się zmieniło. Nie chodzi o to, że sobie nie radzę - jest w porządku. Po prostu coraz częściej mam wyrzuty sumienia, bo powinnam się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć, a zamiast tego wracam wieczorem po zajęciach ledwo żywa, chwilę posiedzę nad ćwiczeniami czy czymś takim i padam jak zabita do łóżka. Pewnie, fajnie jest dwa razy w tygodniu mieć zajęcia na 13.15, ale gorzej z kończeniem o 16.30 czy 18.15, bo wraca się po ciemku i w moim przypadku nie ma się już potem energii na wkuwanie czegokolwiek. Z kolei „rano” jakoś nigdy zbyt wiele się nie zrobi. Niefajna sprawa. Zazdroszczę tym, którzy potrafią siedzieć do północy nad książkami, potem sielankowo tracić czas do drugiej czy trzeciej w nocy, następnie położyć się spać, a rano być jak nowonarodzony. ;] Brakuje mi oglądania anime, czytania, pisania… Zdarzają się chwilę, gdy mogę coś z tego trochę ponadrabiać, ale nie w takiej mierze, w jakiej bym chciała. Nie wiem, może to wszystko jest też po części wynikiem roku przerwy, kiedy to życie toczyło się innym rytmem oraz tym łatwym do przejścia październikiem?
      Koniec o listopadzie. Nastał grudzień i jest nieco lepiej - oczywiście przez wzgląd na adwent i świąteczny nastrój. To wszystko jakoś podnosi człowieka na duchu. Poza tym spotkała mnie też miła niespodzianka w postaci dobrze zdanego kolokwium z pisma. Chciałabym, by udało mi się to pociągnąć, ale obawiam się, że będzie z tym problem - i to spory. Kanji potrafią być naprawdę kłopotliwe, szczególnie z moją „sklerozą”. Szlag mnie trafia, gdy ucząc się czegoś, niby wszystko zapamiętuję, a kilka godzin później bądź np. kolejnego dnia mam w głowie niemalże totalną pustkę.


      Ale dobra, myślmy pozytywnie. Jeszcze tylko tydzień, a wtedy przeszło dwa tygodnie spędzone w domu! Święta, przyjazd przyjaciółki i tak dalej. Gorzej, że zaraz po przerwie świątecznej kolejne kolokwium, więc będę miała dużo nauki, a czasu na nią za bardzo nie będzie. Najpierw przygotowania, potem święta, następnie przyjazd rodziny i przyjaciółki, Sylwester, Nowy Rok… Nie zdziwię się, jeśli zacznę się uczyć trzeciego stycznia…
      No nic, dziękuję wszystkim za odwiedziny i życzę już wesołych świąt, bo nie jestem w stanie przewidzieć, czy do 24. najdzie mnie chętka na skrobnięcie tu paru słów. メリークリスマス!


kanji - japońskie pismo ideograficzne
メリークリスマス - wesołych świąt

21 komentarzy:

  1. Zmiana wyglądu, czy mój wzrok płata mi figle? xD
    Weź nie smęć tyle o tej nauce, lepiej o tym nie myśleć, zbytnio się nie stresować i uczyć w swoim tempie. A co do tego zapominania to ja mam z tym straszny problem, więc wiem jak to jest. Kurokocchi ogólnie za dużo marudzisz a świetnie sobie radzisz, wiec serio nie ma na co narzekać, przesadzasz, xP
    Czyli rozumiem, że widzimy się w poniedziałek, co? Mam nadzieję, że będziesz już w pełni sił, zwarta i gotowa do nauki. hah ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana - chwilowa, na okres świąteczny.
      Nie każdy jest takim lekkoduchem jak Ty, Kagamicchi!
      No tak, chociaż obawiam się, że w tym tygodniu będę nie do życia i nie będę wiedziała, co się wokół mnie dzieje -.-'

      Usuń
  2. Mam nadzieję, ze wyzdrowiejesz do końca ;-; Straszna rzecz, antybiotyki.
    Kanji to straszne, niewdzięczne potwory ;-; znam ich dopiero z kilkadziesiąt a i tak mylą mi się i mieszają maksymalnie, robiąc w głowie mętlik większy niż dotychczas tam panował.
    Nowy nagłówek jest taki słodki ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co się nie udało ;_; Ale na zajęcia już idę.
      Dokładnie. Strasznie szybko wylatuja z pamięci :(
      Cieszę się, że się podoba. Nawet nie robiłam nowego, to zeszłoroczny.

