piątek, 17 października 2014

Czas nie istnieje

      Oho, doprawdy wierzyć mi się nie chce, że od zakończenia wakacji minęły ledwo ponad dwa tygodnie. Jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, mam wrażenie, jakby ten czas można było już liczyć w miesiącach. A to dopiero początek… Aż strach się bać. Praktycznie od pierwszego dnia widać różnicę pomiędzy pierwszym a drugim rokiem. Dużo więcej książek, wymagań, zadań domowych. Trochę przeraża mnie fakt, że poza weekendem nie mam prawie ani chwili dla siebie. Ot, zjem coś i biorę się za naukę. Choć, żeby było śmieszniej, nie uczę się jako tak, tylko głównie siedzę nad zadaniami do odrobienia bądź ogarnianiem notatek. Same prace domowe zazwyczaj nie są jakoś okropnie trudne (do dzisiaj, bo jak pomyślę o tym, że czeka mnie napisanie listu w keigo, to robi mi się słabo), ale dużo czasu zajmuje odkrywanie, co oznaczają dane znaki kanji i złożenia. W zeszłym roku w jednym semestrze nie korzystałam ze słowników tyle razy, ile w przeciągu tych dwóch tygodni...
      Dodatkową mordęgą jest tysiąc pięćset sto dziewięćset okienek. Irytujące jest to, iż plany są wygodne tylko dla wykładowców (chyba), a o nas, studentów, w ogóle się pod tym względem nie dba. Weźmy taki czwartek - półtoragodzinny wykład od ósmej, a potem do piętnastej „okienko”. Cudownie. Plusem jest za to fakt, że udało mi się wynająć pokój bardzo blisko uczelni, dzięki czemu nie tracę już czasu na dojazdy. Chociaż tyle się udało!
      Wczoraj i przedwczoraj odbyły się u nas warsztaty kaligraficzne. Było naprawdę ciekawie i sympatycznie, bowiem Japończycy okazali się wręcz przemili, chwalili nas i zachęcali, uśmiechali się… Ale oczywiście nie obyło się bez stresu, kiedy przyszło co do czego i musieliśmy - przed kamerą i aparatami! - wygłosić parę słów, po japońsku, oczywiście. Trzęsłam się ze strachu (dosłownie, ale nie ja jedna, na szczęście) i z tego wszystkiego nie pamiętam nawet, czy powiedziałam cokolwiek logicznego (nie wspominając o poprawności gramatycznej czy wymowie)…

Kolorowe kreślone ręką mistrza. Czarne - moją.

      Wracając jeszcze na moment do wakacji - naturalnie wyszło na to, iż nie zrobiłam niemalże nic z tego, co sobie zaplanowałam. Przykre, ale prawdziwe. Mało co obejrzałam, przeczytałam żałośnie mało książek, prawie się nie uczyłam, nie wysypiałam się, nie potrafiłam do końca ukoić nerwów. Takie gadanie, że trzy miesiące to masa czasu, to kpina. „Czas (…) nie istnieje; jest zwykłą iluzją.” (C.R. Zafón) Racja? Ano racja, bo jakże wytłumaczyć fakt, iż raz czas gna jak szalony, a raz wlecze się niemiłosiernie? A niby każda sekunda, minuta, godzina i tak dalej trwa tyle samo. W każdym bądź razie irytujące i problematyczne jest wszystko, co z czasem związane, bo zawsze jest go za dużo albo za mało, rzadko kiedy w sam raz. Uch.








Wszystko powyżej to tradycyjnie działkowe, czyli najukochańsze, widoki.


Te dwa to Kraków.




Ostromecko


      No nic, zmywam się i pozdrawiam, szczególnie Kagamicchiego, mego towarzysza niedoli. :D

21 komentarzy:

