czwartek, 7 maja 2015

To jest właśnie to, co kocham.

      Ostatnio balansuję na krawędzi dwóch światów. Jeden to oczywiście ten skupiający się na studiach. Nauka, nauka, sterta zadań domowych, wypracowań, artykułów i innych takich do napisania, nauka, kolokwia, nauka, wf, wejściówki, nauka… Ach, no i jeszcze nauka. Ten świat jest raczej ponury, pełen stresu, zmęczenia i niepewności.
      Drugi przeciwnie - obfituje w ciepło i radość. Nieśmiało zaprasza mnie do siebie, a ja ochoczo przystaję na jego prośby i oddaję mu się niemal w całości. Ci, którzy troszkę mnie już znają - czy to z tak zwanego „reala”, czy też z bloga - domyślają się już pewnie, iż mowa tu o działce. Nic się nie zmieniło, to nadal moja najwspanialsza ostoja. Moje schronienie, moja Świątynia Dumania, moje MIEJSCE NA ZIEMI. Kiedy tu jestem (tak, TU, bo piszę właśnie z działki), jestem jakoby inną osobą. Nie zawsze - choć często - to po mnie widać, ale wewnątrz znów jestem dzieckiem cieszącym się z wakacji, dziewczyną siedzącą samotnie na plaży, słuchającą śpiewu ptaków i brodzącą w zimnej wodzie, jestem po prostu tym kimś, kto na co dzień zamyka się w jednej z celi w moim sercu, by wychodzić tylko wtedy, gdy mu na to pozwalam.
      Dlaczego tak nie może być zawsze? Cisza, która tak cudownie uspokaja (pomijając momenty, w których sąsiad puszcza na maksa disco polo - wtedy szlag może człowieka trafić). Śpiew licznych ptaków, które urozmaicają tę ciszę (tak, cisza i śpiew ptaków tu współistnieją). Świeże powietrze. Szumiący las otaczający działki z każdej strony. Powiew wiatru znad jeziora. Ogród, w którym nawet ja pracuję i - co więcej - czerpię z tego radość. Skromny domek, w którym mogłabym wręcz mieszkać. Atmosfera tak niesamowicie sprzyjająca czytaniu wszelkiego rodzaju książek. Wiewiórki hasające po lesie. Kaczki i łabędzie, którym wydaje się czasem, że zalew należy tylko do nich. Kwiaty, drzewa i krzewy wszelkich kształtów, rozmiarów i kolorów. Kwitnące jabłonie. Dopiero co posadzone maliny. Buntujący się trawnik, którego życiowym marzeniem jest chyba stanie się sianem. Szczękanie zębami, gdy w domku jest tak zimno, że nawet farelka, elektryczny grzejnik, trzy warstwy ubrania i gorąca herbata nie są w stanie prawdziwie człowieka rozgrzać. Innego razu upał nie do zniesienia. Słońce przebijające zza chmur lub puszące się na czystym, błękitnym niebie. Letni deszcz. Burza i to cudowne powietrze po niej. Mogłabym wymieniać bez końca.
      To jest właśnie to, co kocham.
      Tydzień temu przyjechałam tu z rodziną, choć w niecałym składzie. Było świetnie, choć miałam masę roboty, w tym uczenie się na kolokwium ze znaków. „Grałam” z bratem w piłkę nożną (o czym nawet wspominałam w moim pamiętnym supiichi) i badmintona (nasz rekord to pięć odbić pod rząd xD). Niestety, biedak się rozchorował, a gdyby do tego nie doszło, zapewne wzięłabym go tu teraz ze sobą. A tak jestem sama, co naturalnie ma wiele dobrych stron. Mogę odpocząć i się zrelaksować (Och, parszywe myśli, nie przypominajcie mi o tym, co muszę zrobić! Niedobre oczęta, nie patrzcie w stronę podręczników!)… I chciałabym, żeby tak było zawsze.









      W drugiej połowie kwietnia pojechałam do przyjaciółki. Jak zawsze było bardzo miło, szkoda tylko, że czas tak szybko minął. :(

Tak, tak. Oto moja skromna osoba.

