niedziela, 1 listopada 2015

Stawy wysychają... znaczy: wysiadają

      Miesiąc nie pisałam i z jednej strony czuję się, jakby minęły całe wieki, z drugiej - jakby publikacja ostatniej notki nastąpiła wczoraj. Wakacje są już co prawda tylko mglistym wspomnieniem, niemniej ogółem każdy tydzień na studiach mija szybciutko. Jak na razie jest o niebo lepiej niż na II roku (mam nadzieję, że tak już pozostanie), ale zaczynam powoli odczuwać mały stres związany z koniecznością napisania pracy licencjackiej. Wiem, o czy mniej więcej chciałabym napisać, ale czy to wypali? I jak w ogóle to ująć? Z której strony ugryźć?
      Miniony tydzień niestety spędziłam w domu. Znaczy - w domu, czyli niby fajnie, ale hej, przecież to nie ferie. Mam coś ze stawami (prawdopodobnie), kuleję sobie i zmagam się z bólem, który raz nadchodzi, raz odchodzi, ogólnie jest jakiś dziwny, nie podpina się go pod żadną typową chorobę stawów czy ich zapalenie. Wyniki badań, które już są, na nic nie wskazują, czekam na jeszcze jedne. I chyba już bym wolała, żeby coś na nich wyszło, bo, ojejku, niewiedza jest najbardziej irytująca. Boję się, że nie będę w stanie iść na uczelnię (serio, momentami ledwo się ruszam, a to często przychodzi nagle), ale niby zdrowie ważniejsze i chyba wszystko będzie zależało od tego, w jakim stanie będę jutro. Wczoraj było okropnie, najgorzej. Dzisiaj - całkiem znośnie. Nie ogarniam.
      I to by chyba było na tyle, jakoś nie mam weny na produkowanie się. Może jeszcze tylko napomknę, że mieszkanie w akademiku jest o wiele lepsze niż się spodziewałam, więc naprawdę jest w porządku. J O, a moja psina ma ciążę urojoną. Okej...
      W wolnych chwilach zapraszam Was na Hon no Mushi.
      Pozdrawiam!

Ładnego mam storczyka, prawda? :3

35 komentarzy:

  1. Życzę zdrowia, i ogarnięcia co ci jest <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurokocchi biedactwo Ty moje, mam nadzieję, że w końcu coś z tych wyników wyjdzie i okaże się, że to w sumie nic takiego i łatwo da się wyleczyć. T.T Przywiozłam Ci Death Note, więc wracaj szybciutko. xD hah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, Kagamicchi, bo mam już dość. T^T
      わあ、ありがとう!:3

      Usuń
  3. Oj, ja zawsze panikuję, gdy nie panuję nad sytuacją... ^^" I musi to jakoś być. Po prostu musi...
    Tia... Ja już dostałam od promotora propozycję tematu. Muszę tylko zastanowić się, czy dam radę to napisać. I czy chcę właśnie TO napisać.
    Co do licencjatu-jak już masz pomysł, to zacznij się za literaturą rozglądać. A promotora już wybierałaś?
    Czasem zastanawiam się, czy wiecie ile miłe słowa znaczą dla innych i jak potrafią poprawić humor, aż się łezka kręci w oku ze wzruszenia! ^^"
    Tia, staram się zapanować nad sytuacją i za wiele nie myśleć o tym, na co nie mam wpływu. Więc może niedługo przysiądę do jakiegoś konstruktywnego pisania??
    Dzięki :*

    No... storczyk śliczny. Jak Ci się udało takiego dużego wyhodować?? Mi kwiatki szybko zdychają ^^" Nie umiem się nimi w ogóle zajmować.
    Stawy? Wracaj szybko do zdrowia i oby nie było to nic poważnego!
    A masz jedynkę czy pokój z kilkoma osobami?
    Pozdro i Ty też się trzymaj! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorzej, jak się nie wie, co jest ;__; Szybkiego zdiagnozowania! Ja od lat cierpię na bóle stawów, przez które nie mogę spać i czasem wstać z łóżka, też nie mają pojęcia, skąd się wzięły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech moja biedna ty T^T Ech noooo tak mi cie żal skarbie no ale trzymaj się :( Mam też nadzieje że jakość wszystko się wyjaśni i ze studiami i z tymi wynikami :*