  1. Te "znaczki" bo trudno mi to jakoś nazwać, bardzo ładnie ci wyszły. Podziwiam cię, że podjęłaś się takich ciężkich studiów (bo jakby nie patrzeć z mojego punktu widzenia są trudne) i obyś dawała radę. :D Szkoda tylko, że masz tak mało czasu, musi być to dość upierdliwe, bo niby dużo wolnego czasu i ja np tak mam, że chciałaym coś zrobić, ale z drugiej strony szkoda mi go marnować... a i tak leci.
    W ogóle bardzo ładne zdjęcia. :D Jednak w wakacje cośtam zobaczyłaś, ja nic. XD i jak mi napisałaś, że twoje wakacje skończyły się dwa tygonie temu... eh, moje już półtora miesiąca a mam wrażenie jakby ich nigdy nie było xD
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w nauce! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, nie wyszły szczególnie ładnie, ale i tak dziękuję. xD A te studia to chyba z każdego punktu widzenia są trudne, trzeba by było być pewnym siebie geniuszem, żeby sądzić inaczej!
      Dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Ja tam wciąż jeszcze żyję wakacjami i nie zdążyłam przestawić się na tryb uczelniany. Ciekawa jestem kiedy mi się ta sztuka uda. Warsztaty faktycznie były bardzo ciekawe, moja beznadziejność w tej sztuce jest taka wielka, że nawet Japończycy, którzy do wszystkich mówią, że są 上手 mi tego nie powiedzieli. haha Nie, żebym się tego nie spodziewała. xP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, bo masz normalny dostęp do internetu. xD
      Oj przestań, parę razy Cię też nasza sensei pochwaliła, nieważne już, jakimi słowami! :D A beznadziejni to raczej jesteśmy wszyscy. ^^

      Usuń
  3. Może było to gdzieś napisane, lecz i tak zapytam: na jakiej uczelni studiujesz? Przepraszam, jeśli ta informacja jest gdzieś tuż obok, a ja jakimś cudem nie widzę ;_;
    Powiem tyle: nie obrzydzaj mi tej upragnionej japonistyki! xD Brzmi jak kupa dobrej zabawy. Mnie czas mija normalnie, może po porstu się rpzyzwyczaiłam do trybu "rok szkolny" skoro moje wakacje skończyły się wraz z pierwszym września.

    Jako świeży human i gramatyczny nazista muszę to wytknąć, przepraszam: w każdym razie, nie "w każdym bądź razie" xD Musiałam, przepraszam!

    Ah, no i powodzenia na studiach, wierzę mocno w twój sukces i sukces stanu twojej wiedzy na ten i następny semestr (i następny, i następny...)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na UMK. I nie obrzydzam, mówię, jak jest :D Nic nie zmieni przecież faktu, iż to świetny kierunek, ale nikt nie mówi, że łatwy! ;)
      Nie szkodzi, używam tego wyrażenia, bowiem funkcjonuje w języku potocznym (ale masz rację, jest niepoprawne). Nie wiedziałam, że jesteś taką humanistką, ale to bardzo dobrze, że ktoś jeszcze zwraca uwagę na poprawność (choć zauważyłam, że czasem gubisz przecinki xD). :)
      Dziękuję serdecznie! Mam nadzieję, iż jakoś uda się przetrwać. Tobie również życzę powodzenia. ;)

      Usuń
    2. Tak, interpunkcja jest moją zmorą ;_; W momencie gdy robię coś kontruknywnego (praca domowa, tłumaczenia) sprawdzam to setki razy! Na co dzień niestety te małe kmioty mi umykają.

      Ah, kolejne pytanie: uczyłaś się języka już przed dostaniem się na japonistykę? Jeśli tak, to ile umiałaś zaczynając studia? ;-;

      Usuń
    3. PS. TA INTERPUNKCJA TO MISTRZOSTWO W PORÓWNANIU ZE STANEM SPRZED PÓŁ ROKU! Jestem taka dumna ;___;

      Usuń
    4. Heh, to gratuluję. :)
      Przed dostaniem się na japonistykę prawie nic nie umiałam, ot to, co wyłapałam z anime + jakieś podstawy podstaw, ale wszystko robiłam na własną rękę, nie chodziłam do żadnej szkoły językowej czy coś. Najważniejsze, że nauczyłam się hiragany i katakany (choć parę sylab mi się jeszcze myliło xD), dzięki czemu nie musiałam spieszyć się z wkuwaniem tego na początku roku. :) W każdym razie nie jest wymagane, by umieć cokolwiek, gdy przychodzi się na I rok. Wszystko zaczyna się od zupełnych podstaw. Niektóre osoby zaczynają te studia, nie znając praktycznie ani słowa po japońsku. ;)

      Usuń
  4. Mówiąc krótko-powrót na studia! :D
    Tak a propos-ładnie Ci te znaczki wyszły ;)
    Ja to mogę powiedzieć, że miałam duużo czasu na drugim roku ^^ Ha ha :D Jestem menda xD W sumie to do 3 roku miałam za dużo czasu więc i poleniuchować szło... A może tak mi się wydaje, bo już minęły te trzy lata?? Hm... Z perspektywy czasu wszystko wydaje się łatwe (przynajmniej ja tak mam xD)
    Pozdro!