      24.05 brat ma I Komunię Świętą. Wielkie wydarzenie, ciekawa jestem, jak to wszystko wyjdzie! ^^ Pierwszą spowiedź ma już za sobą, a tak poza tym… Tradycyjnie co rusz zdobywa jakieś trofea w konkursach matematycznych, geniusz mały. *siostrzana duma*
      Cóż jeszcze mogę rzec? Na studiach zaczyna się poważnie mówić o sesji, która niewątpliwie będzie najgorszą z dotychczasowych - i być może najgorszą w ogóle, jako iż na III roku ponoć nie ma zbyt dużo egzaminów, a na magisterce pewnie jest podobnie, co? Nieważne. W każdym razie drżę na myśl o drugiej połowie czerwca i bardzo chciałabym już mieć to za sobą. Od października czy listopada próbuję nastawić się psychicznie na poprawki we wrześniu, ale nadal wolałabym ich uniknąć, co jednak w tym roku jest raczej/na pewno (niepotrzebne skreślic) niemożliwe. Chyba że się okaże, że jednak jestem geniuszem (jak próbuje mi wmówić każdy test na Filingu i tym podobnych stronach). Och, byłoby nieziemsko. Nie wiem, co musiałabym zrobić, aby godnie to uczcić! Upicie się nie wchodzi w grę, to nie dla mnie. Cóż, jak do tego dojdzie (niedoczekanie moje!), to będę otwarta na propozycje. Z drugiej strony, wyczynem będzie też samo przejście na III rok, więc nawet jeśli niepewność potrwa do września, a jednak zdam, to i tak będzie trzeba porządnie świętować. A jak to wszystko nie wyjdzie… Nastanie smuteczek. Ale przynajmniej będzie łatwiej niż w tym roku. *próbuje się pocieszyć*

Po raz kolejny miałam okazję spróbować japońskich "łakoci". 
Smakowało jak zasuszone sushi.

      Dobra, trochę się rozpisałam (a mogłabym tak pisać i pisać, ale…), a wolę skorzystać z chwili, w której łapię na tym cudownym odludziu internet i dodać notkę, więc bywajcie, moi drodzy! Powodzenia we wszystkim, czego się podejmujecie.

7 komentarzy:

  1. Jesteś geniuszem kochana, jak w to uwierzysz na pewno bez problemu wszystko zdasz! xD No ale nie mogę zaprzeczyć, że też się trochę boję tego, co nas czeka, zwłaszcza, że pogoda absolutnie nie zachęca do nauki. xP W ten weekend też robię sobie chillout, szkoda tylko że od poniedziałku czeka nas powrót do tej szarej rzeczywistości. T.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geniuszem to Ty jesteś. :P No, chyba że chodzi o chiński, wtedy nie do końca. xD
      Uch, miałam w planach nadrobienie wypracowań i tak dalej, ale... Jakoś mi nie wychodzi. Działka i ładna pogoda nie sprzyjają nauce (choć na plaży WYCIĄGNĘŁAM zeszyt od chińskiego xD).

      Usuń
  2. Dobrze, że mi napisałaś, ze coś tutaj dodałaś bo bym pewnie nie zauważyła. :D
    W ogóle masz bardzo ładny kolor włosów. Taki czarny, że czarny :D
    Ja właśnie jestem po ostatniej maturze i mogę zacząć bimbać! xD A poszły mi dobrze. Jeśli polski pisemny zdałam, to będę zadowolona. Bardzo się boję, że wcisnęły mi się tam jakieś błędy kardynalne :c Ale ogólnie to się nie przejmuję.
    Tyle mi się wolnego czasu szykuje, że pewnie zanudze się na śmierć. XD
    Uuuu... ja lubię grać w bambincośtam :3 Bardzo relaksujące. xD
    Pozdrawiam! :D I trzymaj się podczas sesji. ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiadamiałam nikogo i skutek widać powyżej - praktycznie nikt tego wywodu nie czyta. xD
      Dziękuję. ^^ Niestety farbowane, aczkolwiek szczególnie dużo się od naturalnych nie różnią.
      Strach ma wielkie oczy, na pewno wszystko będzie dobrze! ;) A wolny czas kreatywnie spożytkuj. :D
      Ech, dziękuję... Przeraża mnie to. ;_;

      Usuń
    2. Nie martw się będzie dobrze z tą sesją. :D
      Jakoś kreatywnie czasu nie umiem spożytkować. Chcialam coś sobie popisać, ale nie potrafię. Chyba matura wykończyla moją wenę xD

      przy okazji zapraszam na nowy rozdział :)

      Usuń
    3. Oby. ;_;
      Cóż, odpocznij porządnie po maturze i wtedy weź się za pisanie. ;)

      Usuń
    4. Witam, zapraszam na rozdział :D

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.