    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję. ;___;
      Buziaki. :*

      Usuń
  6. Powodzenia zatem i dużo weny w pisaniu pracy magisterskiej :). Najważniejsze to nie dać sie stresowi.
    www.aleksandraczaja.blogspot.com - zapraszam, mam nadzieję, że przeczytasz i skomentujesz :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, raczej w pracy licencjackiej, ale dziękuję serdecznie. :)

      Usuń
  7. Współczuję, taki nawracający ból potrafi człowieka zdemotywować ;/ oby to tylko jakieś niegroźne zapalenie było, tego Ci życzę. Powodzenia w pisaniu pracy licencjackiej ;3 co studiujesz? ;)
    Biedna psina, to się jakoś leczy? xD podaje tabletki bądź zastrzyki?
    Ładnego masz storczyka :) u mnie koty by zżarły ;DDD
    Po domach nigdy nie chodziłam, ale czekałam na dzieciaki w tym roku i o dziwo, nikt nie przyszedł. Byłam poważnie zaskoczona bo rok i dwa wcześniej chodziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A studiuję japonistykę. ;)
      Ech, nie, czeka się, aż przejdzie. Ewentualnie okłady się robi, jeśli brzuszek ma gorący.
      Do nas co roku przychodzą dzieciaki. Głównie uczniowie mamy, jest nauczycielką w podstawówce. ;)
      Dzięki za odwiedziny! :)

      Usuń
    2. O wow! Podziwiam, to na pewno, ze względu na sam język, o konstrukcji gramatycznej nie wspominając, bardzo trudny kierunek. Ale i zazdroszczę bo bardzo mnie ciekawią te studia :)
      Biedna, na pewno męczące jest to dla niej ;/
      :D wiedzą, gdzie na pewno się obłowią ;D
      Wrzuciłam Cię do obs, jako Ina ;)

      Usuń
    3. Planujesz wyjechać?;) mi się marzy podróż do Japonii, chociaż też chciałabym zobaczyć Koreę ;)

      Usuń
    4. Jeśli dostanę się na stypendium, to wyjadę. Jak nie, będzie ciężko.
      Korea akurat zupełnie mnie nie interesuje. :)

      Usuń
  8. Jak zaczniesz pisać to się rozruszasz. Trzeba ci zwyczajnie zawiasy nasmarować :3
    Ojojoj. Ponoć ojojane miejsca bolą mniej. Życie w akademiku jest spoko, było spoko dla mnie. Przez pół roku siedzenia w akademiku nie wiedziałam, że za ścianą siedział KHRowy tard, z którym do tej pory mam spory kontakt :3
    Storczyk jest śliczny. Też mam jednego w domciu, ale coś mu się nie kwitnie tak ładnie ;-;
    Pozdrawiam i cierpliwości :3 W końcu się doczekasz tych wyników i może nie będzie tak źle ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano przydałoby się nasmarować. xD
      No proszę, świat jest doprawdy mały!
      My mamy w domu wiele storczyków, bo mama je uwielbia, ale mój jest tylko ten jedyny. Dostałam na osiemnastkę, czyli ma już prawie 5 lat! :o
      Dziękuję i również pozdrawiam! :)

      Usuń
  9. Cóż, zmiany mi nie przeszkadzają pod warunkiem, że mam nad nimi kontrolę xD
    Jutro muszę przedstawić swoją decyzję promotorowi. A nadal nie jestem jej pewna, ale... Chyba się ostatecznie zdecyduję.
    Heh, po przeniesieniu się na UMCS nikogo nie znałam, więc i wielu potencjalnych promotorów nie pomaga xD Ale znajomi mi coś doradzili więc nie było źle ^^
    Boże tak! Chcę coś napisać! A jednocześnie nie mam pomysłu! ;(

