poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Sfrustrowana

      Czas przecieka mi przez palce. Powinnam umieć już tak dużo, a praktycznie stoję w miejscu. Naprawdę obawiam się, że jednak nie uda mi się przejść na ten III rok i nie wiem, jak to przeżyje moja psychika. I duma. Uch.
      Od zeszłego poniedziałku do soboty siedziałam z bratem i psem na działce. Pogoda średnia, więc niestety nie popływaliśmy w jeziorze. Raz wleźliśmy mniej więcej do ud, po czym stwierdziliśmy, że wracamy, bo zamarzniemy. Przez większość (?) czasu się uczyłam. Przeczytałam cztery pierwsze tomy „Orange”, które leżały na mojej półce już od dłuższej chwili. Nasze obiady składały się głównie z tostów. Parę razy trochę biegałam (ja, uwierzy ktoś?), przy czym „trochę” należy tu rozumieć jak najbardziej dosłownie.
      Tak to właśnie było.

Jak widać, wiało, co potęgowało nasze "zimne doznania".

Nie, to nie sprawka wiatru. Pina czasem stawia tak uszy, a ten widok
nieodmiennie mnie rozśmiesza.

      Nie mam na nic siły ani ochoty. Najchętniej przespałabym życie. Tymczasem jutro muszę jechać na uczelnię, bo czeka nas, biednych niedoszłych japonistów, kolokwium, które miało być w czerwcu, ale nie wyszło. Cha, cha, bardzo zabawne. To sprawdzian z pisma i niby umiem znaki - co mogę powiedzieć chyba po raz pierwszy w tym roku - ale i tak boję się, że coś mi się pokręci i nie zdam. Studia to zdecydowanie zbyt dużo stresu. W szkole jak się zawaliło jedną pracę klasową, to w sumie żadnej tragedii nie było (poza urażoną dumą i ambicją, przynajmniej w moim przypadku), a tu każde kolokwium tak na dobrą sprawę może przesądzić o twoim być albo nie być. Od czasu do czasu są poprawki, ale o ile w szkole, jak już się takie zdarzały, czyli niesamowicie rzadko i tylko w liceum, zawsze wiedziałam, że pójdą mi dobrze, o tyle tutaj niczego nigdy nie jestem pewna. To okropnie frustrujące.
      Dzieciaki kochane, powodzenia w szkole. Towarzysze broni - w kampanii wrześniowej. Szczęśliwi studenci niemający poprawek - miłych wakacji.
      Odmaszerować.

Ostatnio zasłuchuję się w piosenkach tego typu.
Jakoś pasują do mojego nastroju.


Że nie wspomnę o "Deszczach Castamere".
Hit mojej sesji 2015.

10 komentarzy:

  1. Też się boję mojej statystyki. Będzie także materiał wykraczający poza temat przedmiotu, ale przecież wakacje - dużo czasu na naukę. :< A jutro do pracy, przyjęli mnie!;D
    Również życzę powodzenia! Ściskam mocno, szanowna matko.<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę, na pewno! <3
      Oho, gratuluję pracy! ^^ Cóż to za fucha?
      Dziękuję. :* Buziaki!

      Usuń
  2. Również łączę się w bólu z poprawkami. Sama drżę o swoją, choć ja jeszcze nic nie zrobiłam w kierunku, by to zdać. Nie mam ani sił, ani ochoty, ani.. motywacji. A to najtrudniejszy i niestety najdroższy przedmiot. Ludzie .__.
    Powodzenia życzę, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, że masz tylko jedną. I możesz przejść na warunku, tak? Ja nie. U mnie niezdanie oznacza siedzenie na II roku. I też nie mam siły, ochoty ani motywacji. Bez sensu.
      Dzięki. Ja za Ciebie również!

      Usuń
  3. Powodzenia! Ja na szczęście swoje studia przesmyknęłam bez przepychanek wrześniowych, ale pamiętam płacz, ból i zgrzytanie zębów... Powodzenia!

    A jak wrażenia z "Orange"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Cóż, wydaje mi się, że "normalny" kierunek przeszłabym bez większych problemów, ale to, co się u nas dzieje, to istna masakra. :/

      Bardzo mi się podoba. Lubię tego typu opowieści, aż żałuję, że to nie książka, bo bardziej rozbudowaną historię jeszcze przyjemniej by się czytało. Bohaterowie sympatyczni, pomysł nietuzinkowy, kreska śliczna, a fabuła dostarcza rozmaitych emocji.

      Usuń
  4. Pierwsze zdania idealnie mnie opisują, tyle powinnam umieć, matura z biologii czeka, a ja nadal stoję i głupio się rozglądam na boki.
    Również powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do matury jeszcze dużo czasu, spokojnie! ;) Na pewno dasz radę. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Nie panikuj Kurokocchi, jak Ty nie zdasz to niby kto ma zdać? Zdałaś literaturę, a nie zdasz Sega, nie ma opcji, będzie dobrze, więcej wiary w siebie i optymizmu. xP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kagamicchi, dla mnie Seg to najtrudniejsza do zdania rzecz na świecie. T^T Literatura to przy tym pikuś! Q.Q

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.