niedziela, 20 września 2015

Małe podsumowanko

      Dobra, czas na krótkie podsumowanie ostatnich dwóch-trzech tygodni.
      Pierwszego września pisałam kolokwium ze znaków - tak, tak, wspominałam o nim - i na szczęście poszło wręcz rewelacyjnie. Zdobyłam bodajże 95%, co tak mi podniosło średnią z IV semestru, że okazało się, że nie muszę poprawiać innego kolokwium, jedynego, jakiego w tym semestrze nie zdałam. Jakże wielka była moja radość! Mimo że traciłam czas na naukę na tę poprawę i w sumie względnie już umiałam te znaki...
      Najważniejsze jest jednak to, że, jak wspomniałam w króciuteńkiej notce sprzed paru dni, zdałam na III rok. Chociaż „zdałam”, to trochę za dużo powiedziane. Sytuacja przedstawia się tak: poprawić poprawiłam (mowa o najgorszym egzaminie na świecie), ale nie na 70% (od tylu zdajemy, takie studia), więc było nieco kiepsko. Mimo tego werdykt brzmiał „Postanowiliśmy panią przepuścić”, lecz było jedno „ale” - warunek. I nie mam tu na myśli znanych studentom warunków. Chodzi o to, że sensei odpowiedzialny za wyżej wymieniony najgorszy egzamin na świecie da mi w październiku coś do zrobienia... chyba. No, w każdym razie nie mogę się do końca odstresować, ale hej! Oceny na USOS-ie wpisane, nie mogą mnie już zdegradować na II rok, nie? ;) Pocieszyła mnie informacja, że inne osoby (i to całkiem sporo) również przepchnięto w ten sam sposób, więc nie będę jedyną męczennicą. I ostatecznie na III roku będzie nas kilkunastu! Szaleństwo, prawda?
      Dziś w nocy jadę z siostrą do przyjaciółki. Siostra będzie tam po raz pierwszy. Trochę dziwnie się z tym czuję, ale mam nadzieję, że będzie miło.
      Na myśl o końcu wakacji przechodzą mnie ciarki. Bądźmy szczerzy: nie miałam prawdziwych wakacji. To nie studia, na których na poprawę mogłabym się uczyć przez kilka dni. Zmarnowałam przeszło połowę wakacji na naukę, a całe na bezsensowne stresowanie się. Denerwuję się też zamieszkaniem w akademiku - bo się do niego przenoszę, jest o wiele taniej - jako że nigdy w takim miejscu nie pomieszkiwałam. Kagamicchi, cała nadzieja w Tobie. ^^’
      Uch, życie jest zdecydowanie zbyt niespokojne. Człowiek ciągle zabiegany, zestresowany. Na co nam to wszystko, co?
      O, pochwalę się jeszcze, że od kilku tygodni trochę biegam (wspominałam już o tym, ale „małe trochę” z biegiem czasu staje się „większym trochę”, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi) i robię przysiady - i podobno widać jakieś tam efekty. „Podobno”, bo ja ich nie widzę, waga również, ale skoro niezależne od siebie osoby o tym wspominały, to może coś w tym jest. No, chciałabym, aby było.
      Ach, właśnie, byłabym zapomniała o kolejnej sprawie spędzającej mi sen z powiek (nie dosłownie, ale wiecie, jak jest): na imieniny dostałam test do samodzielnego przeprowadzenia, dzięki któremu wiadomo, na jakie produkty ma się nietolerancję. Od dłuższego czasu domyślałam się, że na coś muszę ją mieć... i niestety się nie pomyliłam. Mleko krowie, kukurydza, drożdże. Efekt: muszę wyeliminować to wszystko na co najmniej trzy miesiące. Trzy miesiące bez mleka i czekolady, umrę. </3 Żeby było zabawniej, okazuje się, że drożdże są praktycznie wszędzie, więc żywić się będę chyba krążkami ryżowymi, cha, cha. Taak... Nie wiem, jak dożyję do końca roku. Jedyne, co mnie pociesza, to fakt, że może wreszcie schudnę (o, i zaoszczędzę na słodyczach) - a niechże mam jakiś pożytek z takiej tragedii, no.
      Dobra, kończę, już kończę. Bywajcie.


20 komentarzy:

  1. Gratuluję.<3 Ją też zaliczyłam.;D Ciężko się, że to nie jest klasyczny warunek. Inaczej musiałabyś płacić i ponownie chodzić na te zajęcia.
    Pomachajcie mi jak będziecie jechać koło Wawy.</3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i nawzajem! <3
      Oj wiem, ale u mnie to się równa z powtarzaniem roku.
      Nie będziemy przejeżdżać obok Warszawy. ^^'

      Usuń
  2. nauka w wakacje to też zdecydowanie nie jest moje ulubione zajęcie, ale sporo czasu zdarzało mi się na nią poświęcać. też taka specyfika studiów, ale mam nadzieję, że wreszcie uda mi się je skończyć. ;) niby obrona za dwa tygodnie, ale z moim szczęściem to nigdy nic nie wiadomo. ;)
    i gratuluję biegania i wzięcia się za siebie, też muszę, ale ciągle ciężko mi się zmobilizować do jakiegokolwiek wysiłku, poza chodzeniem po górach. ;)
    pozdrawiam serdecznie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, w takim razie powodzenia, trzymam kciuki!
      Dziękuję. :) O, chodzenie po górach to dopiero coś! ^^
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Mleko i kukurydzę bym jeszcze zniosła, ale drożdże D:? Uwielbiam ich zapach ;w;
    Muszę kiedyś też sobie zrobić testy swoją drogą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najgorzej z tym mlekiem. :(
      Warto zrobić takie testy, ale niestety to droga inwestycja.

