piątek, 22 stycznia 2016

Dobij

      Nie mam nic na usprawiedliwienie swej długiej nieobecności. Nie mogę przecież powiedzieć, że nie miałam czasu, skoro znajduję go na pisanie notek na Hon no Mushi, granie w Sacred 2 czy oglądanie anime. Jakoś tak wyszło i tyle.
      W dużym skrócie: ból stawów zniknął tak nagle, jak się pojawił. Bywa, że coś mnie gdzieś zaboli, ale nie jest to porównywalne z tym koszmarem z listopada. Przez jakiś czas był spokój, potem w grudniu zachorowałam (normalne choróbsko, wirus jakiś czy coś), więc ponownie nie było mnie na uczelni z półtora tygodnia… Na II roku zginęłabym marnie przez tyle nieobecności, ale teraz? Nie robimy zbyt dużo pożytecznych rzeczy (nie żeby wkuwanie na pamięć czytanek rok temu miało jakikolwiek sens…), więc przetrwałam (choć w każdej chwili oczekuję wywalenia mnie ze studiów przez tyle nieobecności xD). Święta minęły w dość przyjemnej atmosferze. Ogółem było w miarę w porządku.
      Do teraz, ech. Kryzys zaczął mi się jakiś tydzień temu. To znaczy… Już wcześniej odczuliśmy (my, czyli studenci japonistyki) widmo sesji i tak dalej, ale od tygodnia chce mi się już płakać na myśl o tym wszystkim. W poniedziałek miałam zabawną (po fakcie) przygodę z omdleniem, pewnie po trosze z powodu uczenia się przez cały weekend, po trosze ze stresu, po trosze przez dietę (nadal nie jem niczego, co zawiera drożdże, mleko lub kukurydzę - dla przypomnienia: to przez nietolerancję; irytujące dziadostwo, ale schudnąć w trzy miesiące jakieś 8-10 kilo to nie byle co!). Dziś miałam pierwszy egzamin i nie zdziwię się, jeśli go nie zdam. W środę i czwartek kolejne. Do poniedziałku jedno z wypracowań zaliczeniowych. Na piątek jakaś prezentacja na seminarium licencjackie. A propos… Taak, zaczęłam pisać licencjat. Brzmi pięknie, ale mam tylko jedną stronę. Niecałą. I zupełnie brak czasu na zmianę tego stanu rzeczy, bo egzaminy, egzaminy, egzaminy. I prace zaliczeniowe. I inne kłopotliwe rzeczy. Żyć się odechciewa, tyle Wam powiem. Do tego wszystkiego jeszcze egzamin stypendialny za niecały miesiąc. Moja jedyna szansa, by pojechać do Japonii. Wiem, że mi się nie uda, bo nie jestem na wystarczająco wysokim poziomie. Od początku chciałam spróbować swoich sił na IV roku, ale gdzie tam, musieli zmienić zasady, że IV rok nie może już zdawać tego egzaminu. Cudownie. Zostanę japonistką, która nigdy nie zawita do Japonii, cha, cha. Bo jakoś wątpię, że kiedykolwiek zarobię tyle, bym mogła pozwolić sobie na taką wycieczkę.
      Dobra, wygadałam się, powiedzmy, że trochę mi lepiej. Jak widać, wróciłam do siebie, czyli znów jestem zrzędzącą starą panną. :D Zaraz stuknie mi kolejny roczek, a ja wciąż taka sama!
      Zostawiam Was. Mam teraz dylemat: pograć jeszcze czy iść spać?
      Trzymajcie się cieplutko i nie bierzcie przykładu z cioci Ayi, drogie dzieci!


15 komentarzy:

  1. To już mój 9. semestr na studiach (rok japonistyki, rzuconej :P, leci mi 4. rok na innej filo), a zaliczeniami stresuję się jak nigdy. Nie wiem, dlaczego.
    Nie zakładaj, że nie dostaniesz się na stypendium! (Chyba, że Ci to się pomaga zmotywować). Nawet jeśli uważasz, że Twojej znajomości japońskiego czegoś brakuje, to masz jeszcze czas żeby to nadrobić. Mocno trzymam kciuki! A nawet jeśli nie, to ja parę lat zbierałam ze stypendium i z innych źródeł, uzbierałam co się da i w marcu lecę do Japonii turystycznie :) Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Nie dziwię się, że rzuciłaś japonistykę. xD Ech, te zaliczenia... Okropna sprawa. I zdecydowanie za bardzo stresująca.
      Aż tyle to nie nadrobię. Jestem po prostu świadoma swoich możliwości. Zwyczajnie nie jestem geniuszem i tyle.
      O, no proszę, miłego wyjazdu życzę! :)

      Usuń
  2. Widzę, że obie mamy tylko pozornie odmienną sytuację u siebie ^^'
    A może kiedyś się w tym odnajdziesz p.p Kto wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zobaczymy, jak to będzie. ;_;

      Usuń
  3. ;_________________________;
    Popłaczę z Tobą. Jestem tylko małym gówniarzem, który nie umie udźwignąć matury z biologii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A matura to dopiero początek... ;_; Powodzenia!

      Usuń
  4. Nooo proszę co my tu mamy! Nieźle :p Generalnie trochę po czasie ale dobra xp Większość już przeżyłaś więc jak sama widzisz nie było tak źle :p Dumna z ciebie jestem <3 Teraz masz sobie odpocząć choć troszkę i w ogóle cieszyć życiem i nie wracać mi do dobijania się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpocząć? Cieszyć się życiem? No chyba nie! A kto zda za mnie historię, egzamin stypendialny, przeczyta książkę po japońsku i napisze licencjat?!
      ... Choć to wszystko nie oznacza, że sobie czasem nie pogram. xD

      Usuń
    2. Ojjjj tam ojjj tam to nie powinno ci zawadzać w życiu moja panno! Po prostu mimo wszystko korzystaj z życia! Wiesz Suzu-chan ma rękę na pulsie i nie pozwoli ci się bezsensownie dobijać :p
      Tiiiia Ty i ta twoja gra *wzdycha* nooo ale dobra w Twoim stanie każda forma relaksu jest dobra :p

      Usuń
    3. Ehem.
      Tak gadasz, a możliwe, że gdybyś spróbowała, też byś się wciągnęła. xD Póki nie zaczęłam, a tylko patrzyłam, jak ktoś inny gra, nie ciągnęło mnie ani nie wydawało się super, a potem... xD

      Usuń
    4. Nie Ehem tylko tak bliźniaczko ma mądra! xP
      Noooo cóż może może :p

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że jakoś sobie radzisz z tym natłokiem nauki itd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś sobie radzę - w końcu nie mam innego wyjścia. ;)

      Usuń
  6. Pograć, zawsze pograć ;-) ano jest niestety, troche mi sie namieszalo i checi zupelnie nie mam na produkcje jakiejkolwiek notki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, ze wcześniej nie zajrzałam ;/
    Ale na pocieszenie-nie wiem co byś musiała zrobić by Cię wylali xD To taka pociecha na przyszłość xD
    Co do komentarza u mnie:
    Mnie też, ale co na nich poradzić?? Może zacząć edukować rodziców? Bo moim zdaniem to głównie przez nich mamy teraz problem z nastolatkami.
    No, może nasze pokolenie będzie mądrzejsze :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.