    PS. trochę Ci zazdroszczę studiów i studiowania w dużym mieście z dala od rodziny... ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie czy nie, grunt, że są. xD
      Ech, wszystko zależy od tego, na jakie studia się poszło. U mnie marne są szanse na lenistwo. ;_;
      Ekhem, sprostujmy, T. to nie jest duże miasto. xD Chociaż zależy od perspektywy. A studiowanie z dala od rodziny (no dobra, w moim przypadku nie jest to szczególnie daleko, ledwie 50-parę km, ale jednak) jest przykre... :( Tęsknię ciągle, mimo że na weekendy przyjeżdżam do domu. ^^'

      Usuń
    2. Cóż, ja Ci muszę powiedzieć, że nie tęskniłam nigdy... Może dlatego że uwielbiam nowe miejsca i nowych ludzi xD
      A tak w ogóle- dodałam na Home "Odpowiedzi" ;) I zapraszam!

      Usuń
  5. Ja już z zadaniami domowymi, sprawdzianami i tym podobnymi męczę się od dwóch miesięcy. ;p Nie spodziewałam się, że w liceum dadzą nam aż taki wycisk. Przecież to dopiero pierwsza klasa! No ale cóż, trzeba jakoś przeżyć. :D
    Podziwiam osoby, które poszły na japonistykę. Naprawdę! o: Nauczenie się tylu znaków, a potem posługiwanie się nimi i mówienie po japońsku. Wow! Ja nie miałam tylu chęci i hiragana skutecznie mnie odstraszyła. Chociaż może kiedyś się przekonam. Ale jak nie teraz to kiedy? Planuję iść na medycynę (to już za 3 lata!) i wtedy to raczej już w ogóle nie będzie na to czasu. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, uroki bycia uczniem. :P Ja też w liceum miałam sporo do roboty, ale na studiach jest ciężej - choć to oczywiście zależy od kierunku, bo na niektórych ludzie prawie nic nie robią, a zdają bez problemu. Ale to śmiechu warte, nie wiem, po co tylu takich produkują.
      Uch, uczenie się znaków jest niestety drogą przez mękę. Co się nauczysz, to i tak w mniejszym bądź większym stopniu zapomnisz. Przykre i frustrujące, ale co zrobić. Mimo wszystko jednak jest satysfakcja, gdy wszyscy dookoła widzą "hieroglify", a Ty umiesz je odczytać i jeszcze przetłumaczyć. xD
      Hiragana to akurat bułka z masłem. Nie zniechęcaj się - ja też kiedyś tam się zniechęciłam, ale potem, gdy podeszłam do tego na poważnie, okazało się, iż to prościzna, jeśli tylko chwilę się temu poświęci. :) Hiragana i katakana naprawdę są dla każdego, tylko kanji są okropnie niewdzięczne. :(
      O, medycyna, też ambitnie. :) Życzę Ci powodzenia w dążeniu do spełniania planów i marzeń! :)

      Usuń
    2. Czuję się zachęcona do nauki hiragany! o: To teraz czas znaleźć swój sposób na spamiętanie "hieroglifów" (czy też "chińskich znaczków" ;p) i czas brać się do roboty! :)

      Usuń
    3. No proszę, cieszę się! :D Powodzenia i pamiętaj - nie zniechęcaj się! :) Tylko zwróć uwagę na to, by stawiać kreski w odpowiedniej kolejności i kierunku, bo potem nawyki ciężko zmienić. ;)

      Usuń
  6. Zapraszam na nowy rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Hey! Dodałam 17 rozdział na Czarownicę! Zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie przypomniałam sobie coś, co wiążę się z tytułem tego posta... troche po czasie... no ale! ^^"
    Czy wiesz, że Słowianie wierzyli, że gdy człowiek siedzi w miejscu i się nie rusza, to czas nie płynie?? To tak a propos "czas nie istnieje" xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.