      Usuń
  4. Gratulacje! :D
    Z poprawki we wrześniu najgorsze jest to stresowanie się przez całe wakacje! Chyba nigdy nie zapomnę tych niespokojnych nocy...
    Ogromnie współczuję nietolerancji co równa się niespożywaniem czekolady. Chyba bym nie zniosła!
    Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ^^
      Ogółem w życiu jest za dużo stresu. :(
      Też nie wiem, jak to zniosę...
      Spróbuję, dzięki! :*

      Usuń
  5. Ale zdałaś jakoś i jednak sobie radzisz :D To jest ważne. Każdy ma jakieś problemy.
    Ja nie mam siły na bieganie, mam bole kości i stawów okropne.
    Współczuję, kocham mleko krowie :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie. Grunt, że zdane. ^^
      Kondycja i zdrowie wołają o pomstę do nieba, więc podjęłam męską decyzję.
      Ja też kocham, to okropne. :(

      Usuń
  6. Za dużo się stresujesz serio, więcej luzu, w takim tempie to Ty się wykończysz zanim dobijesz do 30. xD Stresować się przeprowadzką do akademika? Przecież nawet wiesz z kim będziesz mieszkać! xD Co nie oznacza, że będzie to dobry współlokator ^^" hah No w każdym razie nie miało być o mnie, więc się powtórzę po raz setny, a nie mówiłam, że zdasz? xP I współczuję nietolerancji, ja bym się chyba zabiła bez czekolady, więc podziwiam silną wolę i do odstawienia tego, co musisz odstawić i do biegania. Moje bieganie kończy się na oglądaniu biegów w telewizji, a akurat w te wakacje miałam co oglądać. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się wykończę, ale hej, to nie moja wina! ;_;
      Oj, Ciebie znam, ale kto wie, z kim jeszcze wylądujemy.
      Przygotuj się na to, że bez czekolady i w ogóle jedząc tyle co nic będę nie do zniesienia. T^T

      Usuń
  7. Gratulowałam ci wcześniej, ale pogratuluje jeszcze raz. GRATULACJE :DDDD tego nigdy za wiele. :) Właśnie nie wiem czemu mi na blogerze nie wyświetlają się nowe posty tego bloga, to dlatego że prywatny? xD Weszłam tutaj, bo na końcu recenzji nowej książki zaprosiłaś czytelników. Swoją drogą, recenzję przeczytałam recenzję, ale nie mam w ogole głowy jak to skomentować. Postaram się następnym razem coś naskrobać.
    Dobra, wracając. Nie przejmuj się tą 3 miesięczną dietą, bo to tylko 3 miesiące. Ja nie moglam pić krowiego mleka, jeść czekolady, jogurtów, orzechów, chipsów, owoców cytrusowych, praktycznie żadnego mięsa, tylko królika i indyka i połowy warzyw przez 4 lata! Jak ja dalam radę 4 lata, to przez 3 miesiące też dasz :D W sumie, akurat będą święta jak twoja dieta się skończy. Ja bym to wtedy nazwała magią świąt :D
    Gratuluję zawziętości w ćwiczeniach. Ja chodzę biegać tylko wtedy kiedy jestem zła i musze się wyładować i ostatnio biegałam...parę miesięcy temu xD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ! :*
      Nie jest prywatny. :o Nie wiem, dlaczego nowości Ci się nie wyświetlają, dziwne. :/
      Jak Ty to wytrzymałaś?! Masakra. :o A myślałam, że Kao i jej celiakia to dramat... A święta przepadają, bo się okazuje, że powinno się tę dietę dłużej stosować, więc pewnie co najmniej do końca stycznia będę głodować.
      Uch, teraz jestem chora, to nie ćwiczę i obawiam się, że jak wrócę na studia, to też będzie z tym ciężko. :(
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Kocie kocie wszystko co tu napisałaś wiem wiem i cieszę się ze zdałaś, wspułczuję że masz tą nietolerancję ale wiesz może wyjdzie ci to na dobre :p Noo a co do wyjazdu... Mam nadzieje że tobie i siostrzyce się podobało ^ ^" A figurka jest coraz ładniejsza <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobało. ;)
      I wiem, że wszystko wiesz, nie musisz tego czytać. :P

      Usuń
    2. Tiaaaa nie muszę xP A potem będzie czemu olewam bloga bliźniaczki xP Wolę się nie narażać xD
      Ech skoro tak mówisz... Mam nadzieje że nie oszukujesz

      Usuń
    3. Przyzwyczaiłam się do tego, że olewasz. </3

      Usuń
    4. Ej noooo przestań głupku nooo -.-" Nie olewam, nie olewam... Zresztą teraz to zmieniam :p

      Usuń
    5. Zobaczymy, na jak długo. :P

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.