niedziela, 12 lipca 2015

Pseudowakacje

      Taak... W planach miałam napisanie notki przedwczoraj wieczorem. Otworzyłam plik (zawsze piszę w Wordzie, takie przyzwyczajenie), zapisałam go, zminimalizowałam, bo musiałam coś zrobić... i oczywiście o nim zapomniałam - aż do chwili, gdy wyłączałam laptopa. Takie rzeczy tylko ze mną!


      Sesja była prawdziwym piekłem. Większość rzeczy ładnie pozaliczałam (nawet historię literatury japońskiej, którą tak nas straszyli senpaie), ale oczywiście to-czego-wiedziałam-że-nie-zdam nie zdałam i z tego powodu odczuwam wielki smuteczek. Wakacje stały się pseudowakacjami, odpoczynek - pseudoodpoczynkiem. Ale co zrobić, takie życie. Mimo wszystko i tak jestem w dość znośnym stanie (ach, te życiodajne leki), a czasami nawet w bardzo dobrym. Otóż, moi drodzy, wreszcie mam upragnionego pieska! Po stracie mojej kochanej Toffi w domu nie było tak, jak być powinno. Teraz czuję, że wszystko jest na swoim miejscu. Pina - która jeszcze do niedawna mieszkała z panią, u której wynajmowałam pokój - mimo swoich już dziesięciu lat przystosowała się do nowego domu i dużej rodziny. Śmiem twierdzić, że po pokonaniu swoich oporów jest nią już teraz wręcz zachwycona. Tyle miziania! ;) A ja... Nie miałam pojęcia, że AŻ TAK brakowało mi budy w stałym miejscu, odgłosu pazurków na płytkach czy parkiecie, kręcenia mi się pod nogami, merdania ogonem... Psiaki to jednak najlepsze, co może być! :) Dodać do tego jeszcze małego brata (który niestety nie jest już aż tak mały, jak bym chciała - to straszne, jak on szybko rośnie!) i mamy szczęśliwą rodzinkę w komplecie.
      Przerażający jest za to fakt, co ja właściwie robię. Albo raczej czego nie robię. Tak się lenię, że to ludzkie pojęcie przechodzi. Mogłabym chyba całymi dniami leżeć w łóżku. Wstaję o dziewiątej czy dziesiątej (zależy od Piny, bo trzeba z nią wyjść na spacer), kładę się o dwudziestej drugiej czy trzeciej, a czas pomiędzy jakoś tak przecieka mi między palcami. A to coś obejrzę, a to chwilę poczytam... Niemniej jak zwykle plany poszły się ciąć. Miałam zrobić gruntowne porządki, popisać... Ale nie mam na to wszystko siły. Po tych miesiącach II roku japonistyki, piekła na ziemi, zupełnie opadłam z sił.
      Na działce jeszcze tak naprawdę nie byłam. Tylko przedwczoraj, ale to na jakieś dwie godziny (bez komentarza), a wcześniej na początku czerwca, jak było jakieś wolne (Boże Ciało bodajże) - ale straszny był przymus uczenia się tam. Może uda mi się wyrwać tam w przyszłym tygodniu, już z przyjaciółką.
      Nic mi się nie chce. :( Co robić, co robić?
      A zresztą, nieważne. W końcu mam pseudowakacje, nie? Bywajcie!


15 komentarzy:

  1. Historia literatury japońskiej C: Brzmi to dla mnie tak kosmicznie, dużo do pamiętania, chatka licha wśród pól jesiennych, rękawy wilgotnieją od rosy, wow wow.
    Nic nie robię, internet, anime, manga, ksiązka, nic, nic, nic, nic, nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trochę kosmiczne jest, tym bardziej, że mowa o klasycznej literaturze. xD Współczesna dopiero na III roku. Nasz tegoroczny faworyt:
      "By się nie snuły
      Po głowie myśli błahe,
      Najlepiej chyba
      Będzie wychylić kielich
      Czystej ryżowej sake."

      No, no, więc nie tylko ja się lenię? Pocieszające. :3

      Usuń
    2. W oryginale czytacie pewnie, macie fajniej :) Mnie nie idzie czytanie zbioru poetow z Ogura, bo polskie tlumaczenie taaakie naciagane :(
      Japonska sarmacja normalnie XD
      Ja juz nawet czytac nie mam sily, wyzszy level lenienia, ale jeden cel wakacyjny zrealizowalam - przeczytalam cos Niheia.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o takie rzeczy, to raczej czytamy przekłady. Klasycznej literatury raczej jeszcze za bardzo w oryginale nie rozumiemy. Ogólnie jesteśmy żółtodziobami totalnymi, tylko osobom z zewnątrz może się wydawać, że jest inaczej. xD
      O, to już coś. Ja się muszę wreszcie za coś wziąć, chociażby za gruntowne porządki w pokoju (czego inni nie mogą zrozumieć, skoro niby mam w nim taaaaki porządek - ale co mogę poradzić, że mi miejsca na książki brakuje?! D: )... Ech. Życie jest ciężkie.

      Usuń
    4. Ja po japońsku umiem kilka słówek, ale nie trzeba znać japońskiego, żeby wiedzieć, że przy waka tłumaczka popłynęła, żeby dopasować sylaby.
      Mam trzy regały i nadal muszę upychać po szafach ;/ Tak jest zawsze.