    Jak pisałam-mi też! Nie wiem dlaczego! Podlewam je i w ogóle... Chyba jestem skazana na kaktusy-te mnie lubię.
    Yyy... Pięknie. Znam to skądś-badania w normie i nikt nie wie co Ci jest ;/ Trochę to wkurzające. Ja tak mam-badania w normie, a nawet bardzo dobre, a jednak coś się dzieje ;/ Nie chcę Ci życzyć by coś wyszło, ale jak źle się czujesz, to lepiej by wyszło, bo da się to wyleczyć ^^" Jezu, jak głupio to brzmi!
    Kojarzę z komentarzy u Ciebie xD Wow! Farciara! Ja jak pisałam-obecnie mieszkam sama i znajomi z roku jak o tym usłyszeli już zapowiedzieli mi imprezy! A ja przecież jestem takim spokojnym człowiekiem! Juz się tego boję...
    Heh, więc sami swoi :D
    Dużo Twoje współlokatorki imprezują? Bo w zasadzie jak nie to masz naprawdę fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a przede wszystkim pozbycia się bólu. Nikt nie lubi chorować, sama często mam pooperacyjne bóle pleców. Mogę polecić ci jedną niezastąpioną i wypróbowaną przeze mnie metodę jak pozbyć się bólu chodź na chwilę. Wypróbuj akupunktury, igiełek wbijanych w różne miejsca. Gwarantuję że są takie, że gdy igła zostanie w nie wbita zapomnisz o każdym bólu :3 oczywiście nie wliczając wbitej igły ^^ ale to mała cena za usunięcie innego bólu :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Tak mi się coś kojarzy, że jako dzieciak miałam akupunkturę, ale nie wiem, czy podziałała.
      Również pozdrawiam! :)

      Usuń
  11. w pisaniu pracy licencjackiej. podobnie jak w pisaniu każdej innej pracy - najgorszy jest początek. początek polegający na rozplanowaniu sobie pracy tak, żeby nie utknąć w chaosie. no i na samym.. rozpoczęciu pisania, oczywiście. a potem, gdy już się człowiek namęczy, namęczy. i w końcu zmusi do poświęcenia czasu tym mrożącym krew w żyłach początkom - będzie się pisać samo. i nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak - gotowa całość pojawi się w rękach. szczególnie, gdy wybierzesz sobie temat, który będzie cię interesować - to właściwie jest główny klucz do sukcesu. ♥
    aż mi się zatęskniło za studiami, no.

    http://dead-moth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiadomo, najgorzej zacząć. Chciałabym już mieć to za sobą!