      Usuń
  3. Ładnie tu.
    Zdrowiej, zdrowiej. Najgorsze w chorowaniu są zaległości. Toruń to złe miejsce, tak swoją drogą >:C
    Rok szkolny tak w ogóle trwa podczas nocy polarnej - wychodzisz z domu ciemno, wracasz do domu ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak, zaległości są okropnie kłopotliwe... A Toruń nie jest aż taki zły ;)
      Dokładnie -.-'

      Usuń
  4. Szybkiego powortu do zdrowia :D
    Dzięki za komentarz :*
    Poza tym nie masz zielonego pojęcia jak ja Ci zazdroszczę xD Studiujesz to co chciałaś studiować, w mieście którym chciałaś... Cóż, mi brak uporu, by robić to co chcę... No ale!
    Kolokwia bywają upierdliwe... Prawda... Znam ten stan, gdy na drugi dzień zapominasz wszystko co się uczyłaś wczesniej ;/ I nienawidzę tego! :( Ale jak widzę, nie jestem jedyną 'sklerotyczką' xD
    Heh, wiesz co? Na pierwszym roku miałam wykładowcę (kobietę) któr nigdy nie wstawała na 9 na zajęcia... Więc, wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że ona robiła nam zamiast rano, zajęcia wieczorem. Na przykład do 20. Plus dojazd do domu? Jak byłam na 22 w swoim łóżku to było cudownie x) A jaki z tego morał? Ano, zawsze może być gorzej xD
    O! Dodam tylko, że wkuwanie encyklopedii jest gorsze xD I niby się wydaje, że wszystko już kiedyś miałam (teraz średniowiecze, a ono było w szkole), ale tak na prawdę podejście wykładowców jest inne niż szkolnych nauczycieli. Czasem mam wrażenie, że prawdy, które uważałam za święte i w które wierzyłam to jeden wielki pic na wodę i że wszystko może się zmienić o 180 stopni... (nie wiem czy dobrze ujęłam to o czym właśnie myślałam, ale sens z grubsza został zachowany xD)
    Pozdro! I więcej czasu życzę :D
    K.L.

    PS. sesja się zbliża- więć chyba życzenie z czasem się nie spełni...w najbliższych tygodniach... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      Różnie w życiu bywa. Czasem coś się udaje, czasem nie.
      Sklerotycy, łączmy się! ^^
      Mnie też już kilka razy sprowadzono na ziemię na studiach :D

      Niestety ;_; No ale może nie będzie tak źle, myślmy pozytywnie ;)

      Usuń
    2. Ano... Róznie...
      Hehe :D
      Mnie w kazdym semestrze ktoś potrafi wbić szpilę i okazuje się, że jednak są gorsi wykładowcy... A już najgorsi to są nowi, młodzi doktoranci, którzy chcą trzymać tzw. poziom... Nie życzę nikomu, by byli pierwszym rocznikiem takich 'wykładowców'...

      Heh, jak przyjdzie sesja, to zamiast uczyć się, będę pisać... Tak jest zawsze xD

      Usuń
  5. Podoba mi się nagłówek, jest śliczny.To pierwsze co rzuciło mi się w oczy gdy weszłam na bloga. Nawet nie zauważyłam kiedy dodałaś ten post i dlatego wcześniej cię nie odwiedziłam. Wybacz. :c
    Ten pierwszy gif świetnie obrazuje twoją (chyba pierwszą xD) część notki. Serio. ;D
    Coś czułam, że te słowa zapisane w kanji to "wesołych świąt". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) To nic, bywa, a ja po prostu nie miałam czasu na powiadamianie o nowym poście.
      Gwoli ścisłości, to akurat katakana, a nie kanji ;)

      Usuń
  6. Dajesz, Aya, dajeeeesz!!! :D:D
    Pierwszy gif - to ja :V

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz trochę mało konkretnie, ale szczerze podoba mi się twój blog., bo nie jest to kolejne modowe gówno ani upośledzony mangowy szit z miliardem emotek.

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszam do mnie na nowy rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam do mnie na nowy rozdział. :3

      Usuń
  9. Witam, pojawił się u mnie nowy rozdział, zapraszam! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejo
    Jak ja bym chciała mniec taką determinacji do nauki jak Ty ale niestety brak we mnie jakiegokolwiek zainteresowania a Matura zbliża się wielkimi krokami a na dodatek nie wiem jak się do tego zabrać, Problemy z życia codziennego też dają się we znaki no ale co poradzić, życzę powodzenia na studiach ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię tu "widzieć"! :)
      Z determinacją różnie bywa. To nie tak, że wciąż jestem zmotywowana do nauki i odnoszę same sukcesy. Wręcz przeciwnie, często nic mi się nie chce, mam wrażenie, że wszystko jest bez sensu... Ale to chyba normalne. Niemniej faktycznie miałam szczęście, że na czas odnalazłam to, co chcę studiować. Mam nadzieję, że Tobie również uda się trafić w dobre miejsce - byś czuła, że jesteś tam, gdzie trzeba. Życzę powodzenia na maturze i ogólnie w życiu! :*

      Usuń
  11. Stał się cud! Napisałam (w końcu) rozdział na "Czarownicę..."!
    Zapraszam! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej. Zapraszam do mnie na nowy rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.