      Usuń
    5. Moje życie jakoś było łatwiejsze w czasach, gdy też znałam po japońsku ledwie kilka słów. ;_; Tak, tak, tłumacze próbują zachować sylaby i różnie to wychodzi. Ale właściwie... nie wydaje mi się, by większość oryginałów brzmiała lepiej i miała jakąś większą głębię. Ale może tak mówię, bo nigdy nie rozumiałam poezji. ^^''
      Niestety. Ale co zrobić? Z reguły nie mogę odmówić, gdy książki w księgarniach krzyczą "Kup mnie!" ;_;

      Usuń
  2. Ja mam wakacje pełne lenistwa i udawania, że zapomniałam o moim grafiku rosyjskiego i japońskiego. Dziś też z pierwszego planowałam maturę. Śpię 13 godzin, a ciągle śpiąca.
    Trochę mnie wystraszyłaś, jeśli chodzi o te studia, japonistyka straszna, co ja zrobię! Zastanawiam się, bo albo nie wiem, albo zapomniałam, co planujesz po japonistyce zawodowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje i plany to jakaś abstrakcja...
      Też sporo śpię, ale się nie wysypiam, jak zwykle. Odpocznę chyba dopiero po śmierci.
      A co, chcesz iść na japonistykę? Nie polecam. ^^ *widzi oczyma wyobraźni, jak patrzą na nią wykładowcy* To znaczy: jak najbardziej polecam! Taak...
      Ehm, planuję to, co się w ogóle znajdzie. Na I roku byłam przekonana, że chcę być tłumaczem. Ale im dalej w las, tym więcej drzew i nie mam pojęcia, czy sobie z tym poradzę. Jejku, czy z czymkolwiek sobie poradzę właściwie. Uch, okropność.

      Usuń
  3. Kiedy w domu są zwierzęta to zawsze jest weselej. :D
    Aktualnie uważam, że ten czas, który przeżywam, czyli wolne od czerwca do października jest najpiękniejszym czasem w moim życiu (w sensie że wakacyjnym) xD tyle wolnego, tyle lenienia się. Ale z drugiej strony bym coś porobila. Wiadomo - nie nauka. Oglądać też mi się nic nie chce. Czasami chodzę spać.
    Wgle, ile masz do zaliczenia? Dużo tego? xD czasami jak słucham innych czy też czytam jak u ciebie, jak jest strasznie na studiach to się zastanawiam czy jednak na nie nie iść i zostać matką kotów XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam, miałam napisać czy się dostałam.
      Tak. xD

      Usuń
    2. Zwierzęta są the best! ^^
      O tak, jest najpiękniejszy, sama go z tęsknotą nieskończoną wspominam! ;_; Korzystaj, bo to się już nie powtórzy!
      Jeden egzamin do poprawienia. Jedno kolokwium do napisania. I nie wiadomo, co z paroma innymi rzeczami, bo pewien pan magister od jakichś dwóch miesięcy nie raczy mi odpisać na maile z prośbami o wynikach przedpotopowych kolokwiów. Witaj, szacunku do studenta! ;]
      Wiesz, rezygnacja ze studiów i zostanie matką kotów to bardzo dobry pomysł. xD A już na pewno dla Twojej psychiki!
      Gratulacje! <3

      Usuń
  4. Oj tam wszyscy jesteśmy w tym razem Kurokocchi! *piątka* Chociaż muszę przyznać, że momentami jestem na siebie zła, że się tej literatury nie uczyłam, ale co począć, kiedy już naprawdę nie miałam wtedy na to siły. >.< + jeszcze te cudowne znaki we wrześniu, tak bardzo chce mi się jechać do Torunia, nie ma co =.= + jeszcze maile od Sega, tak bardzo chce mi się poprawiać jakiś tekst, który napisałam emm... w ogóle nie pamiętam, że coś takiego napisałam, więc musiało to być dawno temu! >.< No w każdym razie もう少しい頑張りましょう~ (wiem, że mnie za to zbijesz haha ^^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *piątka*
      Ja jestem niezmiennie zła, że na wiadomo co mogę się uczyć i uczyć, a i tak nie zdaję. -.- A te znaki to gwóźdź do trumny. :/
      Współczuję marnowania wakacji na poprawianie tych prehistorycznych tekstów. Chociaż to mam od dawien dawna z głowy.
      Haha. Masz rację, zabijam Cię! :P Uch, chcę wyrzucić ten zwrot z pamięci! >.<

      Usuń
  5. Hey!
    Ah! Wakacje! Masz pełne prawo się lenić! Co do egzaminów- raz na wozie raz pod wozem, jak to mówią! Nie łam się, zdasz wszystko pięknie ;) Od czegoś w końcu są te poprawki xD
    Co do przeciekania czasu między palcami-nooo ja to jestem mistrzem w nierobieniu niczego i planowaniu wszystkiego! ;/ Choć to nie jest powód do dumy ;(
    hm... kocham psy <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! :)
      Ech, mam nadzieję, że jakoś uda się to pozaliczać, ale cóż... Najwyżej przesiedzę II rok. I umrę na nim ponownie.
      Och, więc na pewno bardzo dobrze mnie rozumiesz! </3
      Psiaki są najlepsze! ^^

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.