      Usuń
  12. Ano podjęłam. Napiszę dokładnie to co chce mój promotor. Ogólnie praca ma być o nowatorskiej metodzie pokazywania i badania historii... Ale jak będzie brzmiał dokładnie temat to nie mam pojęcia!
    Ha! Znam to. Też POWINNAM, a co robię? No, nic konstruktywnego. No i powinnam się uczyć na dwa kolokwia, które mam w najbliższej przyszłości ;/
    Heh, też tak czasem mam! Napisać "co by było gdyby..." Często byłoby to coś innego ;)
    Aaaaa... Więc nie jestem jedyna... Jako dziecko chorowałam i lekarze nie wiedzieli na co. Wysyłali mnie od specjalisty do specjalisty i nic to nie dawało. Pobyt nad morzem rozwiązał problem ;) Ale wracając do tematu: do dzisiaj nie wiem co mi było!
    Niom. Bo mam telewizor (w którym za czorta nie umiem nic ustawić i go w związku z tym nie używam) i oni by przynieśli gry i grali. Albo oglądali filmy. Albo coś innego robili... Cóż, dzięki Bogu na razie się wymigałam ^^"
    Aaaa.... To w sumie nie jest tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Babciu, żyj! ;_;
    Zawsze się stresujesz. To Ci nie wyjdzie, tamto nie wyjdzie i to też... A zawsze wszystko (albo większość) jest dobrze. Z licencjatem też będzie, zobaczysz.
    O rety... Wiesz, sama zawsze miałam coś ze stawami, nigdy nie mogłam skakać, a ostatnio się prawie na drodze przewróciłam, bo mi kolano... puściło. Po prostu się ugięło i stanąć na tę nogę nie mogłam. Z tym, że ja to sobie tłumaczę mieszkaniem wśród bagien, jezior i innych zbiorników wodnych (podobno sobie wmawiam). Ale dlaczego Ciebie boli? Może w końcu coś wyjdzie Ci na tych wynikach... Jak nie, to będziemy coś kombinować, zasięgniemy babcinej wiedzy szamańsko-zielarskiej. :3
    Akademik to zło. Od zawsze to wiedziałam i zdania mego nie zmienię... Ale jeśli jakoś się urządziłaś, to się cieszę. :3
    Storczyki... Nie przepadam za kwiatami. Sama uprawiam tylko róże. Jedyne kwiaty, które lubię.
    Serio? Jest coś takiego jak ciąża urojona u psa? :o Matko... Czego się człowiek dowiaduje... Ale to na tej zasadzie, że to zaburzenia hormonalne, czy psychiczne (które z kolei wywołały hormonalne)?
    Trzymaj się, babciu, żyj!
    Pozdrawiam - Andzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję, ale teraz z kolei przeziębienie mnie złapało. x_x
      Oj, co zrobić, taka już jestem. Co nie zmienia faktu, że i tak jest o wiele lepiej niż wcześniej. :3
      Biedactwo. :( Może to u nas rodzinne, że co rusz coś nam wysiada. A w wynikach nic nie wyszło, a jakże. ^^
      Też myślałam, że akademik to zło, ale okazało się, że jednak nie. xD
      Ja tam lubię kwiaty. Tę ich delikatność, ulotność...
      Nie wiem, na jakiej zasadzie działa ta ciąża urojona, grunt, żeby to Pinie przeszło. x_x
      Też się trzymaj, buziaczki, wnusiu! :*

      Usuń
  14. Normalnie każdy mówi, że to poważy i trudny temat, choć promotor twierdzi, że wcale nie! Że będzie bardzo przyjemny i w ogóle :D Nie-Dziękuję zwyczajem studentów xD
    Cóż, zaczynam się uczyć. Z pozoru nie wygląda tak źle, ale pewnie w praktyce będzie gorzej ;/
    Eh... Jakiś pech nas przesladuje...
    Hihihih ^^ Wiem, niemiła jestem, że tak się migam, choć to moi nowi znajomi... Ale nie mam ochoty sprzątać po nich mieszkania~! Czyste lenistwo x)

    PS. zauważyłam, że wyżej pisałaś, że nie wiesz czym jest ciąża urojona, a o ile się orientuję, to jest tak, że psu wydaje się, że jest w ciąży, może mieć nawet ciążopodobne objawy, ale... no cóż, ale nie jest w ciąży. Nooo przynajmniej kiedyś tak mi to wyjaśnili...
    PPS. przejdzie jej ^^ Tylko potrzeba trochę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak na miesiąc byłoby fajnie ;) trudno dostać się na to stypendium?
    Wtedy na rok wyjeżdżasz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. I pewnie ta papierologia odrzuca większość ludzi. Tak też myślałam, zbierają najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, pewnie nie chcą później bo to już licencjat i magisterka więc problematycznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję ^^ teraz kupa roboty z robieniem jej całej otoczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sorry, że dopiero teraz (a nie pamiętam, czy Ci odpisywałam),ale serio nie mam neta! Nawet na FB nie wchodzę ;/

    Cóż, mój temat zapowiada się ciekawie, a mój promotor oczekuje... chyba baaardzo dużo oczekuje! Bo już stawia nam wymagania, w stylu : napiszcie to to i to, macie 2 tygodnie! o.O Heh, jak to dobrze, że uwielbiam spędzać czas w bibliotece :D
    Hm... Chyba nikt by nie miał, ale w końcu się wproszą, mam nadzieję, że wcześniej mnie uprzedzą, bym posprzątała xD
    Aha, sorki, jakoś tak mam, że zawsze wszystko tłumaczę ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naskrobałam rozdział na Czarownicę... Zapraszam!

      Usuń
  20. zapraszam do siebie gdzie do zgarnięcia jest kawaiibox

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.